IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [M] Pamiętniczek bety i tłumacza

Go down 
AutorWiadomość
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 23
Skąd : Poznań
Liczba postów : 508
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: [M] Pamiętniczek bety i tłumacza   Nie Gru 04 2016, 18:17

Fandom/Fandomy: Tak było
Autor/autorzy: Fantasmagoria. & autorka-niewymieniona-z-nicku
Beta/bety: Brak
Pairing: Brak
Gatunek: komedia?
Ostrzeżenia: hmmm... będę wredna i nie ostrzegę was przed niczym Very Happy
N/A*: STARE, stare opowiadanie, ale nigdzie indziej nie pasuje. Tak, ta rozmowa miała miejsce. Betowanie jest trudne...

Z pamiętnika ofia... bety i tłumacza



Drogi wordowy pamiętniczku!


Już sam fakt, że mam 19 lat i po raz pierwszy prowadzę pamiętnik jest dla mnie uwłaczający. Jeśli dodam do tego fakt, iż jestem tak uzależniona od komputera, że wolę go pisać w elektronicznym edytorze tekstu niż na papierze, jest cóż… jest. Ale w sumie, mamy 2014 rok, kto jeszcze korzysta z zeszytów i długopisów?


Powód dla którego postanowiłam spisywać swe myśli w jakiejkolwiek formie jest dość prosty - to, albo kozetka u psychiatry - bo ja kurwa z nimi już nie wytrzymam. Z autorami, w sensie.


Nie zrozum mnie źle, kocham swoją non-profitową pracę. Uwielbiam betować, pytać się autorów, czy jego wielokropek jest emo tylko i wyłącznie dlatego, iż postawił na końcu zdania dwie kropki zamiast trzech, czy też diagnozować u ich czcionki dystymię (kiedy piszą Courier New) lub depresję (gdy czcionka jest tak nieczytelna, rozmazana, że wygląda, jakby autor pisał i płakał jednocześnie… “tłumacz płakał jak tłumaczył” i tak dalej). Lubię też te teksty, gdzie za wiele się wysilać nie muszę, bo i tak są doskonałe, ale to gatunek prawie wymarły. Nie narzekam, bo oba gatunki autorów cenię sobie jednako.


Nie, ja mam dość tych autorów, którzy potrafią na mój sarkazm odpowiedzieć sarkazmem… i nie poprawić. To nie tak, że mi sarkazm u innych przeszkadza, chwalę go pod niebiosa, ale to, że autor nie poprawia najprostszych błędów, które mu wskażę, bo nie - to ja się pytam, po co jest mu beta reader? Żeby kogoś wpisać, bo inaczej go zjedzą, prześwietlą i wypiszą mu wszystko? Żeby mieć na kogo zrzucić? Chyba cegłę, bo ja się pod takimi tekstami nie podpisuję.


W każdym razie, poza tymi przypadkami, gdzie autor uparty jest na pozostawienie swych błędów, czasami zdarza się… hmm, nazwałabym to fuzją. Kiedy autor nie tylko nie poprawia, i jest sarkastyczny, ale także jego odpowiedź mnie bawi na tyle, że w końcu daję mu spokój, i ruszam dalej nieść kaganek oświaty tej ciemnocie, co nie potrafi przecinków stawiać, tudzież ich przecinki mają Parkinsona. To najbardziej odbija się na mojej biednej psychice, szczerze przyznam. Do tej pory leczę się z pewnej “rozmowy zdaniowej” z pewną autorką, której zasugerowałam, iż pisze zbyt długie - i nielogiczne zarazem - zdania, a miała ona miejsce w sierpniu! Zresztą, przytoczę ci ją, słowo w słowo - wryła mi się głęboko w pamięć…


(B)eta: … Jakby ci to tu wyjaśnić, żebyś zrozumiała…

(A)utor: Sugerujesz, że jestem tępa?


B: Nie sugeruję.


A: ? Okej, to dobrze. Chyba...


B: To nie była sugestia.


A: … powinnam cię zmienić na kogoś innego.


B: Powinnaś, podpisuję się pod tym wszystkimi moimi klawiszami. Matko, po betowaniu tego tekstu chyba popełnię rytualne samobójstwo i złożę się w ofierze bogom! A wracając do właściwego celu rozmowy, zdanie...


A: Które?


B (zaznaczając myszką obszar): Mówi mi, cytuję: “Generalnie jestem już duży i chcę być samodzielnym zdaniem! Mogę podejmować za siebie decyzje!”


A: … Nie, nie możesz. Dla mnie zawsze będziesz dzieckiem.


B: Ależ mamo, ja mam już trzydzieści słów!


A: Mały zdaniu, dopóki mieszkasz w moim dokumencie, będziesz się stosował do moich zasad! Argument trzydziestu słów do mnie nie przemawia - wciąż żeś szczyl!


B: Ale mamo, przecinki się ze mnie śmieją, a kropka aż się sturlała ze śmiechu z marginesu!


A: Słuchaj Ty przecinków, tych idiotów, którzy nawet nie potrafią stanąć na swoich miejscach! A kropka? Jak gruba to i się stoczyła! Już rozmawialiśmy o naśmiewaniu się z grubasów!


B: A średnik to nie jest gruby, a też się stoczył! A poza tym, to nie wina przecinków, to ty im dajesz alkohol! Nieletnim!


A: Średnik chodzi wiecznie naćpany i się ciągle pyta reszty, czy jest bardziej przecinkiem, czy kropką. Już Ty go zostaw w spokoju. I jakim tam nieletnim - w Twoim wieku! A co, może mi jeszcze powiesz, że sam nie pijesz?


B: Oczywiście, że nie! Nie chcę skończyć jak ojciec. Z poprzestawianymi​ literkami w słowach. I zrąbanym formatowaniem!


A: Twoje formatowanie jest bardzo ładnie, nie rozumiem o co ci chodzi. A tata wcale nie jest alkoholikiem, co Ty pleciesz? Każdy musi się czasem napić, nawet ja! Nic dziwnego, że potem inne teksty gadają, że u nas to patologia, jak ty takie rzeczy wygadujesz!


B: Jest ładne, ja mówiłem o ojcu - swoją drogą, nie mam pojęcia, co ty w nim widzisz *Beta zaznacza bezsensowne zdanie w tekście*. Ja używam aktualizacji i działam na wszystkich forach, bo jestem zwolennikiem prostoty. I tak, widać właśnie, droga matko, że popijasz! Dlatego nigdy nie udaje ci się ogarnąć przecinków, a dokument długo się przed tobą otwiera…


A: Ale za to już jak się otworzy… a nie, zresztą to nie dla dzieci. Widział to kto, ma trzydzieści słów i już się ma za nie wiadomo co...


B: Moje bracia i siostry już dawno mają własne akapity!


A: Moje rodzeństwo też już dawno pozakładało rodziny. A jakoś nie narzekają, że źle im się mieszka z nami w dokumencie i nie przeprowadzają się gdzie indziej, tylko zakładają nowe akapity!


B: Ale mamo, jak ja mam zbudować własny akapit, posadzić tabulator i spłodzić sens, jak nie pozwalasz mi iść swoją własną linią, ze swoim własnym wyrównaniem, wierząc w jedyną prawdziwą czczionkę TMR i jej 12 apostrofów/liczb? Jak mam znaleźć swój kolor i interlinię, skoro nie chcesz mi pozwolić się usamodzielić?


A: Powiedziałam coś! Jeśli chcesz się usamodzielnić, to równie dobrze możesz się wyprowadzić z tego dokumentu i już nie wracać! Ale pamiętaj, że ja ci weny płacić nie będę, a sam jej wytworzyć nie dasz rady, to ci gwarantuję. Ojciec też nie będzie na ciebie łożył, zapewniam.


W tym właśnie momencie nasza rozmowa się zakończyła, jako że nie byłam w stanie dalej jej prowadzić, bo turlałam się po podłodze ze śmiechu. To trochę utrudniało dopadnięcie laptopa, żeby odpisać wrednej szuj… autorowi, nie mówiąc o tym, że absurd tej sytuacji zdecydowanie mnie przerósł. Teraz jestem przekonana, że wymyśliłabym parę dodatkowych rzeczy i zmusiła autorkę do tego, by pierwsza odpuściła, ale niestety, to tak nie działa, cofnąć w czasie się nie da.


Przynajmniej ja tego nie potrafię, bo durny Potter roztrzaskał w Ministerstwie wszystkie zmieniacze czasu… cóóóż.


Zdanie oczywiście zostało niezmienione, a ja musiałam wziąć to na klatę i wpisać się i tak, jako osoba sprawdzająca tekst. Autor: 1, Beta: 0.


Na tym kończę dzisiejszy wpis z racji tego, iż praca wre i muszę wracać do innych dokumentów, by znów poużerać się z autorami, których to zdaniem wszystko jest z tekstem w porządku - ale zdaniem słownika poprawnej polszczyzny, ortograficznego, językowego i inszych już nie - a także zająć się swoimi własnymi tekstami. Matko, mam nadzieję, że ode mnie żadne ze zdań nie postanowi się wyprowadzić, bo nie mam czasu na szukanie sierot…



___________________________________




Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumyo.com
 
[M] Pamiętniczek bety i tłumacza
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Jak to jest stracić pamięć? ~Roko Scarlet
» Pamiętnik Jessi
» Łąka pamięci
» Księga zaklęć
» Kochany pamiętniczku~

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Inne :: Tak Było (+18)-
Skocz do: