IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [Sherlock BBC][mM] Grudzień (nie) taki zły [MH/GL]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Olgie.
Moderator
Moderator
avatar

Female Wiek : 21
Skąd : Warszawa - czasem Poznań
Liczba postów : 381
Rejestracja : 03/01/2016

PisanieTemat: [Sherlock BBC][mM] Grudzień (nie) taki zły [MH/GL]   Czw Gru 01 2016, 20:48

Fandom: Sherlock BBC
Autor: Olgie.
Beta: Brak
Paring: Mycroft Holmes x Gregory Lestrade
Gatunek: Obyczajówka, fluff antygrudniowy
Ostrzeżenia: Brak
N/A: Tekst napisany specjalnie na 1 grudnia, bo Dziewczyny jęczały, że grudzień gorszy od LSTPDa. Więc właśnie Wam dedykuję: Tony, Wirce, Emmie i RCS (ona nie marudziła, ale wiem, że też potrzebuje fluffu).

Grudzień (nie) taki zły

Sam fakt, że listopad się skończył i jest już grudzień, naładował Grega optymizmem.

Listopad to paskudny miesiąc, pełen smutku i deszczu, rozpaczy i chłodu, i wszystkiego co złe. Lestrade już od lat zauważał, że nawet przestępcy jakoś cichli w listopadzie, jakby nawet im się nie chciało zabijać. Aura nie sprzyjała też zbrodniom w afekcie, komu by się chciało wpadać w złość, kłócić i mordować w tak pochmurny, depresyjny dzień? Nie żeby mu to przeszkadzało, im mniej ofiar tym lepiej. Ale jego otoczenie było wręcz chore, jakby listopad to był jakiś wirus.

Komisariat spał. Chwile wolne od szukania morderców, ekipa NSY spędzała na wypełnianiu raportów i całej tej beznadziejnej papierologii. Można było odnieść wrażenie, że z momentem wejścia do budynku włączali tryb oszczędzania energii, której i tak nie mieli wiele.

Sherlock wariował z nudów, spowodowanych brakiem trudnych spraw. John więc cierpiał katusze, próbując znieść humorki tej primadonny, w którą zamieniał się detektyw - konsultant.

Nawet Mycroft był trochę rozkojarzony i bardziej drażliwy, a przez spadek ciśnienia miał częstsze migreny. Nie byłby jednak sobą, gdyby ich nie ignorował i nie zmuszał się do pracy mimo bólu. Wtedy do akcji wkraczał Greg, zabierał mu papiery sprzed nosa, zamykał laptop i nie zważając na protesty wymieszane z lżejszymi obelgami, z dwoma tabletkami przeciwbólowymi odsyłał go do cichej, spokojnej, zaciemnionej sypialni.

Lestrade cieszył się, że już po wszystkim. Dziś pierwszy grudnia.

I rzeczywiście, na komisariat wróciło życie. Papiery uzupełnione, złożone równo na biurkach przełożonych. Teraz niech oni się męczą. Atmosfera się ożywiła, rozluźniła. Było jakby cieplej, mimo, że na dworze panował mróz. Z biegiem dni coraz głośniej rozmawiano o świętach, a pani Gradżina (tak to się wymawiało?) z księgowości znów szalała po piętrach i krzyczała na wszystkich, jak zwykle w grudniu: "Co mnie obchodzą wasze morderstwa, rozliczenie ze sprzętu służbowego ma być na poniedziałek! Zwariować można, co rok to samo, raporty w listopadzie robicie, rozliczenia nie możecie?!".

Po południu wpłynęło wezwanie. Inspektor pojechał na miejsce, pooglądał. O tak, Sherlock się ucieszy. Zero śladów, zero świadków, ciało bez głowy i brak narzędzia zbrodni. Greg zlecił ustalenie tożsamości i wysłał wiadomość z adresem do Sherlocka.

Zanim Sherlock przyjechał, dziwnie nadąsany, z dziwnie wkurzonym Johnem, minęło półtorej godziny, więc Greg miał już nazwisko ofiary. Sherlock popatrzył, pokręcił się w kółko, poobwąchiwał i uznał, że sprawca odjechał starym autem, bo przed miejscem zbrodni jest kałuża z oleju. Nie, nie miał dziury w baku, auto jest stare, bo w plamie jest trochę rdzy. Więc przerdzewiało. Szukać auta sprzed 1979 roku i znaleźć właściciela, który należy do Związku Kynologicznego.

A potem odszedł, nie oglądając się na Johna.

— Pokłóciliście się?

— Czasem z nim nie mogę. Nudziło mu się, więc przywlókł do kuchni trupa. Rozumiesz? Znosiłem kawałki, ale cały?

— Odpuść mu, był listopad. Wszyscy byliśmy w kiepskich nastrojach. Teraz będzie lepiej.

John pobiegł za młodszym Holmesem. A Lestrade wrócił na komisariat.

Mordercą okazał się być właściciel Jaguara XJ z 1976 i jednocześnie wiceprezes Związku Kynologicznego, właściciel sześciu chartów angielskich i buldoga. Szczerze mówiąc to z początku Greg nie mógł go aresztować, bo pan Hamilton podał alibi, ale potem jeden z psów przyniósł w pysku kawałek głowy ofiary, wykopany z ogródka. Sprawa do wieczora była zamknięta i Greg zdążył nawet nabazgrać coś w papierach, konsultując to, co pisze z Sherlockiem, via SMS.

W drodze do domu zrobił zakupy, odebrał z pralni jeden z płaszczy Mycrofta i zahaczył o pocztę, by odebrać jakiś polecony, jak się okazało, wezwanie do sądu.

Był pewny, że dotrze do domu przed Holmesem, i zaplanował, że zrobi na kolację spaghetti. Zdziwił się więc trochę, gdy zastał swojego partnera w salonie, z laptopem na stoliku, obłożonego papierami.

— O, cześć. Dawno wróciłeś?

Mycroft nie odpowiedział. Był skupiony na czymś w swoim komputerze i co chwila poprawiał okulary, które zjeżdżały mu z nosa.

— Zrobię kolację. Wolisz sos pomidorowy czy śmietanowy?

Brak odzewu. Greg przypatrywał się w ciszy pochylonemu nad laptopem Mycroftowi. Ten nagle wyprostował się, zrzucając z kolan dokumenty i zaczął przeglądać stos papierów leżących po lewo od niego, najwyraźniej czegoś szukając.

Greg uznał, że sam zdecyduje i wybrał sos śmietanowy. Poszedł do kuchni, by pokroić boczek do sosu i nastawił wodę na makaron. Nagle w salonie coś huknęło.

Starał się nie roześmiać, gdy zobaczył, że Mycroft gramoli się spod stolika. Huk musiał być wywołany tym, że Myc rąbnął głową w ten stolik, bo właśnie rozcierał sobie potylicę.

— Może pomóc?

— Daj mi spokój! Ja jestem zajęty, nie widzisz?! Mam na głowie ważniejsze sprawy, od których zależy stabilność Anglii! Na arenie międzynarodowej! A ty mnie pytasz jaki chcę sos! Chyba jesteś w stanie podjąć sam tego typu decyzje, co?

W pokoju zapadła cisza. Najwyraźniej dla Mycrofta listopad jeszcze nie minął i wciąż był zgryźliwy i złośliwy. Greg uznał, że najlepszym rozwiązaniem będzie dać ochłonąć swojemu chłopakowi i wrócił do kuchni.

Kolacja była już gotowa, gdy Mycroft wszedł. Stał w progu i bawił się okularami.

— Naprawdę nie lubię grudnia. Jest jeszcze gorszy niż listopad. Wszyscy myślą już tylko o świętach, których nienawidzę, i nie pracują i nie trzymają dyscypliny i ignorują terminy, myśląc, że przełożeni będą bardziej wyrozumiali. Wiesz, że największy błąd brytyjskiego wywiadu został popełniony właśnie w grudniu? Bo nikt nie myśli normalnie, bo nagle atmosfera robi się świąteczna. A to nie święta, tylko jakaś paranoja, święta są za trzy tygodnie, ale minister plotkował z sekretarzem o prezentach dla córki już dziś. I wszystko na mojej głowie. I pada śnieg i jest szaruga, a na ulicach leży jakaś okropna breja, a Londyn jest jeszcze gorszy, niż normalnie. Nie miałem prawa na ciebie krzyczeć, to było niewłaściwe…

— Nic nie szkodzi. Rozumiem. Myślałem, że grudzień jest lepszy. Na komisariacie jest. Ale to nic, najwyżej będę cię zarażał moim optymizmem. Ogarnąłęś te papiery? Nie, zostaw, nie ma problemu, zjemy w jadalni. Czemu nie lubisz świąt?

— Są obłudne. No, i święta z Sherlockiem to nie jest najprzyjemniejsze wspomnienie mojego życia.

— Hahahah, domyślam się. Myślę, że możesz się rozchmurzyć i zacząć lubić grudzień.

— Czemu?

— Bo teraz będziesz spędzał święta ze mną.

— Do świąt są trzy tygodnie! — I popatrzył na Grega jakby stracił wszelką nadzieję.

— I przetrwamy je jakoś, we dwóch. Skoro przeżyłem z tobą listopad, to grudzień mi nie straszny. Teraz przynajmniej ja jestem w dobrym stanie. Jeśli chcesz krzyczeć, krzycz, jeśli chcesz się dąsać, to się dąsaj. Gorszy od Sherlocka nie będziesz. Damy radę.

Mycroft nie wydawał się przekonany, ale uśmiechnął się na sekundę. I to Gregowi wystarczyło.

___________________________________

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobi będę głupi - Edward Stachura

What we're doing here ain't just scary
It's about to be legendary




Ostatnio zmieniony przez Olgie. dnia Pon Maj 15 2017, 00:15, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Tony.
Laureat Roku
Laureat Roku
avatar

Female Wiek : 21
Skąd : Poznań
Liczba postów : 168
Rejestracja : 19/04/2016

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][mM] Grudzień (nie) taki zły [MH/GL]   Czw Gru 01 2016, 23:13

Minęło trochę ponad dwadzieścia trzy godziny grudnia, święta zbliżają się wielkimi krokami, świat próbuje się mnie pozbyć... ROZUMIEM MYCROFTA.

Mam w ogóle wrażenie, że listopad stał się już naszym wewnętrznym "kanonem"... Wszystko, co złe - listopad, nikt nie ma siły, nikogo nie spotyka nic pozytywnego. Więc, teoretycznie, rozumiem też Lestrade'a, że mu ulżyło, kiedy w końcu listopad się skończył i przestał zarażać beznadziejnością. No i cieszy się ze świąt w sumie... może wtedy grudzień nie jest aż taki zły? Kiedy człowiek lubi święta?

No i coś, w czym się absolutnie zakochałam:

Olgie. napisał:
— Odpuść mu, był listopad.

DOKŁADNIE bo generalnie co w listopadzie, powinno zostać w listopadzie na zawsze i nie wystawiać łapek ani na dzień poza listopad. Tak, jak trupy i złość za nie ;D

Pozdrawiam i niech Wen zawsze Ci sprzyja!
Tony.

___________________________________

Sometimes you gotta run before you can walk
Powrót do góry Go down
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Poznań
Liczba postów : 507
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][mM] Grudzień (nie) taki zły [MH/GL]   Wto Gru 27 2016, 04:43

Solidaryzuję się tutaj z Mycroftem tak bardzo! Grudzień jest gorszy od listopada, przynajmniej dla mnie. Koszmar, w listopadzie jest źle, ale w grudniu jeszcze gorzej, nie tylko przez święta, ale jakoś tak w ogóle najwięcej rzeczy w moim życiu popsuło się właśnie w grudniu, przynajmniej jak sięgam pamięcią do ostatnich trzech lat, to tylko Sylwester był miły, a tak kurde...
Generalnie, może to długość, może to wypranie mi mózgu Mystradem, ale twój Grudzień podoba mi się jakoś bardziej niż Tonowy Listopad, mimo że też czytałam kilka twoich o wiele lepszych tekstów niż ten. Jednak ta doza solidarności i to, że równowaga w przyrodzie jest zachowana, bo skoro Lestradowi jest lepiej, a Mycroftowi gorzej to totalnie jest równowaga w przyrodzie, zen czy coś. Ale, ważne, żeby się wspierać. Sfluffowałaś mi mózg, no, co więcej powiedzieć.
Co do trupa - czyżby trup Wirki? Very Happy W końcu umarnęło jej się w listopadzie, to miałoby sens, że Sherlock chciałby sprawdzić, jak to się stanęło Very Happy
Wybuch Mycrofta na temat sosu jest boski. W sumie, miewam takie dni, że wybucham w bardzo podobnym stylu, na przykład widząc, jak F porządkuje szafki z papierami zamiast ogarnąć syf w postaci wieżyczek z kubków na stole... no ale nieważne, generalnie jest to wystarczająco prawdziwe.
Podsumowując - podoba mi się, i mimo świąt spędzanych z Tobą, pragnę by grudzień minął.~

Pozdrawiam,

Fantasmagoria.

___________________________________

And if I only could,
Make a deal with God,
And get him to swap our places...



Our time is running out...
Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumyo.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][mM] Grudzień (nie) taki zły [MH/GL]   

Powrót do góry Go down
 
[Sherlock BBC][mM] Grudzień (nie) taki zły [MH/GL]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» GRUDZIEŃ 2014

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Serial & Film & Adaptacje :: Slash :: +12-
Skocz do: