IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [CoI][M] A serce będzie płonąć...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Tony.
Laureat Roku
Laureat Roku
avatar

Female Wiek : 21
Skąd : Poznań
Liczba postów : 166
Rejestracja : 19/04/2016

PisanieTemat: [CoI][M] A serce będzie płonąć...   Sob Lis 12 2016, 18:23

Fandom: Cykl o Ithnaii - Era Pięciorga (Trudi Canavan)
Autor: DallasEve aka Tony
Beta/bety: brak
Gatunek: Thriler
Ostrzeżenia: Brak
N/A:  Realizacja promptu 46: Napisz tekst dziejący się w innej epoce. Cytat pochodzi z piosenki Huntera "Kiedy umieram"


A serce będzie płonąć...


Auraya nie była specjalnie zaskoczona, że to jej przypadł wątpliwy zaszczyt odnalezienia Leiarda, kiedy przez dwa dni nie dawał znaku życia. W końcu znała go najlepiej, a pozostali Biali woleli mieć z Tkaczami Snów jak najmniej doczynienia. Udała się prosto do jego mieszkania.

***

Odzyskuję świadomość nagle, bez ostrzeżenia. Ostatnim, co pamiętam, jest moja droga do Świątyni w Jarime - Auraya prosiła mnie o konsultację w sprawie traktatu z Somreyem, obiecałem jej pomóc. Upadłem?
- Darlen, on się poruszył!
Głośny krzyk sprawia, że otwieram oczy i próbuję się podnieść. Udaje mi się wykonać tylko pierwszą połowę zamiarów - jestem związany i nie ma mowy, żebym mógł usiąść. Czuję jedynie, że krew odpłynęła mi z nadgarstków. Sznur zawiązany był zdecydowanie za mocno.
- Wspaniale - słyszę szuranie krzesła, a następnie ciężkie kroki i w moim polu widzenia pojawia się jakiś rosły typ - Tkacze Snów są jak jakaś przeklęta zaraza. Trzeba was wytępić najszybciej, jak to możliwe. Nie bierz tego do siebie.
Mężczyzna szybkim ruchem wyrzuca przed siebie okutą w metalową rękawicę dłoń. Moja głowa uderza o kamienną posadzkę, a w ustach pojawia się metaliczny smak krwi. Fanatyk pochyla się nade mną, po czym z przerażającym uśmiechem na ustach wyciąga rękę przed siebie i łapie za moje gardło. Z zaskoczenia popełniam najgorszy błąd z możliwych - wyrzucam z siebie całe powietrze, a potem nie jestem już w stanie nabrać go z powrotem. Miotam się i szarpię, czując palący ból w szyi i w płucach, które rozpaczliwie błagają o oddech.
- To jeszcze nie czas.
Jak przez mgłę słyszę, że ktoś łagodnie upomina bandziora, a on na moment odrywa swoje przerażająco puste oczy od mojej twarzy. Rozluźnia uchwyt, a ja łapczywie łapię powietrze.... po czym świat ciemnieje mi przed oczami.

***

Auraya zaniepokoiła się faktem, że wszystkie rzeczy Leiarda były na swoich miejscach. Jedna z sąsiadek twierdziła, że widziała, jak Tkacz Snów wychodził gdzieś dwa dni wcześniej o świcie, co dało Białej obraz sytuacji i przyprawiło ją o wzrastający niepokój. Mężczyzna nigdy nie łamał obietnic, skoro więc obiecał, że jej pomoże i się nie pojawił… Powinna była od razu zacząć go szukać. Pełna najgorszych przeczuć, Kapłanka rzuciła się w wir poszukiwania informacji, starając się nie myśleć i dręczącym ją poczuciu winy.

***

Tym razem nie potrzebuję ani chwili na przypomnienie sobie wcześniejszych wydarzeń. Otwieram oczy, mam zamiar przemówić porywaczom do rozsądku, jednak szybko zaciskam powieki - oślepia mnie dzienne światło. Czyżby moje poprzednie wspomnienie było tylko snem? Jako Tkacz wiem doskonale, że to możliwe - realne sny często są projekcjami od innych ludzi lub ostrzeżeniami, jak Sen o Wieży… Wyrzucam go z głowy, to nie czas o tym myśleć.
Dopiero teraz dociera do mnie, że słyszę wokół siebie gwar wielu głosów, mam knebel w ustach, a ręce okropnie mi zdrętwiały. Do tego czuję w głowie pulsujący ból, promieniujący gdzieś z tyłu mojej czaszki. Tam, gdzie uderzyłbym o posadzkę, gdyby poprzednie wspomnienie nie było jednak snem. Znów otwieram oczy, a niepokój zagnieżdża się gdzieś w moim żołądku.
Przede mną, na wielkim placu, stoi tłum - dorośli, dzieci, starcy. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że patrzę na nich… z góry? Przekrzywiam głowę i spoglądam na swoje stopy, z przerażeniem uświadamiając sobie, że stoję na stercie desek i gałęzi, a stopy mam przywiązane do jakiegoś pala. Najprawdopodobniej mam do niego przywiązane również ręce, stąd zdrętwiałe ramiona. To stos, na Wojnę Bogów! Próbuję poruszyć dłońmi, uwolnić się - bezskutecznie. Zaczyna ogarniać mnie panika, rozprzestrzeniająca się zimnem wzdłuż moich kończyn i przeszywająca mnie dreszczem. Moje ciało podpowiada mi, że już kiedyś przeżyłem coś podobnego, ale jak mógłbym zapomnieć tak okropne uczucie?
- Obudził się!
Krzyk jakiegoś dziecka sprawia, że wszyscy milkną i wlepiają we mnie oczy. Ten sam rosły mężczyzna, który uderzył mnie ostatnio, wychodzi spośród ludzi i idzie w moją stronę.

***

Biała, przebrana za mieszczkę, krążyła po nieco wyludnionych ulicach Jarime. Była naprawdę piękna pogoda, a mimo to ludzi prawie nie było widać. Zapytała o to jednego z przechodniów, a on odburknął coś na temat “pogańskich rytuałów w wiosce za miastem” i odszedł, wyraźnie zniesmaczony. Według Aurayi nie istniało coś takiego jak “przypadek”, dlatego ruszyła we wskazaną przez człowieka stronę tak szybko, jak tylko mogła, gnana najgorszymi przeczuciami.

***

Mój porywacz wygłasza kwiecistą mowę o upadku moralnym i poganach, a ja mam ochotę pomstować na jego ingorancję. Nie można być poganinem, wiedząc, że bogowie istnieją, ale nie czcząc ich za ich zbrodnie! Nikt jednak nie jest w stanie usłyszeć moich myśli, krzyczę w ciszy, żeby poczuć się lepiej - wiem już, że umrę. Nikt nie będzie mnie szukał co najmniej przez kilka dni, nawet Auraya, nie po tym, jak się pokłóciliśmy na ostatnim spotkaniu rady… Jedynym, co mnie boli jest fakt, że ostatnie słowa wypowiedziałem do niej w gniewie.
Nagle fanatyk kończy przemowę, odbiera od jednego z pomocników płonącą pochodnię i podpala stos. Odruchowo znów próbuję się uwolnić, tak samo bezskutecznie jak ostatnio, pozostaje mi więc tylko patrzeć na rozpalające się gałęzie. Ciepło zaczyna owiewać mi stopy, co byłoby nawet przyjemne… gdyby nie to, że zaledwie chwilę później temperatura wzrasta, ciepło zamienia się w gorąco, a mi zimne przerażenie podchodzi do gardła.
Nigdy nie myślałem o tym, że mógłbym zginąć w płomieniach. Tyle razy ludzie próbowali dopaść mnie ze względu na moją religię że założyłem, że zginę w jakiejś piwnicy, zadźgany lub uduszony, i to byłaby dużo lepsza śmierć niż….
Zduszony krzyk przedostaje się przez knebel w moich ustach, kiedy pierwsze płomienie dosięgają moich stóp. Ból przeszywa mnie jak błyskawica, sprawiając, że z jeszcze większym zapałem próbuję wyrwać się więzów, ale nic to nie daje. Na bogów, proszę, nie! Nic, co w życiu zrobiłem, nie zasługiwało na akt takiego okrucieństwa. Gorące jęzory pojawiają się i znikają, jakby nie mogły się zdecydować, czy powinny pobawić się swoją ofiarą, czy zabić ją szybko. Zaledwie chwilę później ogień sięga wyżej, do moich kolan, a mi udaje się przegryźć knebel - to zadziwiające, jak wiele siły jesteśmy w sobie odnaleźć w sytuacjach zagrożenia. Kiedy leczyłem ludzi, zawsze dostrzegałem w tym coś poetyckiego - teraz jednak nie potrafi tego należycie docenić. Ból staje się nie do zniesienia i wyję ile sił w płucach, przez zachrypnięte i bolące od podduszania gardło. Proszę ich, żeby się opamiętali, ale tłum tylko wpatruje się we mnie z chorą fascynacją.
Czuję, jak gorąca fala płomieni wspina się po drewnianym palu za mną, obejmując mnie i sprawiając, że mam ochotę już tylko umrzeć, byle to się skończyło. Nie jestem w stanie dłużej tego wytrzymać,  tracę zdolność do logicznego myślenia - jest tylko smród palonego ciała, dym i niewyobrażalne cierpienie.

***

Słup dymu na kilkanaście metrów sprawił, że Auraya przyspieszyła jeszcze bardziej. Biegiem dobiegła do placu, a potem zaczęła potrącać ludzi, próbując dostać się bliżej. Bogowie, proszę, tylko nie to…
Kiedy dobiega do stosu, jest on tylko słupem ognia - majaczący w nim człowiek jest już dawno martwy. Tuż obok, na zaimprowizowanym piedestale, stoi trzech mężczyzn, a największy z nich trzyma w ręku pochodnię. Auraya, nie myśląc wiele, użyła jednego ze swoich Darów do ugaszenia stosu, chcąc zachować choć część szczątek swojego przyjaciela, żeby móc je pochować.
- Hej, co ty… - jeden z trójki fanatyków kieruje wykrzywioną złością twarz w jej stronę, a potem urywa, jakby zobaczył ducha.
- Na mocy prawa nadanego mi przez Krąg Bogów ja, Auraya z Białych, skazuję was na śmierć.
Kapłanka unosiła się w powietrzu, po raz pierwszy używając największego ze swoich Darów.


Fanatyzm jest przekleństwem narodów
Kult jednostki, religijny, polityczny, nacjonalizm
Będą zawsze tym samym - czarną stroną człowieczeństwa
Nic nie tłumaczy morderstwa!  

___________________________________

Sometimes you gotta run before you can walk


Ostatnio zmieniony przez Tony. dnia Sob Sty 07 2017, 17:57, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
M.
Moderator
Moderator
avatar

Female Wiek : 21
Skąd : Poznań/Zielona Góra
Liczba postów : 126
Rejestracja : 18/08/2015

PisanieTemat: Re: [CoI][M] A serce będzie płonąć...   Nie Lis 20 2016, 19:19

Troszeczke nie znam fandomu, ale własnie zachęcilas mnie do tej serii. Bardzi ciekawy tekst. Do ostatniej chwili liczylam na to, ze to jedbak byl sen. Jak zwykle zapominajac o tym, ze ta akcja zabila ludzkie sumienia i nie ma nadzieji na szczesliwe zakonczenie Sad
Nie znam bohaterow, ich zdolnosci i zasad rzadzacych tym swiatem, wiec bardzo trudno skomentowac to co sie dzialo. Akcja bardzo trzyma w napieciu i ma odpowiednie zakonczenie. Co wiecej moglabym powiedziec? To twoj kolejny swietny tekst.

M.


Ostatnio zmieniony przez M. dnia Pon Lis 21 2016, 17:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 20
Liczba postów : 351
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [CoI][M] A serce będzie płonąć...   Pon Lis 21 2016, 09:19

...Nic nie tłumaczy morderstwa *nuci sobie*

Powiem Ci, że cały tekst czekałam właśnie na tego huntera, bo uwieeelbiam tę piosenkę, no, nie tylko tę, ale to była moja pierwsza. I tak jak całość tekstu generalnie nic mi nie mówi, bo, to już chyba nic nowego, fandomu nie znam a postaci są dla mnie obce, tak jako tekst własny pokazał naprawdę fajne emocje i jej, w końcu morderstwo! Chociaż wejście tej laski na końcu było w sumie śmieszne, znaczy oczyma wyobraźni zobaczyłam jak tak podnosi te ręce i nagle taki biały płomień bucha i na proch tamtych fanatyków spala. I sam moment, gdy ona ugasiła płomień, żeby zabrać truchło swojego przyjaciela i go pochować... No, nawet mnie ciarki przeszły.
I jeny, te emocje, te uczucia kiedy go spalano, to było naprawdę świetne i cieszę się, że zdecydowałaś się w tamtym momencie na pierwszą osobę, bo trzecia zdecydowanie by już tak tego nie oddała. A tak można było się chociaż w jakimś stopniu w to wczuć.
Pozdrawiam,
Dis.

___________________________________

Zamierzam rozpalić ogień w twoich zimnych oczach ~






~ Wielbię cię ~

Powrót do góry Go down
http://devon-syberyjczyk.pl
Fia.
Moderator
Moderator
avatar

Female Wiek : 27
Skąd : Poznań (mission completed)
Liczba postów : 276
Rejestracja : 23/12/2014

PisanieTemat: Re: [CoI][M] A serce będzie płonąć...   Pon Lis 21 2016, 16:54

Cytat :
Krzyk jakiegoś dziecka sprawia, że tłum milknie, a wszyscy milkną i wlepiają we mnie oczy.
Popraw kto i kiedy milknie, ja Cię proszę.


Czytając chwilami miałam wrażenie, że mamy do czynienia z jakąś delikatną kalką TCM Trudie, włącznie *z Soneą/Aurayą i Akkarinem/Leiardem. Nie znam E5, stąd mogę mieć dziwne wrażenie podobieństwa nawet, jesli go tam nie ma. Sam stos z kolei przywodzi mi na myśl pewne drarry, w którym Potter musi właśnie w ten sposób zabić Draco i... nie, może do tego tekstu wracać nie będę. Do Twojego też, chociaż nie ze względu na to, że jest miernej jakości. Wręcz przeciwnie, jest to tekst w stylu takich, po którym idę pod kocyk z gorącą herbatką i spędzam tam dwa dni (a aktualnie nie mam takiego komfortu). W zasadzie zamykając oczy jestem w stanie wyobrazić sobie stos i osobę na nim, a przy odrobinie dobrej woli także krzyk, jaki wydaje, gdy płonie (moje życie jest barwne, widziałam płonącego człowieka... nie chcę tego powtarzać).

Weny, ale proszę, nie przywołuj mi takich wspomnień.
F.

___________________________________

                           
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [CoI][M] A serce będzie płonąć...   

Powrót do góry Go down
 
[CoI][M] A serce będzie płonąć...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Sonea Hastings
» Sowy, wszędzie sowy.
» To co było, jest i będzie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Literatura & Ekranizacja :: Ogólne :: +12-
Skocz do: