IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [Naruto][Z] Miłość, która przywróciła mnie do życia [AnS/De] [3/3]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
VioletteLaurent
Skryba
Skryba
avatar

Female Wiek : 23
Skąd : Łódź
Liczba postów : 42
Rejestracja : 06/09/2015

PisanieTemat: [Naruto][Z] Miłość, która przywróciła mnie do życia [AnS/De] [3/3]   Nie Paź 30 2016, 20:37

Fandom: Naruto
Autor: Violette aka Natachi
Beta: Brak
Pairing: Sasori/Deidara
Gatunek: Romans
Ostrzeżenia: noncanon, filozoficzne rozmyślania
A/N: Podczas pisania  po głowie chodziła mi „Piosenka Drewnianych Lalek”. Dlatego też pozwólmy naszej lalce kochać, ponieważ nawet ona chce być kochana.



CZĘŚĆ I


SERCE LALKI


Moją głowę coraz częściej nawiedzają bardzo dziwne myśli.


Z każdym dniem czuję, że moja egzystencja pozbawiona wszystkiego, poza samą świadomością istnienia, zaczyna mi doskwierać. Nie rozumiem tego. Jestem lalką już od dwudziestu lat i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się zwątpić w słuszność mojej decyzji… aż do teraz.


Powoli zaczynam wierzyć, że popełniłem wtedy największy błąd, jaki tylko mogłem popełnić. Jednak zaakceptowałbym to, gdyby była to jedynie kwestia zrozumienia nieskalanego niczym z zewnątrz, a nie głupia zachcianka mojego serca.


Właśnie dlatego z całych sił staram się zagłuszać te wszystkie myśli! Nie chcę, by uczucia, których miałem już nigdy nie zaznać, nękały mnie teraz, kiedy powinienem być wolny i szczęśliwy z życia wypełnionego obojętnością!


Tak, bo to właśnie tego chciałem.


Wolności od cierpienia, pożerającego mnie od najmłodszych lat.


Chciałem przestać pragnąć miłości, ponieważ wiedziałem, że i tak każda bliska mi osoba kiedyś odejdzie — tak jak moi rodzice, których już nawet nie pamiętam — pozostawiając po sobie tylko ból.


Jednak pomimo wszystkich moich starań, serce nadal potrafiło znaleźć drogę do uczuć. Ten zwyczajny, ludzki organ, który miał jedynie podtrzymywać przy życiu drewnianą kukłę, jaką się stałem, przebił się swoim dźwiękiem przez warstwy drewna odgradzające go od świata, nawet nie bacząc na moje zdanie i na nowo odkrył przede mną tajemnicę uczuć, niemal skręcając się z bólu, ilekroć wpadłem na Tego Jedynego, tak ważnego dla mnie chłopaka.


Wręcz szalało z radości, kiedy tylko go widziałem, podczas gdy umysł umierał w agonii rozpaczy pośród morza myśli, przypominających mi o tym, dlaczego nie mogę z nim być.



Pogodziłbym się z tym, gdyby to nie On był powodem moich wątpliwości.

___________________________________

Każda dostatecznie zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii.

~Arthur C.Clarke


Snape mruknął coś pod nosem i niezadowolony zajął się
wyłupywaniem czekoladowych oczek ciasteczku w kształcie ludzika.

~Spełniamy marzenia (Mortka)


Ostatnio zmieniony przez Fantasmagoria. dnia Nie Sty 08 2017, 00:02, w całości zmieniany 7 razy (Reason for editing : aktualizacja)
Powrót do góry Go down
VioletteLaurent
Skryba
Skryba
avatar

Female Wiek : 23
Skąd : Łódź
Liczba postów : 42
Rejestracja : 06/09/2015

PisanieTemat: Marionetka (część II)   Pon Paź 31 2016, 14:45



CZĘŚĆ II


MARIONETKA


Tyle dni już minęło od czasu, gdy uświadomiłem sobie, że me serce, chociaż zamknięte w szczelnym pojemniku i odcięte od świata zwojami drewna, nadal potrafi kochać. Ale też i zadawać ten najgorszy z możliwych rodzajów bólu, którego nigdy nie potrafiłem znieść. Wiem, że nie wolno mi już się od tego odwracać i uciekać, ponieważ to i tak nic nie da, a tylko przysporzy mi o wiele więcej cierpienia.


Jedyną rzeczą, którą mogę teraz zrobić jest zaś pokorne przyznanie się do tego, że... kocham go.


Tak, kocham go do szaleństwa i z każdym kolejnym dniem coraz mocniej. Ten piękny anioł o oczach czystych niczym kryształ przesłonił cały mój świat, sprawiając, iż stał się dla mnie bardziej wartościowy niż wszystkie marionetki, które przecież od dziecka tak bardzo ceniłem tylko dlatego, że przedstawiały sobą piękny, choć martwy obraz zatrzymany w czasie.


ON zaś stanowił ich całkowite przeciwieństwo.


Jego długie, złote włosy zawsze lśniące niczym promienie słońca i opadające kaskadą na ramiona, wydawały mi się nieporównywalnie piękniejsze od tych sztucznych witek, które posiadały moje lalki, będących wszakże jedynie marną imitacją w niczym nieprzypominającą oryginału.


Jego oczy, jaśniejące radośnie zawsze wtedy, gdy opowiadał mi z zafascynowaniem o pięknie chwili, były tak niesamowicie żywe w porównaniu do tych pustych, mglistych szkieł, przez które me marionetki martwo obserwowały świat, że patrzenie w nie zapierało mi dech w piersiach.


Jego skóra, delikatna i jasna biła na głowę mozolnie wyheblowaną, drewnianą powłokę tylko w połowie przypominającą żywą tkankę, a usta pełne i czerwone niczym soczysty owoc były tak kuszące, że aż chciało się je pocałować, poczuć ich wyjątkowy smak i uszczknąć nieco słodyczy.


Okrutna prawda godziła we mnie za każdym razem, kiedy tylko na niego spojrzałem:


Deidara był piękniejszy niż niejedno z moich ukochanych dzieł, a ja mimo iż je stworzyłem nawet nie próbowałem temu zaprzeczyć. Po prostu nie potrafiłem. On w istocie był doskonały, chociaż żył i ciągle się zmieniał.


Ze wstydem muszę przyznać, iż bez trudu dopuszczałem do siebie te myśli, nawet gdy byłem sam w otoczeniu drewnianych lalek. I mimo iż to głupie, czasem wydaje mi się, że wszystkie one patrzą na mnie z wyrzutem, ilekroć pomyślę o nim w ten sposób.

___________________________________

Każda dostatecznie zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii.

~Arthur C.Clarke


Snape mruknął coś pod nosem i niezadowolony zajął się
wyłupywaniem czekoladowych oczek ciasteczku w kształcie ludzika.

~Spełniamy marzenia (Mortka)


Ostatnio zmieniony przez VioletteLaurent dnia Nie Gru 11 2016, 17:27, w całości zmieniany 3 razy (Reason for editing : poprawka)
Powrót do góry Go down
VioletteLaurent
Skryba
Skryba
avatar

Female Wiek : 23
Skąd : Łódź
Liczba postów : 42
Rejestracja : 06/09/2015

PisanieTemat: Wystarczyło zaledwie jedno (część III)   Pią Lis 04 2016, 18:20



CZĘŚĆ III


WYSTARCZYŁO ZALEDWIE JEDNO


Wystarczyło zaledwie jedno, krótkie spojrzenie jego błękitnych oczu, tak często zwróconych na mnie, abym zrozumiał, że nigdy nie byłem mu obojętny. Aż trudno mi opisać ogrom szczęścia, które wtedy owładnęło moim sercem. To było po prostu zbyt piękne, aby było prawdziwe, a jednak nie śniłem. On zawsze patrzył na mnie z miłością głęboko skrytą na dnie przejrzystej studni, jaką były dla mnie jego oczy, lecz ja wcześniej tego nie dostrzegałem, zbyt zaślepiony najpierw ambicjami, zaś później myślami, że nigdy go nie zdobędę. Teraz jednak wreszcie to widzę i czuję się obłędnie — moje serce przyśpieszyło swój rytm pomimo zamknięcia w szczelnym pojemniku, wprawiając całą konstrukcję w drżenie.


Udało mi się.


Wreszcie go mam, jest mój, całkowicie i niepodważalnie. To takie... takie... sam nie wiem, jak mam to opisać. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z czymś takim. Nigdy wcześniej też nie wydawało mi się, że... wszystko, co do tej pory uważałem za ważne w moim życiu zblednie przy tym jednym osiągnięciu.


To do mnie takie niepodobne. Mistrz Sasori zakochany? Sam nie mogę w to uwierzyć i pewnie nie wściekłbym się, gdyby ktoś inny także nie uwierzył, nawet jeśli sam bym mu to powiedział. To było po prostu takie nierealne, wręcz irracjonalne, niemal niemożliwe, a jednak miało miejsce. Los najwyraźniej postanowił wreszcie się do mnie uśmiechnąć i chwała mu za to.


Dał mi go... tego pięknego blondyna, którego kochałem całym sercem i uważałem za ważniejszego nawet od moich marionetek, stanowiących przy nim jedynie nic nieznaczący dowód na to, że jestem wirtuozem drewna oraz zwyczajną broń. Ja sam zaś nie byłem niczym więcej niż one, dlatego też postanowiłem zrobić coś, czego w normalnych okolicznościach nigdy bym nie zrobił ani tym bardziej do tego nie dopuścił.


Zapragnąłem odzyskać swoje ludzkie ciało.


Pierwszy raz od czasu, gdy stałem się marionetką, znowu zapragnąłem coś poczuć, powrócić do bycia człowiekiem, aby móc dotykać jego pięknych, długich włosów, miękkiej skóry i chłonąć go całym sobą tak intensywnie, jak to tylko możliwe, a potem pozwolić mu na to samo. Chciałem się do niego zbliżyć, jednak nie mogłem tego zrobić w obecnej postaci.


Bycie zwykłym, bezosobowym kawałkiem drewna przestało mi już wystarczać, a to wszystko przez niego i uczucia, jakimi go darzyłem. Dzięki niemu mogłem wreszcie porzucić życie w tej ochronnej skorupie i zacząć od nowa: zdobyć miłość, a nawet jeszcze więcej — posiąść go.


Prawdopodobnie kierowałem się błahym powodem, jednak to w zupełności mi wystarczyło, abym zmusił się do przekroczenia progu laboratorium Orochimaru, którego obiecałem sobie solennie już nigdy więcej nie odwiedzić. W sumie to nawet się cieszę, że tych kilka lat temu oparłem się pokusie zniszczenia go, ponieważ nie mógłbym teraz zrobić tego, co zamierzałem. Całkowitym przypadkiem bowiem zostawiłem sobie otwartą furtkę w razie, gdyby życie lalki się nie sprawdziło. Furtkę, z której zawsze mogłem skorzystać i wrócić do normalności.


Jakiż ja jestem przewidywalny.


Mimo wszystko jednak nie byłem na siebie zły za łamanie danych sobie w przeszłości obietnic. On po prostu zbyt wiele dla mnie znaczył, abym potrafił się na siebie za to wszystko gniewać, a już zwłaszcza na własne serce, które może i mnie zdradziło, ale dzięki jego niepokorności wreszcie znalazłem osobę, dla której mógłbym zrobić wszystko — nawet powrócić do bycia człowiekiem.
~***~

Nie liczyłem się z ryzykiem ani z konsekwencjami, mimo iż wiedziałem, że mogę przypłacić to życiem. Nie miało to dla mnie większego znaczenia, ponieważ chciałem zrobić to dla niego. Pragnąłem się zmienić, więc nawet jeżeli wiedziałem, że istnieją większe szanse na to, iż stracę życie niż poprawnie przeprowadzę zabieg, nie dopuszczałem do siebie myśli o porażce.


Zbyt mocno go kochałem, aby to mogło się nie udać.
~***~

Dość mocno obciążyłem swój organizm ponownym jego wybudzeniem ze stanu hibernacji, jednak mimo to przeżyłem i nic poza tym się w tej chwili nie liczyło. Co prawda byłem przez to wszystko śmiertelnie wyczerpany, lecz też na tyle szczęśliwy, aby opuścić laboratorium o własnych siłach zaraz po zabiegu, nie zwracając przy tym szczególnej uwagi na swój stan zdrowia, który w gruncie rzeczy niewiele znaczył w obliczu nagłej chęci natychmiastowego zobaczenia się z Nim.


Znalazłem go w salonie razem z resztą tego całego zwierzyńca, które zamieszkiwało siedzibę Akatsuki, co niezmiernie mnie zdziwiło, ponieważ mój ukochany rzadko kiedy tam zaglądał, a o samym przebywaniu w towarzystwie tych popaprańców już nie wspominając. Hidan i Itachi po prostu za bardzo go przerażali. Teraz jednak wydawali się być czymś zajęci, dlatego też nie sprawiali wrażenia groźnych. W odróżnieniu od Konan, która już od progu skoczyła w moim kierunku niczym wygłodniały pies, węsząc podstęp.


Cóż.. niczego innego się po niej nie spodziewałem. Jako nieformalna szefowa musiała zwracać uwagę na wszystkie nieprawidłowości, dlatego też zbytnio się nie zdziwiłem, gdy uraczyła mnie miną, sugerującą iż wie, co zrobiłem, a także, że nie jestem już dawnym sobą. Zresztą nie żeby odnotowanie tego drugiego było specjalnie trudne — drewniane ciało, jakie wcześniej posiadałem nie mogło się równać z obecnym, aczkolwiek nie sądziłem, że wystarczy jej mniej niż sekunda, aby na to wpaść.


Nie obyło się oczywiście bez reprymendy za bezmyślne zachowanie i brak jakiejkolwiek odpowiedzialności, którą zniosłem ze stoickim spokojem, będąc jedynie w połowie skupionym na słowach kobiety, gdyż bardziej absorbowało mnie wpatrywanie się w Niego. Nic bowiem wtedy nie liczyło się dla mnie bardziej niż pragnienie dotknięcia jego skóry.


Kiedy więc Konan wreszcie skończyła, pokiwałem głową na znak, że zrozumiałem i podałem mu dłoń, po czym wyszedłem wraz z nim z pomieszczenia, cały czas uśmiechając się do siebie delikatnie. Fakt ten nie uszedł uwadze chłopaka, dlatego też nie minęła chwila, gdy poprosił mnie o wyjaśnienia. Ja natomiast w odpowiedzi jedynie krótko go pocałowałem, by w następnej chwili wyszeptać:

Naucz mnie znowu czuć tak jak dawniej, Deidara.

___________________________________

Każda dostatecznie zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii.

~Arthur C.Clarke


Snape mruknął coś pod nosem i niezadowolony zajął się
wyłupywaniem czekoladowych oczek ciasteczku w kształcie ludzika.

~Spełniamy marzenia (Mortka)


Ostatnio zmieniony przez VioletteLaurent dnia Nie Gru 11 2016, 17:33, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
OldschoolMartens
Skryba
Skryba
avatar

Female Wiek : 24
Skąd : Gdynia
Liczba postów : 26
Rejestracja : 29/10/2016

PisanieTemat: Re: [Naruto][Z] Miłość, która przywróciła mnie do życia [AnS/De] [3/3]   Nie Lis 06 2016, 16:09

Powrót po tylu latach do tej historii jest jak przypadkowe odnalezienie w szufladzie dawnych fotografii - więc tak to wyglądało, nim jeszcze stało się normalnością. Nie będę kłamać, że ta miniaturka wzbudziła we mnie jakieś fajerwerki, lecz na pewno rozpaliła ten ciepły ogień, tak charakterystyczny dla opowiadań z happy endem (sama wiesz, że na te smutne i burzliwe reaguję ze znacznie większym entuzjazmem).
Ładnie uchwyciłaś te niemalże filozoficzne, choć tak naprawdę nie bardzo, myśli lalkarza. Dlaczego nie bardzo? Bo uważam, że miłość, szczególnie ta świeża, burzliwa, podszyta pożądaniem i niespełnionym pragnieniem, z filozofią ma niewiele wspólnego. Chyba, że dodamy do tego Sasori'ego jako byt do tej miłości fizycznie niezdolny, to może i ktoś by coś z tego uciułał. Ale ja specjalistą nie jestem, ważne, że było to przekonujące i dość dobrze nakreślające problematykę zakochanego kloca drewna.
Stylistycznie przyczepiłabym się do zbyt długich, wielokrotnie złożonych zdań. Czasami ciężko wychwycić ich sens po pierwszym przeczytaniu. Dla mnie jest to dość ważne, ponieważ jak się zaczytam, to lubię wręcz pochłaniać tekst, a takie zanadto skomplikowane zdania wytrącają mnie z rytmu.
No i przecinków panienka poskąpiła.

Pozdrawiam ciepło i życzę weny

___________________________________

It's not about all the friends you made
But the graffitti they'll write on your grave




Ostatnio zmieniony przez OldschoolMartens dnia Nie Lis 06 2016, 22:15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
VioletteLaurent
Skryba
Skryba
avatar

Female Wiek : 23
Skąd : Łódź
Liczba postów : 42
Rejestracja : 06/09/2015

PisanieTemat: Re: [Naruto][Z] Miłość, która przywróciła mnie do życia [AnS/De] [3/3]   Nie Lis 06 2016, 16:28

OldschoolMartens napisał:
Stylistycznie przyczepiłabym się do zbyt długich, wielokrotnie złożonych zdań. Czasami ciężko wychwycić ich sens po pierwszym przeczytaniu. Dla mnie jest to dość ważne, ponieważ jak się zaczytam, to lubię wręcz pochłaniać tekst, a takie zanadto skomplikowane zdania wytrącają mnie z rytmu.
No i przecinków panienka poskąpiła.

Możesz mi nie wierzyć, ale naprawdę starałam się dzielić te zdania. Starałam się! Ale ja je tak kocham. Kocham pisać strasznie długie zdania i po prostu z ciężkim sercem biorę się do ich dzielenia, bo naprawdę, jeżeli dla mnie są logiczne i spójne, to nie widzę sensu w ich dzieleniu. A wcale nie pomagało mi tym razem to, że tutaj miałam problem z dzieleniem tych zdań na logiczne całości odrębne. Gdy próbowałam dzielić je logicznie, drugie zdanie brzmiało bez sensu albo jak "niepotrzebnie wydzielone", więc zostawiałam, jak jest. Za dużo kombinowania.

A co do przecinków to zawsze możesz mi pobetować Twisted Evil

Nie obrażę się Smile

___________________________________

Każda dostatecznie zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii.

~Arthur C.Clarke


Snape mruknął coś pod nosem i niezadowolony zajął się
wyłupywaniem czekoladowych oczek ciasteczku w kształcie ludzika.

~Spełniamy marzenia (Mortka)
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [Naruto][Z] Miłość, która przywróciła mnie do życia [AnS/De] [3/3]   

Powrót do góry Go down
 
[Naruto][Z] Miłość, która przywróciła mnie do życia [AnS/De] [3/3]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Nad Jeziorem
» Offtop w Offtopie
» Klub Nocny - Katedra Mokrej Elżbiety
» Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?
» Wielka poczta Mistrza Gry

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Anime & Manga/Komiks & Serial/Film animowany :: Yaoi/Slash :: +12-
Skocz do: