IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [Sherlock BBC][M] Fascynacja [JM/SH]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Poznań
Liczba postów : 502
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: [Sherlock BBC][M] Fascynacja [JM/SH]   Pią Sty 16 2015, 09:07

Fandom: Sherlock BBC
Autor: Fantasmagoria.
Beta: Brak
Pairing: bardzo lekki Jim Moriarty/Sherlock Holmes
Gatunek: Obyczajówka, tak sądzę
Ostrzeżenia: brak
N/A*: Jest to AU szkolne, a konkretniej AU Hogwardzkie z Sherlocka BBC. Poniekąd wiąże się z tekstem Wirki. pt.: "Kompetencja", ale nie ma przymusu znania ich obu Wink


Fascynacja


Przekroczył bogato zdobione wrota szkoły razem z resztą dzieciaków ze swojego rocznika. Szedł w środku grupki nie chcąc się wychylać ani jako ten, który idzie na czele i jawnie dowodzi ani jako taki, który idzie na samym końcu chcąc zaakcentować swą odrębność. To nie byłoby zbyt mądre posunięcie pierwszego dnia, wiedział o tym. Na początku lepiej zrobić rozpoznanie, nic więcej. Nie rzucać się w oczy, nie zwracać na siebie uwagi, udawać pospólstwo. Sebastian zawsze mówił mu, że wybitnie wychodzi mu udawanie kogoś, kim nie jest i nawet próbował zachęcić go do zawodowego aktorstwa, ale… to nie było w jego stylu. On miał nieco… ach, wyższe ambicje.

Rozejrzał się z namysłem po wnętrzu sali, do której właśnie weszli całą grupą. Teoretycznie wiedział czego się spodziewać, poza tym nie obchodziło go zbytnio to, jak wygląda zamek. Ale trzeba było utrzymywać pozory. Wszyscy jego rówieśnicy w ożywieniu - większym lub mniejszym - omiatali spojrzeniem całe pomieszczenie. Szeptali przy tym podekscytowani do swoich - poznanych całą godzinę temu - przyjaciół, wskazując różne zaczarowane przedmioty znajdujące się w sali. Westchnął cicho, postanawiając nie brać udziału w tej farsie i jedynie ze sztucznym uśmiechem kiwając głową w odpowiedzi na wszelkie pytania rudowłosej dziewczyny, która przykleiła się do niego już w pociągu. Nie była zbyt inteligentna, więc nawet nie zauważyła, że jest ignorowana… Wyśmienicie.

Architektura zamku przypomina ziszczenie się snu szalonego architekta - pomyślał, zauważając rozbieżność między tym, jak budynek wyglądał na zewnątrz a tym, jak prezentował się wewnątrz.

Sebastian i jego poczucie estetyki padliby tu trupem - stwierdził w myślach, uśmiechając się nieco złośliwie. Aż żałował, że ten poszedł do Durmstrangu i nie mógł teraz obserwować Morana w tak nieprzyjaznym dlań otoczeniu. Mógł jedynie mieć nadzieję, że również w rosyjskiej szkole magii trafi się coś, co ugodzi w jego artystyczny zmysł harmonii, smaku czy co on tam jeszcze miał; James nie wnikał. Sam był zdania, że każda sztuka jest bezużyteczna, ale to w sumie na tym polegał jej urok.

Popatrzył ze znudzeniem na obiekt największego zainteresowania uczniów - stary kapelusz leżący na stołku tuż przed dyrektorską mównicą. Uniósł brew w zdumieniu; myślał, że to, co opowiadali mu matka i ojczym o starej tiarze przydzielającej ludzi do poszczególnych Domów to żart. Może i nieczęsto żartowali, jednakże samo to wydawało się naprawdę wielkim absurdem… no cóż. Miał tylko nadzieję, że to coś więcej niż kawałek wyświechtanego materiału zaczarowany tak, by móc gadać...

W końcu, tiara rozdarła się tuż nad rondem i zaczęła śpiewać. Ledwie powstrzymał wybuch śmiechu pełnego niedowierzania, odwracając głowę tak, by przez chwilę nie patrzeć na kapelusz i się uspokoić.

Może nie jestem śliczna,
Może i łach ze mnie stary,
Lecz choćbyś świat przeszukał,
Tak mądrej nie znajdziesz tiary.


Tak mądrej, że aż musi nas o tym słownie zapewniać - pomyślał złośliwie, zerkając w końcu na tiarę. Nikt jej chyba nie wgrał w system, że rozpowiadanie o tym jak się jest mądrym, pięknym i inteligentnym świadczy przeważnie o czymś zupełnie odwrotnym. Ale cóż, w końcu była stara, może w średniowieczu uczono inaczej? Z pewnością.

Lecz jam jest Tiara Losu,
Co jeszcze nie jest zbadany.

Wróżki z magicznymi kulami, karciani oszuści i czapka-wyrocznia?

Hmm, posiadanie wszystkich trzech musi mieć jakieś głębszy sens i zastosowanie…- skwitował ironicznie w myślach.

Usłyszał prychnięcie ze swojej lewej strony i spojrzał tam przelotnie zastanawiając się, czy nie wypowiedział tego czasem na głos. Jednakże chłopak stojący obok niego w ogóle nie zwracał na niego uwagi, za to z jawnym zdegustowaniem obserwował całą ceremonię. Moriarty naprawdę nie mógł nic poradzić na uśmieszek wpływający mu na usta. Chłopiec o kruczoczarnych, kręconych włosach był chyba jedynym dzieciakiem w pomieszczeniu, który zachowywał się tak ostentacyjnie. Ciekawy…
Nie chcąc zostać przyłapanym na tak ewidentnym gapieniu się pośpiesznie przeniósł spojrzenie z powrotem na czapkę, która - nie ważąc na jego chwilową nieuwagę - nadal śpiewała.

...zaraz powiem,
Gdzie odtąd zamieszkacie.

I właśnie to dlatego James miał pewne obawy względem przydziału. Taki przydział był bardzo subiektywny, czyż nie? Jaką subiektywność mógł posiadać magiczny kapelusz - nie wiedział, jednakże samo to, iż była kiedyś nakryciem głowy Gryffindora mogłoby być jakąś wskazówką... Magia magią, jej moc była wszechpotężna i Moriarty doskonale o tym wiedział, ale z drugiej strony czarodziejskie przedmioty zawsze miały jakieś usterki…

Może w Gryffindorze,
Gdzie kwitnie męstwa cnota,
Gdzie króluje odwaga
I do wyczynów ochota.

Tak, tak. Daleko posunięta głupota połączona ze skłonnościami do masochizmu i brakiem instynktu samozachowawczego - pomyślał, krzywiąc się nieznacznie. Poza tym, stek bzdur. Nawet najodważniejszy człowiek boi się samego siebie. Ponadto, do tego wszystkiego zapewne są jeszcze honorowi i mają czyste serca… a przecież sumienie i tchórzliwość to w gruncie rzeczy jedno i to samo*... - dodał w myślach, doskonale wiedząc, że Gryfoni bez sumienia to gatunek nie występujący. A w sumie szkoda.

A może w Hufflepuffie,
Gdzie sami prawi mieszkają,
Gdzie wierni i sprawiedliwi
Hogwarta szkoły są chwałą.

Aż ciarki go przeszły na samą myśl o tym, że tiara mogłaby go tam przydzielić. Popełniłby samobójstwo już pierwszego dnia… choć nie, to bardziej byłoby harakiri. Był niemal przekonany, że w innym przypadku zaprzytulanoby go tam na śmierć. Sprawiedliwość? Kończyła się dokładnie tam, gdzie jedna prawda wchodziła w konflikt z drugą i trzecią. Prawość… była po prostu przereklamowana. I męcząca, także. Co zaś tyczyło się wierności, miał ambiwalentne uczucia. Wszystko zależało od tego, czy wierności wymaganoby od niego, czy wobec niego. I, oczywiście, czy wierność by się opłacała na dłuższą metę.

A może w Ravenclawie
Zamieszkać wam wypadnie
Tam płonie lampa wiedzy,
Tam mędrcem będziesz snadnie.

Zaczął się zastanawiać ile to jeszcze potrwa. Przyjrzał się swoim paznokciom, rzucając tiarze potępiające spojrzenie. Doprawdy. Mędrcem… to nieopłacalne. Prawdziwie inteligentni ludzie nie wkuwali wszystkiego, co popadnie, a jedynie wiedzieli gdzie i jak dostać się do rzeczy bądź osób, które były mniej inteligentne od nich, ale za to miały wiedzę. Czysty (wy)zysk. Osobiście sam wolał wyzyskiwać niż być wyzyskiwanym, więc zdecydowanie nie chciałby być nazywany mędrcem. Poza tym, przewrotnie lubił uważać, że jest w stanie uwierzyć we wszystko, o ile jest bodaj choć trochę nieprawdopodobne*, co już samo w sobie kłóciło się z tą ideą wiedzy i mądrości.

A jeśli chcecie zdobyć
Druhów gotowych na wiele,
To czeka was Slytherin,
Gdzie cenią sobie fortele.

Hmm… tak, to brzmiało najlogiczniej. Żadnych głupich deklaracji wierności, idiotycznego wkuwania, czy bezmózgiego ryzykanctwa. Jedynie własny spryt i przebiegłość w połączeniu z wielkimi ambicjami… to brzmiało najmniej naiwnie i absurdalnie z tego wszystkiego, co do tej pory usłyszał. Może też i najbardziej negatywnie, ale… prawda była taka, że takie cechy bardziej pomagają w życiu niż szlachetność, mądrość i męstwo. Na pewno też podnosiły szanse przeżycia. Same plusy. Choć z drugiej strony, skoro wszyscy byli tam tacy… będzie się ciężko wybić. O zaufaniu nie wspominając…

Ale w sumie, niewielka cena - przemknęło mu przez myśl. Był w stanie wyrzec się tego, o ile to zapewniałoby mu moc…

Więc bez lęku, do dzieła!
Na głowy mnie wkładajcie,
Jam jest Myśląca Tiara,
Los wam wyznaczę na starcie!

Dobrze, że przypomniałaś wszystkim, jak bardzo myśląca jesteś - pomyślał złośliwie.

Słuchanie pieśni tej tiary ewidentnie źle na niego działało, więc miał nadzieję, że to już koniec. Widocznie poza magicznym kapeluszem była w sali jeszcze wróżka spełniająca życzenia, bo wkrótce na środek podestu weszła jedna z nauczycielek. Rzucił jej jedynie przelotne spojrzenie, jednakże nie dostrzegając w niej nic ciekawego, postanowił skupić swą uwagę na każdej kolejnej osobie, która podchodziła do stołka z magiczną tiarą i nakładała ją na swoją głowę, zgodnie z instrukcjami kobiety.

Pierwszą wywołaną osobą była ta rudowłosa dziewczyna, która najwidoczniej już jakiś czas temu dała sobie spokój ze wszelkimi próbami zwrócenia jego uwagi na swoją osobę, bo nawet na niego nie spojrzała, wchodząc na podwyższenie i siadając na stołku. Skrzywił się nieznacznie widząc wprost proporcjonalny wzrost poziomu jej ekscytacji z każdą kolejną sekundą przydziału.

Na bogów, niech ta czapka ją przydzieli, zanim zacznie piszczeć - pomyślał, wywracając oczami. Jego spojrzenie ponownie padło na chłopaka po lewej, który wydawał się tak samo zniesmaczony egzaltacją dziewczyny, jak on sam. Miał tylko nadzieję, że po nim samym nie widać tego tak bardzo, jak po drugim chłopaku. Zmarszczył brwi w zamyśleniu, odwracając wzrok.

Może jednak nie będzie tak źle - stwierdził w myślach. James przyszedł do Hogwartu bez większych nadziei związanych z poznaniem tutaj jakichś ciekawych, wartościowych ludzi. Przydatnych - owszem. Łatwych do zniszczenia - również. Podatnych na sugestie - jak najbardziej. Ale nie prawdziwie interesujących. Jednakże ten chłopak wydawał się dość obiecujący... James ze zdziwieniem zauważył, że zaczyna czuć coś, czego dawno nie doświadczył - ekscytację podszytą dziwnym zniecierpliwieniem. Będzie musiał to poddać później głębszej analizie...

Nie mógł się już doczekać, kiedy to czarnowłosy chłopiec przystąpi do ceremonii przydziału. Ciekawość zaczęła go zżerać do tego stopnia, że przestał zwracać jakąkolwiek uwagę na pozostałych uczniów, wlepiając nic niewidzące spojrzenie w przestrzeń. Ostatnim razem zainteresował się tak drugą osobą, gdy wujek przedstawił mu Sebastiana. Wtedy również jeszcze nie zamienił z nim ani słowa, a już wiedział, iż będzie to ktoś godny jego uwagi. Oczywiście, nie mylił się. Wierzył, że tym razem będzie podobnie.

Do rzeczywistości przywróciło go poruszenie po jego lewej. Zamrugał kilkukrotnie, zauważając, iż czarnowłosy chłopak nie stoi już obok niego, a jest w połowie drogi do stołka z Tiarą Przydziału. Znów poczuł zniecierpliwienie, które opuściło go na ten moment, kiedy się zamyślił. Sebastian zapewne śmiałby się, gdyby zauważył jego ekscytację, ale James nie dbał o to. Nieco zirytowało go, że nie dosłyszał nazwiska chłopaka i teraz będzie musiał zdobyć je w inny sposób… ale nie byłby Moriartym, gdyby nie potrafił tego zrobić, prawda?

Chłopiec usiadł na stołku ze zdecydowaniem, które u kogokolwiek innego pewnie wyglądałoby komicznie, ale do niego akurat pasowało. Tak samo jak jawna pogarda widoczna w każdym jego oszczędnym geście. James uśmiechnął się kącikiem ust dostrzegając niewzruszony wyraz twarzy chłopaka. Zaiste, ten dzieciak musiał być niezwykły.

Nie zdziwiło go to, że ten siedzi tam dłużej niż pozostali. Skoro Moriarty uznał, że jest ciekawy, musiał być także skomplikowany.

Więc Tiara jednak czasami się waha - pomyślał z czymś pomiędzy fascynacją, a zniesmaczeniem tym, że jednak miał rację i nie jest to całkowicie wszechmocny przedmiot. Postanowił jej jednak wybaczyć, jako że z każdą kolejną chwilą jego ekscytacja jedynie rosła, a to zdecydowanie rzecz pożądana. Nie wiadomo, kiedy znów dostanie kolejną okazję do zachwytu…

Chłopak odmruknął coś Tiarze, jednakże do Jamesa, który stał zbyt daleko od niego, dotarły tylko pojedyncze słowa takie jak “czcze rozmyślania” i “większość”, które zdecydowanie były zabarwione abominacją. Uśmiechnął się lekko. Czyli był świadom swej niezwykłości… wyśmienicie.

Z taką osobą na pewno będzie ciekawie robić cokolwiek - Ledwie ta myśl pojawiła się w jego głowie, gdy chłopak odezwał się głośnym, zabarwionym szyderstwem tonem, który ponownie powinien zabrzmieć, a nie zabrzmiał, komicznie. Wprost przeciwnie - mimo dziecinnego głosu, słowa wypowiadane przez chłopaka były tak poważne i logiczne, że aż trzymało się to kupy. Nauczyciele patrzyli w szoku na czarnowłosego, który wyzywał na nich, system edukacyjny i samą czapkę niezdolni nawet przerwać przydziału, a sam James ledwie powstrzymywał się, by nie wybuchnąć śmiechem.

Uroczy - przeszło mu przez myśl, gdy tak słuchał kolejnych wyrzutów chłopaka. Uroczy i inteligentny, niezłe połączenie - roześmiał się w myślach. Musiał przyznać, że to co mówił, rzeczywiście miało sens, chociaż on sam miał inne zdanie. Rozumiał czemu taki podział został zrobiony i popierał go choćby ze względu na to, że na samą myśl o tym, iż miałby się użerać przez dwadzieścia cztery na dobę z - cytując czarnowłosego - “najsłabszymi psychicznie, dziergającymi na drutach” czy też “nadpobudliwymi krzykaczami” robiło mu się słabo. Wolał selekcję, przynajmniej złudzenie, że wszyscy w jego najbliższym otoczeniu będą choć w połowie tak inteligentni i błyskotliwi, jak on sam. Nie łudził się, że znajdzie kogoś tak samo bystrego, ale może chociaż trochę…

— RAWENCLAW!!!!!!!!!!! — ryknęła Tiara.

Wzdrygnął się i posłał jej nieprzychylne spojrzenie. Ravenclaw? No cóż… mogło być gorzej. Ciekawe, czy Tiara i jego tam przydzieli? W sumie, wolałby iść do Slytherinu, ale kto wie?

Odprowadził wzrokiem chłopaka, który usiadł spokojnie przy stole Krukonów, całkowicie ignorując witające go oklaski. Uśmiechnął się lekko, zanim ponownie zwrócił uwagę na samą ceremonię, jako że tym razem kobieta wywołała jego nazwisko. Ruszył w stronę Tiary pewnym siebie krokiem, z wdziękiem omijając blondwłosą dziewczynkę, która właśnie schodziła z podestu po przydziale i w podskokach zbliżała się do stołu Hufflepuffu. Skinął lekko głową nauczycielce, po czym usiadł na stołku i odnalazł spojrzeniem czarnowłosego, który także wpatrywał się w niego tym razem. James zamrugał wolno, a potem Tiara została umieszczona nad jego głową. Jeszcze zanim profesorka nałożyła mu ją porządnie, kapelusz wykrzyknął:

— Slytherin!

Moriarty uśmiechnął się nieznacznie, zeskakując ze stołka i ruszając dystygnowanym krokiem w stronę stołu Slytherinu. Rzucił chłopakowi jeszcze jedno, przelotne spojrzenie, które ponownie zostało odwzajemnione, zanim zajął jedno z wolnych miejsc.

W istocie, nie będzie tak źle - pomyślał.


_____________________________

* Oscar Wilde: “Portret Doriana Graya”.

___________________________________



Dla mnie też niezbyt łaskawy był dzień.
Dla mnie też za długa zima i zła.
Dla mnie też, ale przyznaj, że w sumie się żyje cudnie.
Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumyo.com
Tony.
Laureat Miesiąca
Laureat Miesiąca
avatar

Female Wiek : 21
Skąd : Poznań
Liczba postów : 164
Rejestracja : 19/04/2016

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][M] Fascynacja [JM/SH]   Wto Sty 10 2017, 14:00

Przyszłam tu prosto od tekstu Wirki, więc mam na świeżo zarówno przemowę Sherlocka, jak i jego rozmyślania i... oni są dla siebie stworzeni. Absolutnie i nieodwołalnie, są dla siebie idealni i o matko jak ja mogłam tego nie dostrzegać wcześniej?

Paradoksalnie, bardziej podobały mi się przemyślenia Jamesa niż Sherlocka, ale to może po prostu kwestia poglądów. Sherlock u Wirki jest na etapie zaprzeczania (to wszystko Mycroft, to nie istnieje) , a Twój Moriarty wie doskonale, gdzie się znajduje, co się z tym wiąże i tylko się zastanawia, jak to wykorzystać.

I powtórzę, jestem ciekawa co będzie dalej, chociaż jestem w stanie to sobie wyobrazić. Ale i tak może rozważcie napisanie czegoś takiego z punktu widzenia innych lat? Albo chociaż jedno, z zakończenia siódmych klas... <3 Ale nie, nie podpuszczam Was Razz

Pozdrawiam i niech Wen zawsze Ci sprzyja,
Tony.

___________________________________

Sometimes you gotta run before you can walk
Powrót do góry Go down
 
[Sherlock BBC][M] Fascynacja [JM/SH]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Serial & Film & Adaptacje :: Ogólne :: +12-
Skocz do: