IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [SPN][M] Zapomniany

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Wirka.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 27
Liczba postów : 851
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: [SPN][M] Zapomniany   Pon Wrz 12 2016, 18:36

Fandom Supernatural
Autor Wirka.
Beta/bety: Olgie - dziękuję Smile
Pairing: brak
Gatunek: angst/horror
Ostrzeżenia: spoiler do finału 5 sezonu. + 18  -  tortury, ogólnie pojęta przemoc. O kimś, o kim wszyscy zapomnieli...




Zapomniany




W chwili, w której archanioł przejął jego ciało, stracił nad nim jakąkolwiek kontrolę. Widział jednak wszystko, jak przez mgłę, odsunięty w głąb własnego umysłu. Słyszał, jak Michał rozmawia z Lucyferem. Czuł emocje, silniejsze i bardziej stałe, niż te, które sam kiedykolwiek przeżywał. Pochodziły od niego. Gniew boskiej istoty mieszał się z poczuciem wypełniania misji.

Naprawdę wierzył, że się uda. Michał zabije Lucyfera i pozwoli mu odejść, a on wyjedzie na drugi koniec świata i spróbuje wmówić sobie, iż to szaleństwo nigdy nie miało miejsca. Ale wtedy wszystko się spieprzyło. Najpierw diabeł zdołał w jakiś sposób odeprzeć atak archanioła, a gdy udało im się wrócić... Wrota stały otworem, a jego cholerny, przyrodni brat pociągnął go w otchłań.

Wiedział, gdzie jest. Przecież nigdzie indziej nie mógłby zobaczyć Lucyfera i Michała skaczących sobie do gardła. Klatka była ciasna. Czarne skrzydła szatana i nieco większe, czerwone, należące do jego brata, uginały się przygniecione metalowymi prętami. Pióra wirowały w ciężkim, gorącym powietrzu, które wypalało mu płuca. Walczący ze sobą archaniołowie nie byli w pełni materialni. Chwilami widział ludzkie postaci, jakby jego umysł sam kształtował ich w taką formę, którą mógł postrzegać. Chwilami stawali się bardziej płynni, ulotni, jak dym, przenikali przez siebie i iskrzyli, niczym zetknięte ze sobą przewody pod napięciem.

Widział Sama, nieprzytomnego, zwiniętego w kłębek w jednym z kątów. Ale zanim zdążył choćby zastanowić się, co się z nimi stanie i czy mogą jakoś stąd uciec - walka dobiegła końca. Lucyfer przygniótł brata do ziemi. Adam patrzył przerażony, jak rwie kolejne, czerwone pióra z długich skrzydeł. Słyszał krzyk Michała, tak przejmujący i głośny, że choć zasłaniał uszy dłońmi, miał wrażenie, że jego mózg pęka pod naciskiem tego dźwięku. Podłoga klatki zapełniała się piórami. Widział też krew, choć nie sądził, by była prawdziwa. To jego umysł przekręcał to, co widział naprawdę - rażące, niebieskawe światło, emanujące z pleców archanioła niczym obdarte z piór kości.

Gdy krzyk się urwał, myślał, że to już koniec, że Lucyfer skończył ze swoim bratem. Chwilę później usłyszał najbardziej złowrogi dźwięk, jaki mógłby sobie wyobrazić. Trzask łamanych skrzydeł archanioła. Wydawało się, że wrzask Michała nie miał końca. Przenikał go na wskroś i raził jak prąd. Adam zwinął się w kłębek, wciskając mocniej w róg klatki, łkając i szepcąc bezradnie stare modlitwy. Nigdy nie powinien się tu znaleźć! Niczym nie zasłużył sobie, by wylądować w piekle, w więzieniu pieprzonego Lucyfera!

Nie wiedział, ile czasu minęło, zanim szatan skończył ze swoim bratem. To, co zostało z Michała… Może jego oczy nie postrzegały wszystkiego właściwie, ale mógłby przysiąc, że widział drobną, świetlistą sylwetkę, przypominającą ludzki szkielet, powykręcaną w nienaturalny sposób, kulącą się na łożu czerwonych piór. Samo to mogło doprowadzić go do szaleństwa. Czy i on tak skończy? Jeśli Lucyfer mógł zrobić coś takiego innemu archaniołowi, co może uczynić ludzkiej duszy?

Adam miał nadzieję, że może go zniszczyć. Że wyciągnie dłoń i spali go niczym kartkę papieru. Jednak diabeł nie miał tyle litości. Właściwie, w ogóle się nim nie interesował. Gdy tylko uporał się z Michałem, całą swoją uwagę skupił na Samie.

Ten, wciąż nieprzytomny, leżał w miejscu, w którym upadł, zupełnie bezwładnie. Przejęcie kontroli nad Lucyferem musiało go kompletnie wykończyć. Adam zerkał kątem oka, jak diabeł siada na podłodze obok Sama i zwyczajnie go obserwuje. Nie dotyka, nie budzi, nie robi kompletnie niczego - tylko patrzy.

Siedział tak całe godziny, dnie, a może nawet miesiące. Tu nie było sposobu by mierzyć czas. Adam próbował liczyć swoje oddechy, ale kiedy odkrył, że właściwie wcale nie musi oddychać, zrezygnował z tego. Gorące powietrze jedynie parzyło mu płuca. Wydawało mu się, że umiera z pragnienia, nawet jeśli już był martwy. Czuł spękaną skórę swoich warg, a w jego ustach już dawno zabrakło śliny. Czasem miał wrażenie, że oczy płoną od samego patrzenia na nieruchomą sylwetkę diabła.

To był najspokojniejszy czas, jaki spędził w klatce. Ale nie trwał wiecznie. Kiedy tylko Sam się obudził, rozpętało się prawdziwe piekło.

Adam nigdy nie został nawet dotknięty. Lucyfer kompletnie ignorował jego obecność, tak samo, jak przestał zwracać uwagę na przygasający szkielet Michała. I chociaż chłopak mógł zamknąć oczy i nie patrzeć, nie był w stanie pozbawić się słuchu w żaden sposób. Próbował wtykać w uszy palce, całe strzępy materiału zdartego z ubrań, ale to nie uratowało go przed słuchaniem, jak Lucyfer rozrywa duszę Sama na kawałki.

To nie miało końca. Adam nigdy nie przypuszczał, że istnieje tyle sposób na skrzywdzenie człowieka. W normalnych warunkach Sam już dawno by odszedł. Ale tutaj nie można było bardziej umrzeć. Fantazja Lucyfera zdawał się nie mieć dna, tak jak jego psychopatyczne poczucie humoru. Kiedy znudziło mu się obdzieranie ze skóry, członkowanie, rwanie mięśni, wyłupywanie oczu i rwanie paznokci, robił sobie przerwy. Pozwalał im odpocząć - temu, co zostało z duszy Sama i zwiniętemu w kącie Adamowi, który coraz częściej zapadał w letarg, przerywany jedynie chwilami ciszy, które następowały pomiędzy wymyślnymi torturami.

Jeśli choć przez chwilę pomyślał, że może Winchester sobie na to zasłużył - to ta myśl nie przetrwała długo. Nikt nie zasłużył na coś takiego. Lucyfer gwałcił ciało Sama w każdy sposób, jaki był możliwy. Niszczył go, czasem nawet obdzierał do kości, a potem naprawiał, by zacząć od nowa. Mógł się tylko zastanawiać, co mu robi, gdy zwyczajnie pochyla się nad nim i dotyka jego głowy.

Lucyfer nigdy się nie nudził. I pewnie nigdy nie zostawiłby swojej ulubionej zabawki. Ale w pewnym momencie - Adam miał wrażenie, że minęła cała wieczność, ale kto mógł wiedzieć - klatka zatrzęsła się, a Sam znikł. Tak po prostu rozpłynął się w powietrzu.

Wrzask diabła ogłuszył go na dłuższą chwilę. Kiedy Adam wreszcie odzyskał wzrok, tym co ujrzał, było dwoje płonących wewnętrznym ogniem oczu, wpatrzonych w niego z bliska. Zapadł się w nie i wiedział, że teraz on zajmie miejsce Sama. Jeśli miał jeszcze jakiekolwiek resztki nadziei, właśnie się rozwiały. Wiedział, że Bóg go nie ocali, że Winchesterowie po niego nie wrócą. O nim nikt nie pamiętał. A szatan z pewnością nie wypuści go ze swych rąk, skoro nie zostało mu nic innego.

Lucyfer uśmiechnął się do niego łagodnie, dotknął jego policzka, a jego oczy zdawały się mówić “zabawmy się”.

___________________________________



Ostatnio zmieniony przez Wirka. dnia Nie Lis 06 2016, 18:00, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Olgie.
Moderator
Moderator
avatar

Female Wiek : 21
Skąd : Warszawa - czasem Poznań
Liczba postów : 365
Rejestracja : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: [SPN][M] Zapomniany   Pon Wrz 12 2016, 18:44

Jej, jej, jej, jej, taak. Tego chciałam. Krwi, jęków, bólu i cierpienia. Jak to czytałam, szczególnie tą środkową część tekstu, to aż mi ciarki przeszły po plecach.

Aż się boję tego, co Lucyfer uczyni z Adamem.

Swoją drogą, biedny Adam, wszyscy o nim zapominają, z twórcami serialu na początek, na własnych braciach kończąc.

To jest rewelacyjny tekst, ale nie od dziś wiadomo, że jesteś Królową, jeśli chodzi o angsty.


Pozdrawiam i życzę weny.

___________________________________

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobi będę głupi - Edward Stachura

Mystrade is a canon.

Powrót do góry Go down
 
[SPN][M] Zapomniany
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Serial & Film & Adaptacje :: Supernatural :: Ogólne :: +12-
Skocz do: