IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [MCU][T][M] Jak (nie) poznawać nowych ludzi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lampira7
Bajkopisarz
Bajkopisarz
avatar

Female Wiek : 25
Liczba postów : 194
Rejestracja : 16/01/2015

PisanieTemat: [MCU][T][M] Jak (nie) poznawać nowych ludzi   Czw Mar 03 2016, 08:48

Tytuł: Jak (nie) poznawać nowych ludzi
Oryginalny tytuł: How (Not) to Meet New People
Autor: aloneintherain
Zgoda na tłumaczenie: Jest
Długość: Miniaturka
Rating: 12+
Tłumaczenie: Lampira7
Beta: Adelcia
Link: http://archiveofourown.org/works/4059760

Jak (nie) poznawać nowych ludzi

— Dlaczego w naszym biurze stoi nastolatek?

Foggy stanął na progu biura, z lekko uchylonymi ustami, najprawdopodobniej zastanawiając się, czy nie pomylił budynków. Chłopak pomachał do niego i uśmiechnął się promiennie, pomimo podbitego oka i pękniętej wargi.

— Foggy — powiedział Matt, zbyt spokojnie na kogoś, kto był w obecności pobitego, zakrwawionego, nieznajomego nastolatka. — To jest Peter.

— Siema — przywitał go Peter. Krew ściekała mu po brodzie. Nonszalancko podniósł rękę i wytarł ją rękawem.

Foggy wpatrywał się w niego. Powoli, nie odrywając wzroku od Petera, sięgnął do kieszeni spodni i wyciągnął telefon.

— Dzwonię po karetkę.

Peter wyglądał na przerażonego tym oświadczeniem. Jego oczy za okularami były szeroko otwarte. Poruszył się jakby chciał pobiec do przodu i złapać Foggyego wokół ramion, ale wtedy skrzywił się, trzymając się za bok.

— Proszę, nie rób tego — udało się powiedzieć Peterowi z zaciśniętymi zębami. Twarz miał wykrzywioną z bólu.

— Żadnych karetek — powiedział mu Matt.

Foggy wpatrywał się w nastolatka, a później przeniósł wzrok na Matta, który podszedł do komody, gdzie miał apteczkę pierwszej pomocy. Matt nigdy nie był panikującą osobą i Foggy przyjął, że jego najlepszy przyjaciel ma do czynienia z różnymi sytuacjami jako Daredevil, ale poważnie. Pobity nastolatek. Krew kapiąca na drewnianą podłogę biura. Dajcie spokój, Matt nie mógł być do tego przyzwyczajony. Prawda?

Głos Foggyego był piskliwy i spanikowany.

— W takim razie mam zadzwonić do opieki społecznej? Może do któregoś z rodziców?

— Nie — zakazał mu ponownie Matt.

Foggy wyrzucił ręce w powietrze.

— Nie wiem, czego ode mnie chcesz, Matt. Dlaczego, do cholery, w naszym biurze jest nastolatek? Wiesz, że jestem straszny z dziećmi.

— Hej — powiedział obrażony Peter. — Będę miał wkrótce osiemnaście lat.

— Nie, nie będziesz — poprawił go Matt.

— Szesnaście jest...

— Dość daleko od osiemnastu.

Peter zmarszczył brwi, jego dolna, rozbita warga wysunęła się lekko do przodu. Dąsał się. W ich kancelarii był dąsający się nastolatek.

— Matt — Foggy powiedział dość spokojnie i normalnie. — Co do cholery?

Matt wyciągnął w końcu z komody ogromną apteczkę i stawiając ją na biurku, popchnął ją w kierunku Petera. Obaj zignorowali Foggyego na rzecz zawartości apteczki. Peter przejrzał ją, sprawdzając, co jest w środku.

— Koleś — powiedział z wielkim podziwem Peter. — Łał. To jest największa apteczka pierwszej pomocy jaką kiedykolwiek widziałem.

— Jestem przygotowany na wszystko.

— Ach, chciałbym mieć coś takiego, ale jestem spłukany, a środki medyczne są tak drogie i to byłoby zbyt podejrzane, gdyby moja ciocia je znalazła. Mimo tego, z takim wyposażeniem, byłoby mi o wiele łatwiej powstrzymać krwawienie.

Ton Petera był lekki, swobodny i Matt uśmiechnął się do niego przyjaźnie.

— Jesteś tutaj mile widziany. Przyjdź i użyj apteczki, kiedy tylko chcesz.

— Dzięki. Myślę, że tak zrobię.

— Matt! — powtórzył głośno Foggy, przyciągając uwagę dwóch dziwnych, bardzo dziwnych osób, które dyskutowały o krwawieniu, jakby to było typowe zjawisko. Foggy wykonał gest w kierunku Petera. — Co do cholery?

— Zostałem złapany w krzyżowy ogień niespodziewanej walki pomiędzy gangami — wyjaśnił beztrosko Peter.

— Policja — powiedział Foggy. — Powinieneś... powinniśmy wezwać policję.

Peter potrząsnął głową.

— Nie.

Nie?

Foggy spojrzał z niedowierzaniem na Matta, który – jak zwykle do niczego nie przydatny – wzruszył ramionami.

— Nie — zgodził się Matt.

Foggy zmrużył oczy wpatrując się w nich.

— Okeeeeej, wtedy...

— To dzieje się cały czas — kontynuował Peter.

Foggy przyjrzał się nastolatkowi, jego puszystym, zmierzwionym włosom, wielkim okularom, sareńczym oczom, obdartemu ubraniu, które świadczyło o jego nie najlepszej kondycji ekonomicznej oraz zniszczonym tenisówkom i smugom krwi, którymi był pokryty.

Co? Co do...

Wtedy jakby od niechcenia Peter stwierdził:

— Jestem Spider-Man.

Matt skrzywił się, gdy Foggy wydał z siebie zduszony dźwięk umierającego zwierzęcia i ruszył do przodu, uderzając obiema dłońmi o blat biurka Matta. Spowodowało to donośmy łomot.

— Ty co? Jesteś KIM? — Foggy obrócił się w kierunku Matta. — Um?

— No wiesz — powiedział Peter. — Koleś w niebiesko-czerwonych rajtuzach ten, którego Jameson obrzuca błotem? — Uniósł rękę, wyginając w charakterystyczny sposób nadgarstek i palce, mierząc w Foggyego jakby miał zaraz wystrzelić w niego pajęczyną. — Pif pif?

— To raczej brzmi jak thif — skomentował Matt.

— Spider-Man — powtórzył Foggy. — Spider-Man.

— Zawsze mówiłeś, że nienawidzisz dziwaków w maskach — stwierdził Matt — ale jestem całkiem pewien, że Spider-Man jest wyjątkiem. Taaa...

Matt spojrzał w górę na sufit udając, że wspomina ostatni, pełen zachwytu wywód Foggyego na temat Spider-Mana.

Ten cholerny drań — pomyślał Foggy.

— Pamiętam — kontynuował Matt — jak powiedziałeś, że Spider-Man jest „bardzo fajny”. Kupiłeś nawet koszulkę z przedstawiającą go grafiką od sprzedawcy...

Peter wydawał się pysznić po tym oświadczeniu. Uśmiechał się jeszcze bardziej promiennie, patrząc na Foggyego z aprobatą. Foggy go zignorował. Gdyby zastanawiał się mocniej nad nastolatkiem w znoszonych tenisówkach i pokrytego własną krwią, to mógłby dostać tętniaka.

Foggy skierował całą swoją uwagę na najlepszym przyjacielu.

— Znasz SPIDER-MANA?

Matt pozostawał spokojny, uśmiechając się lekko. Foggy podejrzewał, że jego najlepszy przyjaciel cieszy się zbyt bardzo zaistniałą sytuacją.

— Tak — potwierdził Matt.

— Do cholery, spędzałeś czas z Spider-Manem?

— Tak.

I NIGDY MI NIE POWIEDZIAŁEŚ?! To koniec naszej przyjaźni, MURDOCK!

— Um. — Peter podniósł niepewnie dłoń w stylu „Mam pytanie, proszę pana”. Był to typowy gest dla ucznia liceum. Jezu. — Powinienem sobie pójść?

— Krwawisz — powiedział Matt, gdy w tym samym czasie Foggy powiedział:

— Jesteś Spider-Manem.

— Um — powiedział ponownie Peter.

Matt przestał się opierać o biurko i wskazał na Petera, by ten do niego podszedł.

— Pomogę ci to zszyć. Chodź tutaj.

Peter zbliżył się do niego, kiedy był wystarczająco blisko, Matt chwycił skraj jego koszulki i uniósł ją do góry, odsłaniając ranę.

Foggy wydał z siebie dźwięk obrzydzenia pomieszanego z przerażeniem, kiedy zobaczył taką ilość krwi. Ogromna, cięta rana przebiegała przez tors Petera. Wyglądała na głęboką i krwawiła nieprzerwanie. Matt szturchnął ją ostrożnie, powodując wzdrygnięcie u nastolatka.

— Być może chcesz wyjść na zewnątrz podczas tego — powiedział Matt do swojego przyjaciela. Foggy zakrztusił się. — Idź, Foggy.

Foggy wskazał palcem na Matta.

— To jeszcze nie koniec, Murdock. Nie. Koniec. Dyskusja, gdy wrócę!

Z tym dramatycznym oświadczeniem, Foggy obrócił się na pięcie i wyszedł z pokoju. Dzięki wyostrzonym zmysłom, Peter mógł wyodrębnić dźwięk kroków mężczyzny, schodzącego po schodach, mrucząc gniewnie pod nosem o super-ludziach. Foggy trzasnął tylnymi drzwiami budynku i wszedł do opuszczonej, tylnej alejki.

Peter i Matt słyszeli, jak wziął głęboki oddech, jakby uspokajał się znajomą atmosferą Nowego Jorku, zanim wyrzucił ręce w górę, krzycząc:

— CO DO CHOLERY, MURDOCK?!

— Um — powiedział Peter, wciąż stojąc w biurze. — Przepraszam, że tak namieszałem z twoim przyjacielem, że ten musiał uciec na zewnątrz?

Matt pokręcił głową, gdy zajmował się raną Petera, wycierając krew z jego skóry.

— Nie mogę uwierzyć, że mu powiedziałeś.

— Powiedziałeś mi o swojej sekretnej tożsamości.

— Tak, a ty powiedziałeś mi swoją. To była uczciwa wymiana. Nigdy nie prosiłem cię, żebyś ujawnił się przed Foggym.

Peter zamilkł, koncentrując wzrok na przeciwległej ścianie, by nie móc spojrzeć w dół i zobaczyć jak Matt grzebie w otwartej ranie. W pokoju panowała przytłaczająca cisza, przeplatana dźwiękami nierównego, wypełnionego bólem oddechu Petera. W tle rozbrzmiewały dźwięki Nowego Jorku i nieustające przekleństwa Foggyego w kierunku Matta Murdocka, z alei poniżej.

— Pozwoliłeś mi tu przyjść — powiedział w końcu Peter. — Wiedziałeś, że twój najlepszy przyjaciel będzie tutaj, ale nadal mi to zaoferowałeś. Ty... koleś, pokazałeś mi kim jesteś.

Głos Petera zachwiał się na tych słowach. Matt rozumiał to. Ujawnianie tożsamości swojej rodziny, innym super-ludziom zawsze, ale to zawsze, było ryzykowne. To było najgorsze, co można było zrobić, gdy zaangażowani byli super-złoczyńcy. Foggy był rodziną dla Matta. Matt dał możliwość Peterowi, by go zniszczyć.

— Ufam ci — stwierdził Matt.

Peter przełknął. Czuł wagę tego, ale to było miłe. Czuł powagę, dzięki czemu, nie dał się pochłonąć ekscytacji, z powodu nowo odkrytych faktów.

— Dzięki. Um, ja, także ci ufam.

Matt zajmował się raną Petera w przytłaczającej ciszy. Szycie postępowało bardzo szybko i Matt kończył ostatni ścieg, gdy Foggy w końcu zdecydował, że ma dość krzyczenia w opustoszałej alejce i wszedł do budynku, wbiegając po schodach. Foggy wpadł z powrotem do biura z ciężkim oddechem i szaleńczym błyskiem w oku.

— Matt — powiedział głośno Foggy — Jeśli... jeśli również znasz Kapitana Amerykę, to mam zamiar skopać twój blady tyłek. Przysięgam na Boga...!

___________________________________

2017 rok
Opublikowałam 19 rozdziałów
Opublikowałam 22 miniatur
Rozpoczęłam 2 opowiadania
Zakończyłam 0 opowiadania (3)


Ostatnio zmieniony przez Lampira7 dnia Wto Mar 22 2016, 07:53, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Havoc
Skryba
Skryba
avatar

Female Liczba postów : 35
Rejestracja : 24/11/2015

PisanieTemat: Re: [MCU][T][M] Jak (nie) poznawać nowych ludzi   Wto Mar 22 2016, 00:10

Cytat :
Jak (nie)poznawać nowych ludzi
Czasowniki z "nie" pisze się osobno (a w oryginale też jest ze spacją).
Cytat :
Chłopak pomachał do niego i uśmiechnął się promiennie, pomimo podbitego oka i podzielonej wargi.
Raczej "pękniętej".
Cytat :
powiedział Matt, zbyt spokojnie dla kogoś
jak na
Cytat :
udało się powiedzieć Peterowi, spod zaciśniętych zębów.
z zaciśniętymi zębami
Cytat :
Matt nigdy nie był panikującą osobą i Foggy przyjął, że jego najlepszy przyjaciel, ma do czynienia z różnymi sytuacjami jako Daredevil, ale poważnie.
"jego najlepszy przyjaciel ma do czynienia z różnymi sytuacjami jako Daredevil" bez przecinka, bo nie oddziela się podmiotu od orzeczenia w konstrukcjach tego typu.
Cytat :
Dlaczego do cholery w naszym biurze jest nastolatek?
Przekleństwa wydziela się przecinkami (bądź przecinkiem, gdy są na początku zdania).
Cytat :
Matt wyciągnął w końcu z komody ogromną apteczkę i stawiając ją na biurku popchnął ją w kierunku Petera.
Przecinek po "biurku" (zawsze oddzielamy imiesłowy zakończone na -ąc, -łszy i -wszy).
Cytat :
Mimo tego, z takim wyposażeniem, byłoby mi o wiele łatwiej powstrzymać krwawienie.
To zdanie brzmi strasznie sztucznie.
Cytat :
Zostałem złapany w krzyżowy ogień, niespodziewanej walki pomiędzy gangami
bez przecinka
Cytat :
Koleś w niebiesko-czerwonych rajtuzach, ten którego Jameson obrzuca błotem?
ten, którego
Cytat :
Zawsze mówiłeś, że nienawidzisz dziwaków w maskach,
bez drugiego przecinka
Cytat :
Do cholery, spędzałeś czas z Spider-Man’em?
Cytat :
Znasz SPIDER-MAN’A?
Cytat :
Do cholery, spędzałeś czas z Spider-Man’em?
Cytat :
Matt przestał się opierać o biurko i wskazał na Peter’a, by ten do niego podszedł.
Spider-Manem, SPIDER-MANA, Spider-Manem, Petera
Apostrof stawia się nie w każdym imieniu/nazwisku/nicku, które/który jest z innego języka, lecz po niemych głoskach, np. Snape, Snape'a, bo [snejp], [snejpa]. Jeżeli czytasz odmienione imię tak, jak je widzisz, nie stawiasz apostrofu (np. z Foggym).
Cytat :
Peter podszedł do niego, kiedy był wystarczająco blisko, Matt chwycił skraj jego koszulki. Unosząc ją do góry odsłaniając jego ranę.
Trochę tu namieszałaś czasy. Matt nie może jednocześnie chwytać i unosić koszulki (na co wskazuje imiesłów "unosząc"). To zdanie zdecydowanie lepiej by brzmiało, gdybyś dokończyła je np. tak: Matt chwycił skraj jego koszulki i uniósł ją do góry, odsłaniając ranę. "Peter podszedł do niego, kiedy był wystarczająco blisko" też nie współgra, bo druga część zdania aż prosi się o jakąś inną czynność zamiast "podszedł".
Cytat :
Foggy wydał z siebie dźwięk obrzydzenia, pomieszanego z przerażeniem, kiedy zobaczył taką ilość krwi.
bez przecinka
Cytat :
Ogromna, cięta rana, przebiegała przez tors Petera.
bez przecinka
Zauważ, że w oryginale jest tam wtrącenie:
A huge cut decorating Peter’s torso, looking deep, bleeding sluggishly.
Gdy się je wytnie, zdanie nadal tworzy sens:
A huge cut decorating Peter’s torso, bleeding sluggishly.
W polskiej wersji zaś po wycięciu wydzielonego fragmentu zostałoby coś takiego:
Ogromna przebiegała przez tors Petera.
Widzisz różnicę?
Cytat :
Matt szturchnął ją ostrożnie powodując wzdrygnięcie u nastolatka.
ostrożnie, powodując (bo trzeba oddzielić imiesłów zakończony na -ąc)
Cytat :
Być może chcesz wyjść na zewnątrz podczas tego. — Matt powiedział do swojego przyjaciela.
bez kropki po "tego" + "powiedział Matt" zamiast "Matt powiedział"
Cytat :
Fogg zakrztusił się.
Foggy

Nie porównywałam tłumaczenia do oryginału (zrobiłam to tylko w przypadku kilku zdań, które ewidentnie dziwnie brzmiały), ale wydaje mi się, że warto byłoby to zrobić. Najlepiej z kimś znającym nieco lepiej angielski i polski.
Błędy na Foggu się nie kończą, ale dalej nie wypisuję, bo pora wzywa, a chciałam napisać coś o samym tekście. Właśnie obejrzałam dwa pierwsze odcinki drugiego sezonu, co niestety nie wpłynęło dobrze na odbiór tej miniatury. Foggy dziwi się, że w jego biurze stoi nastoletni chłopak, jakby to był sam Wilson Fisk. No dobrze, owy nastolatek ocieka krwią. Ale chwila, czy w pierwszym odcinku drugiego sezonu całe biuro nie jest pełne dziwnych ludzi, z czego jeden ma krew na skroni?
Po prostu ta scena jest tak absurdalna, że nie mogę wyjść z podziwu, że ktoś wpadł na to, by ją napisać. Całość ratuje tylko przedostatnie zdanie. A szkoda, bo jestem przeogromną fanką serialu Daredevil i naprawdę ucieszyłam się na jego widok na forum.

___________________________________

Powrót do góry Go down
 
[MCU][T][M] Jak (nie) poznawać nowych ludzi
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pięść Pierwszych Ludzi
» Pięść Pierwszych Ludzi
» Bitwa o Winterfell - inwazja Żelaznych Ludzi

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Serial & Film & Adaptacje :: Ogólne :: +12-
Skocz do: