IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [OUaT][M] Happy ending [ES/RM]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
bellatrix
Skryba
Skryba
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Bytom
Liczba postów : 12
Rejestracja : 02/02/2015

PisanieTemat: [OUaT][M] Happy ending [ES/RM]   Pon Lis 30 2015, 23:35

Fandom: Once Upon a Time
Autor: Bellatrix (znana powszechnie jako Cosima)
Beta: brak
Pairing: Emma Swan i Regina Mills, znany jako Swan Queen
Gatunek: family, friendship, romans (jeśli coś się nie zgadza, proszę o informację, nie mam bladego pojęcia, jaka ta miniaturka jest gatunkowo)
Ostrzeżenia: brak
N/A*: Miniaturka pisana na wyzwanie miniaturkowe (pierwsze) w fandomie, które niezbyt się udało, ponieważ w kwestii fanfikowej fandom polski jest nieco... oklapły? Mam nadzieję, że tutaj doczekam się jakiegokolwiek odzewu. Very Happy Ach, i tytuł po angielsku, ponieważ jakoś podoba mi się bardziej, niż "Szczęśliwe zakończenie".


Happy ending

Regina znalazła się w sytuacji bez wyjścia. Pierwszy raz w życiu musiała podjąć decyzję, która dotyczyła jej szczęśliwego zakończenia i która okazała się być najbardziej skomplikowaną kwestią podczas jej długiej egzystencji.

Jeszcze kilka miesięcy wcześniej była pewna, że nie zasłużyła na coś tak prymitywnego i naiwnego, jak szczęśliwe zakończenie. Teraz siedziała w swoim gabinecie i płakała, jakby właśnie przytrafiła się okropna tragedia. To, że się bała, było niedopowiedzeniem — Regina drżała przerażona, jak nigdy przedtem na samą myśl o tym, co ją czekało za drzwiami, o które opierała się plecami i do których dobijała się Emma Swan.

Emma była jedną z tych osób, o które Regina walczyłaby kosztem siebie. Nigdy nie przyznałaby się do tego otwarcie, nie z powodu własnej dumy czy „dla zasady”, a dlatego, że powiedzenie tego na głos sprawiłoby, że jej uczucia stałyby się urzeczywistnione, realne. Urealnienie swojego zauroczenia sprawiłoby, że nie cała jej forteca, którą się obudowała, stanie się przeźroczysta, a ona sama stałaby się podatna na wszelkie zranienia.

Oddanie własnego serca znaczyłoby poddanie się swoim pragnieniom, ale tylko w przypadku Emmy. Gdyby wybrała Robina, byłoby o wiele prościej — Robin Hood nie potrzebował deklaracji i zapewnień o miłości, nie próbowałby przebić się przez jej obronny mur. Przyjąłby zamknięte pudełko, którego nie otworzyłby nigdy. Regina nie potrafiła powiedzieć, czy taka postawa była prawidłowa, wiedziała, że z pewnością była łatwiejsza.

— Stoję tutaj już dobre dziesięć minut, Mills! Znasz mnie na tyle, że powinnaś doskonale zdawać sobie sprawę z tego, że się nie ruszę spod tego cholernego wejścia, dopóki mi nie otworzysz i nie porozmawiasz ze mną — usłyszała Emmę, która po raz kolejny uderzyła pięścią w drzwi.

— Nie chcę z tobą rozmawiać — odpowiedziała cicho, mając nadzieję, że to wystarczy, żeby Swan poszła w swoją stronę.

Objęła ramionami nogi i oparła brodę na kolanach, oddychając nierówno. Czy potrzebowała Robina, którego nie było przy niej w chwili, w której potrzebowała go najbardziej?

— Słuchaj, ja… Okłamałam cię, kiedy powiedziałam, że nigdy nie będziesz szczęśliwa tak, jak ja z Hookiem. — Ciszę przerwał spokojniejszy głos Emmy, która westchnęła głośno. — Nie chcę popełnić tego samego błędu,  Regina. Proszę, wpuść mnie do środka.

Mills podniosła głowę i zagryzła wargę, starając się uspokoić myśli kłębiące się w jej umyśle. Miała wrażenie, jakby cały świat zrzucono jej na barki, a ona nie była dość silna, by podołać temu, z pozoru banalnemu zadaniu. Odetchnęła ciężko i podniosła się z podłogi, wygładzając materiał grafitowej spódnicy. Wyciągnęła przed siebie dłoń i przymknęła powieki, zastanawiając się, czy pozwolenie Emmie wejść tutaj, to dobry pomysł.

— Regina, porozmawiaj ze mną — Swan szepnęła na tyle wyraźnie, żeby burmistrz to usłyszała.

Objęła dłonią chłodną klamkę i otworzyła drzwi, uciekając spojrzeniem na bok. Emma spojrzawszy na Reginę, uśmiechnęła się delikatnie i przeszła przez gabinet, zajmując miejsce na podłużnej sobie stojącej po środku pomieszczenia. Niegdyś nie znosiła tego miejsca, każda jej wizyta tutaj miała na celu uświadamianie wtedy jeszcze Złej Królowej, że każdy kolejny dzień przybliżał jej upadek. Po drodze coś się zmieniło, coś, czego do obecnej chwili nie potrafiła wyjaśnić i przez co osobistą misją Emmy stało się uratowanie Reginy z paszczy ciemności.

— Nie wpuściłam cię tutaj, żebyś podziwiała wystrój wnętrza — burmistrz wycedziła niechętnie, zatrzaskując drzwi i kierując się powoli w stronę biurka.

— Wiem, że to wszystko jest skomplikowane, ale możesz mieć swoje szczęśliwe zakończenie, musisz tylko o nie… walczyć.

Regina parsknęła, wywracając oczami. Usiadła w wysokim fotelu, zakładając nogę na nogę i spojrzała w stronę Swan wyzywająco, wykrzywiając wargi w kpiącym uśmiechu.

— Dobrze, jeśli nie ty, to ja będę walczyć. Henry sprowadził mnie do Storybrooke, żeby przywrócić wszystkim szczęśliwe zakończenia. Nie spocznę, dopóki każdy go nie odzyska, w tym również ty — kontynuowała.

— Nie musisz się kłopotać, panno Swan — Mills odpowiedziała, siląc się na obojętny ton. — To, że sprowadziłaś tu Marion nie sprawiło, że Robin zaczął kochać mnie mniej.

— Naprawdę chcesz pójść w tę stronę? Łatwiejszą? Nie jesteś taka.

— Nie jestem taka? Jaka? Zrób nam przysługę i przestań się pogrążać. — Regina westchnęła, obserwując, jak Wybawczyni pokręciła głową zrezygnowana.

— Regina, do cholery jasnej, nie odrzucaj tego, co mamy tylko dlatego, że to zbyt trudne. To, co masz z Hoodem jest fałszywe, nie widzisz tego? Budujesz swoje życie na kłamstwie — powiedziała cicho, marszcząc brwi.

— Emma, ja…

— Nie. Będę walczyć, nawet jeśli tego nie chcesz. Decyzja należy do ciebie.

Swan wstała, patrząc na Mills. Widząc jej lekko rozchylone usta, uśmiechnęła się niepewnie i odetchnęła głęboko. Skierowała się szybkim krokiem do wyjścia, nie odwracając się w jej stronę.

Burmistrz wypuściła ze świstem powietrze, które nieświadomie zatrzymała w płucach i warknęła zdenerwowana.

Wizyta Wybawczyni upewniła ją w tym, że znalazła się w sytuacji bez wyjścia; została zapędzona do rogu jak dzikie zwierzę, z tym wyjątkiem, że dano jej jakiś wybór. Zacisnęła dłonie w pięści i zamknęła oczy, starając się wyrzucić z głowy wszelkie myśli dotyczące Emmy i Robina.

*

Kolejny tydzień wydawał się być całkowicie spokojny; każdy zdawał się żyć po swojemu, jakby kłótnia Reginy z Emmą w barze nie miała miejsca. Mills wykrzykiwała Swan wszystko, co przychodziło jej do głowy, od rujnowania życia zaczynając, a kończąc na tym, że jej nigdy nie wybaczy tego, co zrobiła.

— Jesteś taka sama, jak twoja matka, nigdy nie patrzysz na konsekwencje — burmistrz warknęła na odchodne, zostawiając blondynkę samą z myślami.

Teraz siedzieli w tym samym barze, na tych samych miejscach, robiąc dokładnie to samo, co tydzień temu. Regina rozejrzała się niepewnie, nieświadomie szukając wzrokiem spojrzenia Emmy. To, co powiedziała w gabinecie, dało jej dużo do myślenia. Potrzebowała w spokoju przeanalizować wszystko, z czym musiała się mierzyć. Kilkakrotnie nawiedzała ją myśl, żeby pieprzyć to wszystko i wrócić do bycia tą złą, lepszą wersją Reginy. Nie musiałaby o niczym decydować — miałaby wszystko. Kosztem czego?, pytała siebie w myślach zaraz potem, uświadamiając sobie, że nie tylko utraciłaby swojego syna i szczęśliwe zakończenie, ale i szansę na prawdziwą miłość.

— Mamo — usłyszała Henry’ego, który przysiadł się do jej stolika. — Wszystko w porządku?

— Tak, Henry, wszystko jest na swoim miejscu — odpowiedziała obojętnie, uśmiechając się do syna.

Henry był jej oczkiem w głowie, osobą, dzięki której jej życie nabrało sensu, wskoczyło na odpowiedni tor. Miał inteligentne i często naiwne spojrzenie, w którym niejednokrotnie się zatracała. Pamiętała doskonale czas, kiedy w jego oczach nie widziała niczego, prócz nienawiści. Gdyby wtedy Emma nie wyciągnęła do niej ręki, prawdopodobnie już dawno byłaby stracona.

Emma. Ciągle jej myśli w jakiś sposób wracały do jednej osoby — do człowieka, o którym nie chciała myśleć wcale.

— Widzę, że coś cię gryzie. Możesz mi powiedzieć. — Dotknął palcami jej dłoni ułożonej na stole i uniósł kąciki ust do góry. — Chodzi o moją mamę? To znaczy, tą drugą, Emmę?

Uniosła brew zaskoczona i nim zdążyła mu odpowiedzieć, dodał weselszym tonem:

— Nie jestem już dzieckiem, pewne rzeczy zauważam.

— Jestem zaskoczona tym, że pomyślałeś o pannie Swan, Henry. Moim problemem jest Robin i Marion, nie Emma — odpowiedziała spokojnie, splatając swoje palce z jego.

— Tylko to nie na Robina się ciągle patrzysz — rzekł radośnie. — Mamo, naprawdę możesz ze mną pogadać.

— Tyle że nie ma o czym. — Westchnęła, przeczesując dłonią włosy.

— Ja myślę, że jest. Widzisz, miałem dość czasu, żeby zauważyć wasze zachowanie. To, jak patrzycie na siebie, kiedy druga nie widzi, jak szukacie siebie w tłumie, jak się rumienicie, kiedy przyłapujecie siebie wzajemnie na gapieniu, to, jak ciągle i ciągle stajecie za sobą murem, to, jak jesteście silne razem…

— Dość — przerwała mu, czując, jak jej policzki przybierają czerwony odcień. — Dość tych przykładów. Udowodniłeś swoją rację.

— Wiedziałem — mruknął pod nosem zwycięsko.

Regina wywróciła oczami.

— Chodzi o to… — zaczęła niepewnie, starając się dobrać odpowiednie słowa — …że boję się tego. To nie tak, że nie chcę albo moja duma nie pozwala mi na bycie z Wybawczynią i córką mojego, kiedyś, największego wroga. Mam obawy, że w jakiś pokręcony sposób okaże się, że nie jestem godna szczęśliwego zakończenia. Nie jestem, dlatego ciągle mi nie wychodzi, nie zasłużyłam.

— Mamo, jeżeli ty nie zasłużyłaś, to nikt nie zasłużył — powiedział spokojnie, wpatrując się w nią. — Jesteś najwspanialszą osobą, jaką znam i niczego nie pragnę bardziej, jak twojego szczęścia. I szczęścia Emmy, a wiem, że dla niej nie jest łatwe to, jak ciągle od niej uciekasz.  

— Nie uciekam od niej… Zresztą, Henry, od kiedy ty tak wydoroślałeś, co? — Uśmiechnęła się szeroko, wyciągając w jego stronę drugą dłoń i mierzwiąc mu włosy.

— Idź do niej.

— Nie, nie przemyślałam jeszcze wszystkiego, muszę…

— Pomyśleć o Robinie? Serio, mamo? Zostaw go już w spokoju, to nie jemu zależy na waszym związku, tylko tobie, więc po co masz się rozczarować? Idź do Emmy — powiedział stanowczo, podnosząc się z siedzenia. — Jeśli ty tego nie zrobisz, ja zrobię to za ciebie.

— Dobrze już cwaniaku — wybąkała, zaciskając wargi w cienką linię.

Poczuła, jak Henry dotyka jej ramienia i nim zdążył odezwać się, ruszyła niepewnie na drugi koniec baru.

Emma siedziała przy stoliku z Hookiem, a kiedy podeszła bliżej, zobaczyła ich splecione dłonie, co sprawiło, że jej pewność siebie ulotniła się niespodziewanie szybko. Odchrząknęła, zaciskając rękę na oparciu pustego krzesła.

— Wybacz, że przerywam wam miłosną schadzkę, ale mam do ciebie ważną sprawę, panno Swan — odezwała się, w wypowiedź wkładając tyle ironii, na ile ją było stać.

— Nie masz nic przeciwko? — Swan zwróciła się do Kiliana, który, ignorując stojącą nad nim burmistrz, pokiwał głową. — Zaraz wracam. — Musnęła wargami jego policzek, przez co Regina skrzywiła się z obrzydzeniem.

Hook nie należał do osób, które darzyła sympatią. Był człowiekiem niezwykle irytującym, który robił coś, zanim pomyślał. Był impulsywny i na pewno nie należał do ludzi, z którymi chciałaby spędzać weekendy.

Ruszyła w stronę wyjścia, wiedząc, że Emma szła za nią. Zatrzymała się dopiero przy skrzyżowaniu, gdzie była pewna, że nikt ich nie usłyszy.

— Więc co jest takie ważne, Regina? — Wybawczyni odezwała się pierwsza, zatrzymując się tuż przy niej i krzyżując ręce na piersi.

— To było głupie — powiedziała pod nosem i wzruszyła ramionami. — To wszystko przez Henry’ego.

— Henry’ego? O co chodzi? Zrobił coś? — Emma spojrzała na nią niepewnie, oczekując szybkiej odpowiedzi.

Mills się nie spieszyła z udzielaniem jej. Im dłużej stała przy niej, tym bardziej była pewna tego, co miała zaraz powiedzieć. Obserwowała, jak Emma mruży oczy poirytowana ciszą, jak oblizywała wargi niecierpliwie, jak bawiła się niezapiętym zamkiem swojej czerwonej kurtki. Nieświadomie zrobiła krok do przodu, zbliżając się tym samym do podenerwowanej kobiety.

— Regina! — Z zamyślenia wyrwał ją głos Swan, która zaciskała palce na jej ramionach.

Policzki Mills automatycznie zrobiły się gorące i czerwone i dopiero, kiedy spojrzała w zielone oczy Emmy uświadomiła sobie, że została stracona na wieki.

— Ciebie wybieram, Swan — szepnęła marzycielsko, marszcząc czoło. — Ty jesteś moim szczęśliwym zakończeniem.

Wybawczyni otwierała usta, żeby jej odpowiedzieć, ale nie zdążyła, bo Regina pocałowała ją nieśmiało i delikatnie, rękoma obejmując ją w pasie.

Regina znalazła się w sytuacji bez wyjścia, tym razem z własnego wyboru. Znalazła się na ścieżce, na której powinna była być już dawno. Żałowała jedynie, że z pocałunkiem prawdziwej miłości czekała tak długo.

Zbyt długo.

___________________________________

Powrót do góry Go down
http://story-of-bellatrix.blogspot.com/
Wirka.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 27
Liczba postów : 864
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [OUaT][M] Happy ending [ES/RM]   Sro Mar 23 2016, 11:11

Na początek techniczne:  


Cytat :
że nie cała jej forteca, którą się obudowała, stanie się przeźroczysta, a ona sama stałaby się podatna na wszelkie zranienia.
- "nie" chyba zbędne?



Cytat :
Czy potrzebowała Robina, którego nie było przy niej w chwili, w której potrzebowała go najbardziej?
-pokusiłabym się o wyeliminowanie powtórzenia.

Cytat :
na podłużnej sobie stojącej po środku pomieszczenia.
- sofie?

To tyle, generalnie czysta i dobrze napisana miniatura, wstyd, że wisiała tak długo nieskomentowana, zwłaszcza, że z fandomu, który razem z Fantą tknęłyśmy jakiś czas temtu jako jedne z niewielu. OUAT jest dziwnym serialem. Jednym z wyjątków - praktycznie nie shipuję w nim niczego, co nie byłoby kanonem, bo generalnie shipuję Rumpellę. Lubię Hooka i uważam, że zasłużył na coś lepszego, niż Emma - niestety, zwyczajnie nie lubię Emmy. Choć z pewnością nie tak bardzo jak Śnieżki -.- Cóż poradzić, villiany zawsze byli tymi ciekawszymi, dla których wracam do serialu. Regina jest tą z postaci, dla której szczerze chcę szczęściwego zakończenia. I mimo mojej niechęci do Emmy, slashowy mózg jednak dopuszcza opcję tego parringu, bo nie ukrywajmy, są podstawy do tego w kanonie, było wiele sprzyjających momentów i wiele by to ułatwiło.

Twoja miniatura w zasadzie opiera się na jednym, konkretnym dylemacie i ostatnim momentem z pewnością długiego procesu podejmowania decyzji. Ale przypadły mi do gustu przemyślenia Reginy, wypadają bardzo prawdopodobnie, dialog z Henrym też całkiem serialowo, w końcu od początku kreowali go na bystrego dzieciaka. Przyjemny kawałek lekkiego fluffu, za który dziękuję.

Życzę weny i nie porzucania fandomu, nawet jeśli jest tak specyficznym, trudnym i niewdzięcznym!
W.

___________________________________

Powrót do góry Go down
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Poznań
Liczba postów : 507
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [OUaT][M] Happy ending [ES/RM]   Czw Mar 24 2016, 19:05

Yay! OUaT! <- to zdecydowanie pierwsza reakcja. Lubię ten serial i jako jeden z niewielu zatrzymuje mnie przy sobie, mimo tego, że wprost nie cierpię Emmy. Serialowej, rzecz jasna. Jednak właśnie Regina oraz Rumpel (Rumpella <3 Jeden z niewielu kanonicznych paringów, który kocham tak bardzo - tym bardziej, że to hetero Razz) sprawiają, że warto.

No ale nie o tym miało być. Tak jak już wspominałam, zazwyczaj nie cierpię Emmy - rzadko aż tak bardzo nie lubię jakiejś postaci. Ale jest jedna sytuacja, w której jeśli jej nie uwielbiam, to przynajmniej akceptuję - i tą sytuacją są teksty Swan Queen. Jakoś tutaj mnie ona nie mierzi, może w jakiś dziwny sposób moja miłość do Reginy rozprzestrzenia się wtedy też na nią - nie mam pojęcia, ale jest to po prostu mój drugi ukochany paring na równi z Hook/Bae. Dlatego zawsze chętnie sięgam po teksty z nimi i się jaram Very Happy .

Co do anglojęzycznego tytułu - tak, dobre brzmienie to jest jakieś uzasadnienie Wink. Przy czym twierdzę, że skoro tak bardzo podkreślałaś w tekście właśnie to szczęśliwe zakończenie (a nie np. padło dopiero na koniec) to jednak powinnaś zostawić polską nazwę, ale to po prostu moje zdanie, o.

Całość utrzymana we względnie spójnej narracji, choć raz się zgubiłam - czy tam na początku rzeczywiście chodziło o to, że jednak coś między nimi było i dlatego Swan mówiła, żeby nie odrzucała coś co mają tylko dlatego, że to trudne, czy tak po prostu to napisałaś, nie myśląc o dwuznaczności? Frapuje mnie to niesamowicie! No i ogólnie tak właśnie widzę szczęśliwe zakończenie Reginy - bo w sumie do niej pasuje mi tylko Emma, mają razem dziecko, no kaman. Poza tym, można całość tego z tą Wybawczynią tak ogarnąć, bo skoro ma przywrócić wszystkim, a ona jest "złolem", to jej nie może - chyba, że samą sobą. Jak dla mnie logiczne Very Happy.

Ogólnie, tekst całkiem okej, chociaż na Twoim miejscu zgłosiłabym się po jakąś betę, bo ten tekst tego ewidentnie potrzebuje. Kilkukrotnie krzywiłam się wręcz na część sformułowań, nieraz musiałam kilka razy przeczytać, żeby wyłuskać sens - dobra beta po prostu by się przydała Smile.

Dziękuję, propaguj dalej fandom i Swan Queen, a będę Cię lubić Very Happy
Fantasmagoria.~

___________________________________

And if I only could,
Make a deal with God,
And get him to swap our places...



Our time is running out...
Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumyo.com
Gorgie
Skryba
Skryba
avatar

Female Wiek : 23
Skąd : Poznań
Liczba postów : 5
Rejestracja : 15/01/2015

PisanieTemat: Re: [OUaT][M] Happy ending [ES/RM]   Nie Wrz 11 2016, 21:11

Szczerze mówiąc to pierwszy tekst tego shipu jaki przeczytałam, ale całkiem dobry.
Bardzo podoba mi się koncepcja szczęśliwego zakończenia dla Reginy. Ona z całej gromadki na nie zasługuje, bo jest skrzywdzona od początku, od swojego dzieciństwa.
Co do strony technicznej, warto poprosić kogoś o zbetowanie przy następnym razie (oby taki był) Smile

___________________________________

No one ever said we were gonna win, but it doesn't mean you stop fighting.
Powrót do góry Go down
http://gorgieworld.tumblr.com/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [OUaT][M] Happy ending [ES/RM]   

Powrót do góry Go down
 
[OUaT][M] Happy ending [ES/RM]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Zakład Pogrzebowy "Happy End"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Serial & Film & Adaptacje :: Femslash :: +12-
Skocz do: