IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}

Go down 
AutorWiadomość
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Poznań
Liczba postów : 507
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Pon Sty 26 2015, 23:38

Severus gwałtownie zamknął książkę, nie dbając o jej wyzwiska, że powinien ją lepiej traktować - magiczne księgi - i magiczne przedmioty w ogóle, nawiasem mówiąc - zawsze miały jakieś dziwne życzenia. A on ich bynajmniej nie zamierzał spełniać, nie był jakąś cholerną wróżką, czy czymkolwiek w ten deseń.

Odrzucił podręcznik do eliksirów na odległą część łóżka od razu postanawiając, że położy ją na właściwym miejscu później. Nie miał już dzisiaj siły czytać.

Nie, to nie to i ty doskonale o tym wiesz — stwierdził jakiś cichy, upierdliwy, zdroworozsądkowy głosik w jego umyśle.

Snape zmarszczył brwi i zacisnął usta w wąską linię (ogarnij się do cholery, już dość, przestań, to do niczego nie prowadzi, głupcze). Głosik miał rację, nie było co się z sobą cackać i udawać, że jest inaczej. Nie chodziło wcale o siły, czy chęci - zwyczajnie ostatnio - o ile można przyjąć okres pięćdziesięciu siedmiu dni za "ostatnio" - miał problemy ze skupieniem uwagi. Na czymkolwiek, prawdę powiedziawszy.

Od pamiętnej, wielkiej kłótni z Lil... Z tą zdradziecką Gryfonką (powinieneś to przewidzieć, oni wszyscy są tacy sami, jak mogłeś myśleć, że ona nie, Severusie, jesteś czasem takim głupcem) ponad dwa miesiące temu (och, wiesz, że to było dokładnie pięćdziesiąt siedem dni, pięć godzin i dwanaście... nie, trzynaście minut temu, nie udawaj kretyna, bo ani ci to nie wychodzi, ani też specjalnie do ciebie nie pasuje) miał generalnie całą masę problemów, a największym z nich był gniew. Nie to, żeby Snape nie wiedział, jak sobie z nim zazwyczaj radzić, w końcu często był jego wiernym kompanem i szedł z nim ramię w ramię, ale teraz... teraz nie było zazwyczaj (Żałosne. Jesteś żałosny, dajesz się trzymać za pysk takiej sprawie, jakby była nie wiadomo jak ważna, jakby świat przestał się kręcić albo wszystka woda na świecie wyparowała... żeby była chociaż tak ważna, jak ten kociołek, co wybuchł ci tydzień temu na zajęciach, och, to było tak bardzo poniżające, zwłaszcza gdy spojrzałeś w oczy Slughorna i widziałeś tam zaraz obok zaskoczenia gasnącą iskierkę nadziei, że będzie z ciebie ktoś, bo, na Merlina, jak można było wysadzić Eliksir Leczący Rany, jak ty mogłeś go wysadzić, nauczyłeś się go warzyć mając już siedem lat po tym, jak znalazłeś ten podręcznik na strychu w starych rzeczach matki i stwierdziłeś, że to byłoby idealne do uleczenia tych śladów po metalowej sprzączce paska i och, jak mogłeś pomylić ropę z czyrakobulwy z żółcią pancernika, przecież w ogóle nie są podobne, nie, wróć, jak mogłeś w ogóle wziąć ropę z czyrakobulwy ze składzika, skoro wiedziałeś, co będziecie warzyć, na Salazara, a przejmujesz się idiotyczną sprzeczką o idiotyczną szlamę, Merlinie, co za kretynka, jak reszta tego pieprzonego Gryffindoru, sami głupcy, ale ty jesteś większym i wiesz o tym) i naprawdę próbował już wszystkiego. Biegania, ćwiczeń fizycznych - i sztuk walki, i tańca, i w ogóle dążył do jak największego zmęczenia - krzyku, kopania i bicia ścian... Nawet tych idiotycznych, mugolskich technik opanowywania gniewu! Raz się nawet popłakał z całej tej bezsilności, ale skutecznie wypierał ten incydent z pamięci - nie mógłby się bardziej upodlić.

Ale gniew ciągle był, stale obecny; płynął w jego żyłach po całym krwiobiegu niczym trucizna gotująca krew, której nazwy teraz zapomniałeś (żałosne, Severusie. Niedawno Lucjusz Malfoy brał od ciebie przepis, zapisywałeś go bo nie ma go w żadnej książce w tym głupim zamku, który usunął wszystkie pozycji o czarnej magii, bo pospólstwo jej nie rozumie, a czego pospólstwo nie rozumie musi być złe, zawsze tak było, że co nie ogólnodostępne nosiło znamiona zła, oczywiście że doprowadzanie do wrzenia czyjejś krwi nie może być specjalnie miłe czy dobre, ale jest przecież wiele klątw i eliksirów, które osobom w otoczeniu nic nie robią, cierpi tylko ich wytwórca, a przecież co kogo obchodzi inny, wszyscy są egoistami, ale kłamią, żeby inni egoiści myśleli, że nie są sami, to takie idiotyczne, och, ale przecież ty robisz to samo, nie różnisz się od nich niczym, no poza tym, iż jesteś tego świadom... to takie głupie), burzył krew niczym ona, zatruwał serce, które tak nieznośnie bolało i Snape miał wrażenie, że narząd gnije, mimo iż wiedział, że to medycznie niemożliwe.

Więc tak, był gniew, którego nie był w stanie się pozbyć. Który nie pozwalał mu się skupić, który kazał przeżywać wszystko na nowo znów i znów, który kazał zbyt wybujałej wyobraźni wymyślać inne możliwe wtedy scenariusze i który naigrywał się z niego, ilekroć rozpaczliwie starał się z nim walczyć. Gniew sprawiał, że drastycznie pogorszyły mu się oceny i opinia u ulubionych nauczycieli, co z kolei doprowadziło do jeszcze większej złości. Nie umiał się skupić, nie potrafił myśleć, nie mógł... nic. Gniew przeszkadzał mu w normalnym funkcjonowaniu i drażniło go to bardziej niż wszyscy Huncwoci razem wzięci i wizja ich wysadzających szkołę kolejny raz.

Snape usiadł na brzegu łóżka i ześlizgnął się z niego z myślą, że wieczorny spacer po korytarzu może być dobrym pomysłem - może on chociaż trochę pomoże.
Wyszedł z dormitorium piątoklasistów do Pokoju Wspólnego, w którym odgłosy rozmów momentalnie ucichły, zamieniając się w złośliwe szepty dobiegające zewsząd. Ślizgoni nie byli głupi, wiedzieli, że coś się z nim dzieje, ale nie powiedzieli tego na głos ani razu po tym, jak złamał Avery'emu nos. Dość szybko łapali, kiedy do kogoś lepiej nie podchodzić i nie prowokować. W sumie, to była jego pierwsza nagana i wpis do rejestru szkolnych przewinień w życiu. Ale jeśli gniew nadal będzie siał spustoszenie w jego organizmie - zapewne nie ostatnia.

Z tą myślą wyszedł z Pokoju Wspólnego.

___________________________________

And if I only could,
Make a deal with God,
And get him to swap our places...



Our time is running out...


Ostatnio zmieniony przez Fantasmagoria. dnia Wto Sty 27 2015, 22:42, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumyo.com
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 21
Liczba postów : 351
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Wto Sty 27 2015, 19:40

Regulus od kilku dni nie mógł spokojnie spać. Nie był pewien, gdzie jego problemy ze snem miały źródło, jednak właściwie jedynym, co wydawało mu się chociaż w niewielkim stopniu uspokajać jego nerwy, były samotne przechadzki po lochach. Kiedy wszyscy uczniowie tłoczyli się już w swoich dormitoriach i w zamku panowała względna cisza, nie było nic bardziej orzeźwiającego od przytknięcia rozgrzanego policzka o zimnego kamienia i próba skupienia się na czymś innym, niż nieustannie nerwowa atmosfera w gnieździe węży.

Już od jakiegoś czasu starał się ignorować to, że za większość nieporozumień w zamku odpowiedzialny był jego przeklęty brat, który sprawił, że ich matka stała się jeszcze okropniejsza, niż dotychczas. Jeżeli miał być szczery, czuł się momentami przytłoczony jej ciągłymi wymaganiami i przypominaniem, czego oczekuje od Regulusa.

Nie pomagała w tym również grupka Ślizgonów, która już kilkukrotnie zachęcała go do "zacieśnienia więzi ze starszymi kolegami", jak lubiono to nazywać. W rzeczywistości, chociaż mało kto tak naprawdę o tym wiedział, już od jakiegoś czasu starsi uczniowie zbierali się, dyskutując na temat czarnej magii i swoich planów na przyszłość, które zaczynały się i kończyły na osobie Lorda Voldemorta.

Westchnął.

Od kilku miesięcy nie opuszczało go wrażenie, że coś wisi nad magicznym światem, coś gorszego, niż dotychczasowe przemowy antymugolskie i specjalnie organizowane sympozja, na których ten mężczyzna, do którego najwyraźniej wielu czarodziei lgnęło, rzucał kuszącymi hasłami jak "wolność czarodziejom" czy "koniec z ukrywaniem się". Mimo dość pozytywnego odbioru jego osoby, obserwując zainteresowanie szczególnie jakich uczniów budził ten mężczyzna, Regulus odnosił wrażenie, że stało za tym coś więcej, niż zwykłe rozgrywki polityczne przed zbliżającymi się wyborami na ministra magii.

I chociaż w jego domu nie mówiło się o tym głośno, Blackowie od stuleci angażowali się w politykę jako stary, czystokrwisty ród, a jakiś czas temu nawet udało mu się podsłuchać, że jego kuzynki zaczęły chodzić na organizowane przez Voldemorta spotkania...

Potrząsnął głową. Póki co był w Hogwarcie i miał pozostać tu jeszcze przez najbliższe trzy lata. Nie miał podstaw już teraz lękać się o rozwój wydarzeń, jednak...

Warknął, uderzając lekko głową w kamienną ścianę, jednak na tyle mocno, by skupić się na przyjemnym pulsowaniu skroni w miejscu uderzenia, zamiast nad wciąż i wciąż powracającymi do niego obrazami z jego ostatniego snu...  

Nagle usłyszał kroki i momentalnie zerwał się na równe nogi, przyciskając plecami do ściany.
Powrót do góry Go down
http://devon-syberyjczyk.pl
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Poznań
Liczba postów : 507
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Wto Sty 27 2015, 23:43

Wychylił się z okna i wciągnął w płuca świeże, choć zdecydowanie zbyt ciepłe, jak na noc, powietrze. Nic dziwnego, w końcu był już koniec czerwca, robiło się coraz cieplej, nawet o tak późnej godzinie.
Gniew przestał aż tak bardzo zatruwać mu organizm i, chociaż nadal czuł go jak pulsuje pod jego skórą, na chwilę obecną czuł spokój. W sumie, to zabawne jak bardzo zwykły spacer potrafił pomóc - że potrafił pomóc tam, gdzie eliksiry uspokajające nie zdawały egzaminu. Zresztą, nie mógł ich za często pić, za mocno uzależniały, a uzależnienie to ostatnie, czego potrzebował w swoim życiu. Miał już wystarczająco dużo wad... (och, kaman, nie użalaj się teraz nad sobą, nie udawaj normalsa, masz wady i co z tego, każdy ma, przywyknij do swoich i daj ludziom święty spokój, a nie, jedynie się na nich wyżywasz, wiesz że to dlatego odeszła, ale nic na to nie poradzisz, słabeuszu, nie umiesz walczyć ze swoimi wadami i niską samooceną, co jest naprawdę wybuchową mieszanką, śmieszne, ale sorry, ostatnio udowodniłeś jedynie, że to prawda, wybuchłeś i zniszczyłeś wszystko)

Zamrugał, odsuwając od siebie gniewne wyrzuty wewnętrzne i cofnął głowę do środka. Zamknął cicho okno. Czas wracać do lochów, za pół godziny będzie już cisza nocna, a Severus może i nie potrafił poradzić sobie z gniewem, ale głupi nie był. Mimo, że gniew sprawiał, iż czasem czuł się jak głupiec i robił głupie rzeczy to takim idiotą, by dać się spisać za szwędanie po ciszy nocnej nie był (No, poza tym jednym razem, pięć dni temu, gdy prawie wpadłeś na Filcha, bo zasiedziałeś się w tym cholernym jeziorze, straciłeś poczucie czasu i dopiero gdy Kałamarnica zaczęła się o ciebie martwić i wywaliła cię na brzeg zauważyłeś, że jest prawie pierwsza, głupia Kałamarnica, przecież doskonale wiesz ile czasu potrafisz wytrzymać pod wodą, na ile jesteś w stanie wstrzymać oddech, przecież i tak nie byłbyś w stanie się zabić, nie w ten sposób, i właściwie w żaden, bo jesteś zbyt słaby, ale na szczęście Drętwota działa też na zwierzęta, więc tego głupiego kota miałeś z głowy, niemniej jednak to i tak było wystarczająco idiotyczne, że musiałeś chować się przed wredną kupą sierści, tak bardzo głupie) i naprawdę powinien się pośpieszyć, bo lepiej byłoby być te pięć minut wcześniej, bo Slughorn zaczął sprawdzać, czy wszyscy są w Pokoju Wspólnym o tej porze. Czasem nawet parę razy w ciągu nocy robił powtórkę z "obchodu", o wyrywkowych godzinach.

Ich Opiekun dostał jakiejś nieracjonalnej paranoi, ale Severus doskonale wiedział dlaczego. W sumie, nie była taka nieracjonalna, Horace wiedział trochę o swoich uczniach i zwyczajnie wyczuwał, kiedy trzeba było zwiększyć nadzór. Widocznie dotarły do niego pogłoski o dziwnych spotkaniach starszych roczników, w których i sam Snape przecież uczestniczył dość często, więc postanowił przeciwdziałać, póki jest w stanie robić to, nie narażając się. Nie, żeby to cokolwiek dawało na dłuższą metę - nawet nie na krótką, bo ponoć Rookwood już wymyślił sposób, jak to ominąć - ale Slughornowi wystarczyło, by uciszyć wyrzuty sumienia - no i zawsze mógł się bronić, że on się starał, ale mu nie wyszło. To takie ślizgońskie.

Powoli zszedł po schodach do lochów, uważając na to, by się nie poślizgnąć na pozostałościach po tym głupim preparacie z Zonka, który pierwszoklasiści z Hufflepuffu dzisiaj na nie wylali. Niby Filch to sprzątał, ale nie dało się tego usunąć całkowicie. Severus nawet nie chciał myśleć, co było w tym preparacie, nie miał na to siły - w innym przypadku, całkiem możliwe że zaradziłby temu problemowi warząc substancję neutralizującą ten specyfik... i pomogłoby mu się to wkupić w łaski woźnego... ech, chyba jednak będzie musiał nad tym pomyśleć.

Nagle wyprostował się, słysząc coraz głośniejsze kroki. Pośpiesznie rzucił Tempusa - ale zegar pokazał mu, że jeszcze ponad 10 minut do ciszy nocnej, więc Filch ani żaden inny nauczyciel nie wyszedł jeszcze z kanciapy. Mało który Ślizgon szwendał się bez celu po lochach, więc istniało duże prawdopodobieństwo, że to ktoś obcy. Szczęśliwie, Potter z bandą nie zapuszczał się w te rejony bez powodu, więc ich mógł wykluczyć. Wiedział, że stałoby się coś złego, gdyby teraz natknął się na Huncwotów.
Jednakże mimo, iż stał prawie minutę w miejscu, czekając na jakąś konfrontację z kimkolwiek, nikt nie nadszedł. Było to o tyle osobliwe, że wzbudziło w nim ciekawość. Ktoś próbował się przed nim ukryć, uniknąć spotkania? Niby nic dziwnego, wiele osób ostatnio go unikało, ale raczej było to ostentacyjne, a nie "chowanie się" przed nim. Może to... może to Lily go szukała, chciała się pogodzić, jak zwykle mu wybaczyć (marzyciel)?

Ruszył przed siebie do miejsca z którego prawdopodobnie szła postać. Starał się stąpać jak najciszej, nie chcąc dać znać o swej obecności, w razie gdyby ktoś miał się przestraszyć i uciec. Wychylił się zza rogu pełen nadziei, że ujrzy rudowłosą postać, ale nic takiego się nie stało. Za to ujrzał Regulusa Blacka, który zaś patrzył na niego, jak sarna złapana przez reflektory nadjeżdżającego samochodu. Severus mrugnął, skonfundowany i postarał się to zamaskować uniesieniem brwi.

— Co ty tu robisz o tej porze? — spytał; nie udało mu się jednak ukryć zawodu w głosie. Ostatnia iskierka nadziei na to, że pogodzi się z Evans właśnie zgasła.

___________________________________

And if I only could,
Make a deal with God,
And get him to swap our places...



Our time is running out...


Ostatnio zmieniony przez Fantasmagoria. dnia Sob Sty 31 2015, 18:25, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumyo.com
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 21
Liczba postów : 351
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Sro Sty 28 2015, 20:13

Mrugnął zaskoczony, przeklinając w myślach, że został przyłapany i to właśnie przez Severusa. Chłopak był od niego rok starszy i właściwie nie wiedział o nim zbyt wiele, wyłącznie to, co sam zaobserwował przez te kilka lat, odkąd zaczął zwracać na niego uwagę... Był inny. I co dziwne, nie próbował się dopasować. W Slytherinie panowała jedna, niepisana zasada: musisz być kimś, by mieć władzę. I każdy z tych wszystkich głupców robi wszystko, by tak było. Wiadomo, że ci, którzy są lepiej urodzeni, jako że pochodzą ze starych rodów, mają prościej. Kiedy jeszcze chodził do szkoły, to Lucjusz Malfoy był "księciem" Slytherinu i wszyscy, w taki czy inny sposób starali się mu przypodobać, byle tylko ich własna pozycja się podniosła. Bez władzy nie ma szacunku.

A Severus? Nigdy się nie wychylał. Starał się wręcz zniknąć, ale wszyscy i tak go zauważali. Niejednokrotnie widział, jak starsi uczniowie go dręczą. Severus Snape był czarodziejem półkrwi, co, szczególnie w jego przypadku, plasowało go jedynie trochę nad szlamami - matka była czarownicą o jakimś mało znanym nazwisku, a ojciec zwykłym, niemagicznym mugolem. Od jakiegoś czasu kręcił się z kilkoma idiotami pokroju Avery'ego, ale to było wszystko.

Regulus był pewien, że gdyby zbliżył się do chłopaka, jego matce by się to nie spodobało. Mimo wszystko nie potrafił go nie obserwować. Słyszał szepty i wiedział, że chłopak był świetnym uczniem, zwłaszcza z eliksirów. To był kolejny powód, zaraz po "złym urodzeniu", do nękania go. Był nikim, a miał osiągi. Zauważali go nauczyciele, chwalili. A żaden Ślizgon nie lubił być porównywany do innych, a już w szczególności nie do tych, których uważa za gorszych.

Black jednak, mimo wychowania, potrafił jasno ocenić sytuację. Był kilkukrotnie świadkiem napadów Huncwotów na Severusa i jeżeli chodziło o jakąkolwiek aktywność chłopaka w szkole, to z nimi sobie nie radził. Każdorazowo niemal kończył upokorzony, a uczniowie mieli o czym mówić przez kilka kolejnych dni.

Ostatnio jednak...

Regulus nie był świadkiem całego zdarzenia, ale szkoła plotkowała o tym przez kilka kolejnych tygodni i chcąc nie chcąc, miał doskonały wgląd w całą sytuację. Po egzaminach Severus został jak zwykle zaatakowany. Regulus wiedział, że chłopak, jeżeli już z kimś, to trzymał się z rudowłosą mugolką Gryffindoru. I cóż, tamtego dnia wywiązała się między grupą mała sprzeczka, na wskutek której Severus miał nazwać dziewczynę szlamą. I od tamtej pory jakby zniknął. Nie było go nigdzie, ale wciąż panowało to dziwne napięcie. Regulus niewiele widywał go ostatnimi czasami, a teraz chłopak stał, patrząc na niego jak typowy prefekt, gotowy odjąć mu punkty. W dodatku wydawał się być zawiedziony tym, że spotkał tu właśnie jego... Ciekawe.

- Potrzebowałem się przejść - odparł, krzyżując ręce, po czym odsunął się od ściany. - A ty? Nie wydaje mi się, byś miał ku temu większe prawo, niż ja - dodał, patrząc na niego wyzywająco.

No, dalej, Severusie, tyle się nasłuchałem o tobie przez te lata, pokaż mi, kim jesteś.


Ostatnio zmieniony przez anga971 dnia Sro Sty 28 2015, 23:04, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://devon-syberyjczyk.pl
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Poznań
Liczba postów : 507
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Sro Sty 28 2015, 21:52

Severus skrzywił się na słowa chłopaka wypowiedziane, bądź co bądź, bardzo aroganckim tonem. Nie lubił ludzi, którzy zachowywali się tak bezczelnie względem niego. Postanowił utemperować trochę chłopaka.

— Tak się składa, że jestem prefektem i mam do tego większe prawo — wysyczał, patrząc na niego zimno. Owszem, cisza nocna dotyczyła i jego, ale w określonych przypadkach mógł "patrolować" korytarze, gdy Opiekun tak zarządził. Przecież Regulus i tak nie wiedział, czy dzisiaj nie był taki wieczór.

W sumie, sam nie wiedział, dlaczego nagle tak się zdenerwował jego obecnością, ale ostatnio często robił bądź mówił rzeczy niekoniecznie zgodne z tym, co robił zazwyczaj. Przyzwyczaił się już, a to, że postronni na tym obrywali... cóż, nie jego sprawa. Nie zwykł przejmować się innymi ludźmi, zwłaszcza gdy był to ktoś z rodu Black. Tam wszyscy byli albo głupi (Syriusz) albo szaleni (Bellatrix), albo głupi i szaleni (Andromeda), Narcyza była chlubnym wyjątkiem, a to tylko potwierdza regułę, wiadomo.

O Regulusie nie wiedział nic, ale też niewiele go chłopak obchodził. Był młodszy, nie miał szczególnych koneksji z innymi ludźmi w Domu, które mogłyby mu jakkolwiek pomóc, a z samym rodem i tak nie był w stanie się "zaprzyjaźnić" - przynajmniej nie z tą częścią, do której "należeli" bracia Black. Mógłby być i najlepszym Mistrzem Eliksirów na świecie, samym Ministrem Magii nawet, a ci nie polubiliby go i tak: nie, żeby mu na tym zależało. Niektóre rody już tak miały, że nawet wybitne jednostki nie robiły na nich wrażenia, jeśli nie były krwi czystej jak łza. Cóż, bywa.

Tłumiąc nagłą irytację i gniew, który zaczął wychylać swój łeb zza muru jego spokoju, dodał:

— Jakkolwiek, niezależnie od twych pobudek, czas na spacerki się skończył. — Ponownie rzucił Tempusa. Zostało siedem minut. — Niebawem cisza nocna, idziemy — zarządził krótko, odwracając do chłopaka tyłem i nie patrząc, czy za nim idzie.
Musiał, inaczej Snape był bardziej niż chętny, by natychmiast po wejściu do Pokoju Wspólnego powiadomić o tym Slughorna przez kominek. Zapewne przy jego ostatniej paranoi bardzo by go to zainteresowało, a Regulus miałby niezłe kłopoty...

___________________________________

And if I only could,
Make a deal with God,
And get him to swap our places...



Our time is running out...
Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumyo.com
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 21
Liczba postów : 351
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Sro Sty 28 2015, 23:02

Prychnął w myślach, patrząc uważnie na chłopaka. Nie. Po prostu. Nie i koniec. Spodziewał się czegoś raczej... spektakularnego. Nie mógł sobie przypomnieć, ale dotychczas chyba jeszcze się nie zdarzyło, by w ogóle zamienił z chłopakiem słowo, jednak ta odpowiedź była mniej niż satysfakcjonująca. Zwykła.

Zirytowało go to.

Oczywiście, że nie miał prawa wymagać od chłopaka czegokolwiek, obraz jego osoby, jaki wykreował w swojej głowie, stworzył tak naprawdę na strzępkach informacji, jakie o nim posiadał, owszem mógł go zbytnio wyidealizować, ale nie mógł uwierzyć, po prostu nie mógł, by ta cała gadanina o czystości krwi miała rzeczywiste odzwierciedlenie w intelekcie czy zachowaniu innych osobników. Mimo tego, Severus wydawał się być raczej... nieokrzesany? Nie był pewien, czy to dobre słowo, właściwie raczej nie. Kwestia była taka, że zadziwiająco szybko odkrywał swoje karty i starał się użyć tej niewielkiej pozycji, jaką posiadał.

Nie był nikim istotnym, mógł nie zdawać sobie nawet w pełni sprawy z tego, jak niewielkim wysiłkiem Regulus mógłby wznieść się po drabinie Slytherinu, jednak... Właśnie, jednak. Po prostu nie czułby się komfortowo, rzucając swojemu bratu wyzwanie w taki sposób. Wystarczyło już, że Gryfon był raczej popularną jednostką w szkole, to, że zawdzięczał to swojej urodzie oraz gwałtowności i nieliczeniu się z konsekwencjami, były w tym przypadku mało istotne. Mimo wszystko, w tej chwili Regulus nie był jeszcze nikim szczególnym - póki co nie startował o pozycję do drużyny quidditcha, ani nie angażował się rzeczywiście w żadne potyczki o władzę. Planował jednak po wakacjach przejść się na dobór drużyny, zwłaszcza, że odejdzie Ślizgonom zarówno szukający jak i ścigający - chociaż Black sam nie wiedział, która pozycja lepiej by mu odpowiadała.

Zmarszczył brwi na słowa chłopaka i tę pewność w jego głosie. Mimo wszystko, Regulus dopiero zaczynał poznawać tego konkretnego węża. Zbyt mocno wzbudził jego ciekawość.

- Nie wydaje mi się.

___________________________________

Zamierzam rozpalić ogień w twoich zimnych oczach ~






~ Wielbię cię ~

Powrót do góry Go down
http://devon-syberyjczyk.pl
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Poznań
Liczba postów : 507
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Sro Sty 28 2015, 23:36

Severus przystanął, niedowierzając, że ten się stawia w takiej sprawie. To było niedorzeczne, przecież musiał zdawać sobie sprawę z małej paranoi Slughorna, a mimo to narażał się na utratę punktów i szlaban tylko po to, by... by co, właściwie? Po prostu się postawić, tupnąć nóżką i pokazać, że "małe dziecko nie zje groszku, bo jest niedobry"? Snape poczuł, jak podnosi mu się ciśnienie. Nie cierpiał takiej postawy, zwłaszcza u Ślizgonów, była zbyt gryfońska i zwyczajnie głupia. Przetarł palcem oko, które drgnęło w nerwowym tiku.

Liczył się z tym, że chłopak go oleje, w końcu czasem to robili, ale zawsze, jak już wcześniej myślał, mógł na niego po prostu nasłać kogoś wyżej. Ale to, że będzie mu... pyskował... takiej głupiej reakcji nie oczekiwał. Nie pomagała mu ona również na jego samokontrolę i spokój, które wypracował sobie w przeciągu ostatnich dwóch godzin spacerów, która trzymała się teraz na włosku. Gniew znów zaczął dopominać się o swoje, był głodny, chciał się na kogoś rzucić i nakarmić jego złością i strachem. Snape siłą woli zmusił go do odejścia, mimo że naprawdę brakowało mu już ostatnio sił na walkę z nim. Nie mógł się jednak wyżyć na Blacku, skończyłoby się to źle zarówno z punktu widzenia jego prefektury - nadużycie władzy i zły przykład, na początek - jak i z punktu ucznia - pojedynek lub bójka na pewno zostaną wpisane do kartoteki - a także, bądź co bądź rodowodowego - czego by o braciach Black nie sądził, narażanie się na wrogie relacje z oboma na pewno mu w niczym nie pomoże.

Zmusił się więc ostatkiem sił do spokoju mimo, że wiedział iż przez to nie wystarczy mu już go, żeby spokojnie usnąć. Cóż, chyba jednak weźmie eliksir, nie spał już od czterech dni...

Zawrócił i bezceremonialnie złapał chłopaka stalowym uściskiem za nadgarstek, i przysunął się do niego blisko.

— To, że ty jesteś takim ignorantem — wysyczał mu do ucha — i masz gdzieś to, że gdy Filch złapie cię to nie skończy się także na szlabanie, ale także na wielu ujemnych punktach dla Domu, nie oznacza, że mam zamiar ci na to pozwolić — powiedział, wpatrując mu się w oczy zimnym spojrzeniem. — Poza tym, nie wiem, czy do tego twojego małego móżdżku dotarła informacja, że Slughorn popadł w małą paranoję i jeśli wszyscy Ślizgoni nie są w Pokoju Wspólnym za pięć dziesiąta, zaczyna mu odbijać i następnego dnia każdy, kto ma z nim eliksiry, ma przerąbane — dodał, uśmiechając się nieprzyjemnie. — Na twoje nieszczęście, ja je mam jutro, więc pójdziesz ze mną teraz albo ogłuszę cię i sam cię tam zawlokę — oznajmił pewnie, w jego tonie dało się wyczuć, że jest to gotów zrobić lada chwila.


___________________________________

And if I only could,
Make a deal with God,
And get him to swap our places...



Our time is running out...
Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumyo.com
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 21
Liczba postów : 351
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Czw Sty 29 2015, 00:10

Regulus był... zaskoczony. Tak, to było odpowiednie słowo, biorąc pod uwagę zaciskającą się na jego nadgarstku, chłodną dłoń. Wydawało mu się, że podobne zachowanie nie przystało Śliognom, właściwie niewyobrażalnie rzadko sięgali po przemoc fizyczną, wyręczając się ewentualnie magią. Jednak tym, co sprawiało im prawdziwą przyjemność, było znęcanie się psychiczne i dominacja również na tym polu.

Chłopak był intrygujący. Z bliska, mimo słabego oświetlenia, Regulus mógł dostrzec, w jak złym stanie się znajdował. Przekrwione, podkrążone oczy, wręcz poszarzała twarz. Ale najbardziej przerażający był jego wyraz. Jego oczy wydawały się błyszczeć niczym w gorączce i jedynym co Black mógł w nich dostrzec, była dzikość.

To nasuwało jeden wniosek, z którego Regulus nie był szczególnie zadowolony, biorąc pod uwagę, że chłopak wciąż pozostanie dla niego zagadką. Nie był pewien, co mógłby zrobić; przecież nie doniesie nauczycielom, w jak złym stanie był Snape. Co prawda nie był do końca przekonany, czy sami tego nie widzieli, ale mógł zakładać, że chłopak nosi jakąś lekka formę glamour na czas zajęć. Wydawało mu się jednak, że nie było z nim najlepiej, a to dziwnym trafem sprawiło, że Regulus poczuł coś dziwnego, coś, co kazało mu prowokować chłopaka i zobaczyć, co się wydarzy. Był pewien, że coś musiało być na rzeczy, bo odkąd obserwował Severusa, nigdy nie widział, by utracił kontrolę w ten sposób.

- Dlatego nie daję się złapać. - Zmarszczył brwi i dla próby poruszył ręką, ale chłopak trzymał go w niemal żelaznym uścisku. Właściwie nie przeszkadzało mu to jakoś szczególnie, kontakt fizyczny był w końcu o krok dalej, niż zwykła rozmowa, na którą najwyraźniej za szybko nie będzie mógł liczyć. - Skoro już stawiasz sprawę jasno - wykrzywił usta w lekkim uśmiechu - mogę cię o coś spytać? - I nim Ślizgon mógłby w jakikolwiek sposób zareagować, dokończył: - Od jak dawna nie spałeś, Severusie?
Powrót do góry Go down
http://devon-syberyjczyk.pl
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Poznań
Liczba postów : 507
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Czw Sty 29 2015, 12:58

Severus zjeżył się na odpowiedź chłopaka. Prychnął z rozdrażnieniem, wytrącony z równowagi.

— Skoro nie dajesz się złapać, to powiedz mi: kogo ja właśnie trzymam za nadgarstek? — spytał jedwabistym głosem, czysto retorycznie, w końcu odpowiedź nie była potrzebna.

Jeszcze mocniej ścisnął go za nadgarstek, gdy ten poruszył ręką, chcąc się oswobodzić. Albo sprawdzając, jak silny jest chwyt - za mało danych, by to jednoznacznie stwierdzić... Na pewno zostanie po tym siniak. Uśmiechnął się z ironią, gdy ten zapytał, czy może się go o coś spytać i już na końcu języka miał odmowę, kiedy chłopak dodał coś, co zdenerwowało go jeszcze bardziej. Warknął z rozdrażnieniem, mrużąc wściekle oczy. Już nie kontrolował swojego gniewu.

Złapał młodszego Ślizgona za przydługie włosy i zmusił do odchylenia głowy do tyłu tak, by patrzył mu prosto w oczy. Nie obchodziło go, że chwyt mógł być zbyt bolesny, bezczelny szczeniak sam się prosił. Odpowiedział dopiero, gdy chłopak skrzywił się, ale zogniskował na nim swoje, nieco rozjuszone spojrzenie.

— Po pierwsze: nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek przedstawiał ci się po imieniu, żebyś miał jakiekolwiek prawa do tego, by się nim do mnie zwracać, Black — wysyczał tonem zimniejszym, niż arktyczny wiatr, celowo akcentując jego nazwisko, by jeszcze bardziej podkreślić to, że nie są na "ty". — Po drugie... tak się akurat składa, że to nie twoja sprawa. — Severus naprawdę nie wiedział, skąd Regulusowi wpadło do głowy, żeby go o to pytać.

Przez tyle lat w Slytherinie powinien się przecież nauczyć, że ingerowanie w czyjąś prywatność nie jest szczególnie mile widziane. A może właśnie nie? Może komuś takiemu, jak Regulus Black uchodziło to na sucho, przez koneksje, rodowód i pieniądze? Snape przypomniał sobie Lucjusza. Tak, to było całkiem możliwe, że pozwalano mu na wszystko włącznie z tym. Postanowił nie wnikać, tym bardziej, że już była za pięć dwunasta. Będzie miał przechlapane, jeśli Slughorn nie dość, że nie zastanie go w Pokoju Wspólnym zaraz to jeszcze usłyszy pogłoski od reszty Ślizgonów, że ostatnio dziwnie się zachowuje.
Warknął, nieświadomie zaciskając pięść mocniej we włosach Blacka. Właściwie, trochę odpłynął i chwilowo przestał zwracać uwagę na chłopaka.

Durny Black, że też zachciało mi się po niego wracać — wyzywał się w myślach, podczas gdy jego umysł pracował na najwyższych obrotach, by wymyślić jakąś dobrą, wiarygodną wymówkę dla Slughorna. Tylko tego potrzeba, by podsycić paranoję Opiekuna jego strachem o Severusa, który nie dość, że spektakularnie się ostatnio na eliksirach popisał, to jeszcze "ogólnie" jest "taki jakiś dziwny", cytując Rookwooda. Zazgrzytał zębami, czując jak wzbiera w nim inna fala złości - nie na samego siebie, a na wszystkich wokół, z Regulusem Blackiem w centrum. Ten gniew był lepszy, nie zaćmiewał jak tamten, ten było lepiej kontrolować i co najważniejsze - mógł przy nim normalnie funkcjonować, a nawet myśleć.

Snape odetchnął z niejaką ulgą, po czym nagle przypomniał sobie o tym, że nadal trzyma Blacka, w, bądź co bądź, silnym uścisku. Gdyby ktoś teraz tędy przechodził mógłby dojść do zgoła niewłaściwych wniosków i...

Na Severusa spłynęło olśnienie. No tak, no przecież. Wystarczyłoby, żeby dobrze obliczył czas, w którym Slughorn będzie ich szukał, a na pewno najpierw przejdzie tędy - były dwie drogi "z góry" prowadzące do Ślizgońskich "włości", z czego jedną na pewno wykluczy wiedząc, że mało kto tamtędy przechodzi - i pozwolił złapać się z Blackiem w dwuznacznej pozycji, może na pocałunku, a Opiekunowi zaraz wszelkie głupie myśli przejdą i z dobrotliwym uśmiechem wyśle ich do dormitoriów.
Cóż, nie był to najlepszy plan (właściwie, jeden z gorszych, ale jedyny, jaki miał na tę chwilę, a nie miał już czasu), w końcu Black mógł się nie zgodzić, a Snape nie mógł go zmusić, bo wtedy nie wypadną przekonująco...

Wtem przypomniał sobie poprzednie pytanie chłopaka. Może jak mu odpowie i coś obieca... w końcu, nikt nie chciał go całować, Severus doskonale zdawał sobie z tego sprawę, ale za odpowiednią ceną, to w końcu nie mogło być takie obrzydliwe, prawda? Ostatecznie, mógł też powiedzieć prawdę, że szedł do dormitorium i po drodze chciał zgarnąć Blacka, który się szwendał, ale Slughorn mógł mu nie uwierzyć.

— Cztery noce — odpowiedział nagle, ponownie zwracając swą uwagę na trzymanego chłopaka. Już słyszał kroki idące w ich stronę; ciężkie, ale pewne, to na pewno Slughorn, bo Filch ostatnio utykał. — A teraz mnie pocałuj — wypalił nagle, starając się spojrzeniem przekazać, że wszystko mu potem wyjaśni, tylko niech teraz zrobi, co mu kazał.

___________________________________

And if I only could,
Make a deal with God,
And get him to swap our places...



Our time is running out...
Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumyo.com
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 21
Liczba postów : 351
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Czw Sty 29 2015, 18:44

Regulus przyznał mu w myślach rację, cóż, dotychczas nie dał się przyłapać. jednak tym razem zostanie w miejscu było zwykłym impulsem. Może podświadomie wiedział, że to jakiś uczeń, w przeciwnym razie zrobiłby to, co zawsze w podobnej sytuacji - uciekł.

Dostrzegł tę subtelną zmianę na twarzy Severusa, który nagle z bycia zwyczajnie wściekłym, stał się wściekłością. Nim się zorientował, na jego włosach zacisnęły się długie palce chłopaka i Regulus, chcąc czy nie, musiał odchylić głowę. Spojrzenie Ślizgona przewiercało go na wylot i, chociaż pod napływem emocji, miał ochotę przymknąć powieki i czekać na to, co nadejdzie - klątwę, cios, czy cokolwiekiek - po prostu przyglądał się chłopakowi z uwagą, szukając... sam nie wiedział czego.

Gdy uścisk stał się silniejszy, Regulus przyznał w myślach, że nienawidził tego uczucia. Dotychczas właściwie jedynym, który dotykał jego włosy, poza Syriuszem, który uwielbiał je targać, jeszcze kiedyś, gdy mieli ze sobą jakiś kontakt, był on. Uważał za przyjemne przesuwanie po nich palcami, delikatnie, a nie tak, jak miało to miejsce obecnie.

Skrzywił się mimowolnie, co nie zostało niezauważone i już po chwili Severus kontynuował swoją tyradę. Był zabawny. Jakkolwiek położenie Regulusa nie powinno skłaniać go do podobnego wrażenia, tak właśnie było i, Merlinie, Regulus chciał prowokować go wciąż i wciąż, tylko po to, by zobaczyć, jak przekracza kolejne granice swoje opanowania.

Czasami samego go to zastanawiało, bo chociaż sam nie przepadał za wychylaniem się, lubił mieć czasami poczucie, że nagina cudzą wolę na swoje potrzeby. Był cichym obserwatorem i starał się, by jak najmniej umykało jego uwadze. Szukał interesujących "obiektów" do obserwacji, a że Severus był najbardziej niezwykłym chłopakiem w Slytherinie, nie było możliwości, by Regulus nie dokładał starań, by dowiedzieć się o nim jak najwięcej. No cóż, każdy miał jakieś swoje małe skrzywienie. Severus był silny, może w przyszłości nawet będzie potężny, a w tej chwili się miota. Ten, który nigdy nie wychodzi z roli. Regulus był zadowolony.

Słowa chłopaka tylko bardziej go rozbawiły. Ależ nie, jak najbardziej miał prawo mówić do niego po imieniu i jeśli chłopak miał zamiar być tak oporny, to spokojnie, ma czas, by popracować i nad tym. Nie jego sprawa? Slytherin jest jego sprawą.

Regulus dostrzegł moment, w którym Snape najwyraźniej odpłynął, skupiając się na swoich myślach. On sam tylko stał tak, jakąś stopę od ściany za nimi, przesuwając wzrokiem po twarzy chłopaka. Severus niewątpliwie był warty zainteresowania, którym go darzył.

Mimo bólu promieniującego od głowy na wskutek ciągłego napięcia, Regulus cały czas go studiował. Uwielbiał zwracać uwagę na szczegóły, na zmarszczkę między ściągniętymi brwiami Severusa, na jego nieco spierzchnięte usta i opadający mu na czoło, pojedynczy kosmyk włosów, którego zapewne nawet nie czuł, pogrążony w tym dziwnym stanie.

Regulus już miał się odezwać, przypomnieć o swojej obecności, zasugerować, że może by go w końcu puścił, gdy nagle oczy Severusa wydawały się pojaśnieć, kiedy skupił na nim swój wzrok i odezwał.

Cztery dni?! Merlinie, on po dwóch bezsennych nocach zasypiał na każdych zajęciach następnego dnia, a chłopak wciąż zdobył im kilkanaście punktów i to tylko dzisiaj...

Jednak dopiero jego kolejne słowa sprawiły, że Regulus cudem nie dał po sobie poznać miliona myśli, które momentalnie go pochłonęły.

O co chodziło? Czy chłopak się z niego naigrywał? A może szukał czegoś, czym mógłby go później szantażować... Co prawda nigdy nie słyszał podobnych historii, ale jaki inny cel chłopak miałby w tym mieć. Może upatrzył sobie w Blacku drogę na szczyt w drabinie Slytherinu... Chociaż, w końcu chłopak nigdy się czymś takim nie interesował i gdyby tak było, raczej od początku zachowywałby się w jego stosunku inaczej, a nie tak agresywnie.

Czyli nie. Regulus zaczął nasłuchiwać i dotarły do niego ciężkie kroki. Ach, tak to sobie wykombinował. Cwane, doprawdy. Mimo wszystko, nie był pewien, czy nie wolałby zostać ukarany jakimś szlabanem, niż...

Czy Severus w ogóle pomyślał o konsekwencjach, gdyby to się wydało? Co zrobiliby jego rodzice... Zawahał się.

Właściwie, czy mogli mu odebrać jeszcze coś? Stracił brata, więc nie podejrzewał, by rodzice odważyli się go wydziedziczyć. Poza tym...

Dlaczego w ogóle to rozważał? Przecież nigdy nie myślał o Severusie w ten sposób, właściwie o nikim szczególnie. Nigdy się nawet nie całował. Jednak... Spojrzał na chłopaka intensywnie i zobaczył w jego oczach to coś, co sprawiło, że po prostu przestał myśleć o konsekwencjach.

Był świadom tego, że kroki są coraz bliżej i miał raptem kilka sekund na działanie. Korzystając z jego rozproszenia, szarpnął się w tył - ku jego zadowoleniu, Severus poluzował uścisk na jego włosach - przyciskając się plecami do ściany, jednocześnie wolną dłonią muskając jego policzek. Patrzył mu prosto w oczy, gdy przesunął palcem po jego wardze i, widząc, że chłopak przymyka powieki, wychylił się nieco, w tym samym czasie przesuwając dłoń na tył głowy Severusa, by go do siebie przysunąć.

Wrażenie było... niesamowite. Przez myśl przemknęło mu pytanie, jak wiele osób całowało już te usta, ale szybko je od siebie odepchnął. To on był tym, który robił to teraz i nie powinien zastanawiać się, o ile ten pocałunek będzie gorszy od innych, które Ślizgon doświadczył.

Rozchylił usta, przesuwając językiem po dolnej wardze chłopaka i poczuł, jak palce w jego włosach znowu mocniej się zaciskają, jednak tym razem uczucie nie było tak nieprzyjemne, jak poprzednio. Tym razem odebrał je jako pieszczotę, co tylko go zachęciło.


___________________________________

Zamierzam rozpalić ogień w twoich zimnych oczach ~






~ Wielbię cię ~

Powrót do góry Go down
http://devon-syberyjczyk.pl
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Poznań
Liczba postów : 507
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Czw Sty 29 2015, 20:23

Severus widział wahanie chłopaka, które jeszcze bardziej go rozdrażniło, gdyż nie wiedział, co z nim właściwie zrobić. Wiedział, co zrobić, gdy odmówi, nawet był przygotowany na to, że się zgodzi, ale to zawieszenie kiedy nie ma czasu... Ewidentnie był w szoku - nie, żeby Snape się temu dziwił, też byłby, gdyby nad tym pomyślał.

Już miał odsunąć się od niego i wrócić do poprzedniej pozycji, czyli siebie miażdżącego delikatny nadgarstek i zmuszającego Blacka do pójścia z nim. Już powoli puszczał jego włosy, gdy chłopak nagle się odsunął do tyłu, by oprzeć się o ścianę. Snape przysunął się, by było im wygodniej i postanowił nie reagować na to delikatne pogłaskanie go po policzku. Co on wyprawiał? Spojrzał w ciemne oczy Regulusa z niemym wyzwaniem: no na co czekasz, specjalne zaproszenie? Nie zamierzał całować go pierwszy, żeby potem na niego zrzucił winę. Chociaż, w sumie, była. I, jakby chciał, to i tak by mógł, w końcu Black też był ślizgonem i mógłby coś wymyślić oraz, ostatecznie, kto uwierzyłby Severusowi, gdyby przyszło do tłumaczenia się z tej sytuacji. Jednakże Snape nie myślał teraz zdroworozsądkowo i uważał, iż to najlepszy argument - bo nic logicznego znaleźć nie mógł.

Mimowolnie przymknął powieki, gdy Regulus przesunął opuszką palca po jego ustach, to był odruch. Mruknął cicho z aprobatą, gdy ten położył dłoń na jego głowie i przysunął go jeszcze bliżej, w końcu całując. Nieco niepewnie i najpierw było to lekkie zetknięcie warg, i kiedy już miał sam przejąć kontrolę nad pocałunkiem, i nakłonić Blacka do rozchylenia ust własnym językiem, ten sam to zrobił. Snape wyczuł, że chłopak miał niewiele pocałunków za sobą, o ile w ogóle, ale cóż, Severus także nie. Przekrzywił nieco głowę w lewo, by było im wygodniej i ponownie zacisnął palce we włosach Regulusa, tym razem jednak nie ciągnąc go w żadnym kierunku, więc nie powinno to być tak bolesne. Skubnął lekko zębami dolną wargę Ślizgona, a gdy ten rozchylił usta jeszcze szerzej, bez pytania wsunął w między nie swój język, powolnymi liźnięciami prowokując drugi podobny organ, by przyłączył się do "zabawy".
Ułamek sekundy później już miał język Blacka w swoich ustach i zaczął mgliście zastanawiać się, dlaczego nie jest to tak obrzydliwe, jak być powinno - w końcu, całował się z bratem Syriusza, tego zapchlonego psa. Nie mógł się jednak nad tym dłużej zastanawiać, gdyż Regulus zdecydowanie próbował nadrobić ewidentny brak doświadczenia nadgorliwością, wczepiając się w niego wolną ręką, jak w ostatnią deskę ratunku i ogólnie próbował usilnie zwrócić całą uwagę Severusa na siebie i tylko siebie. Nie mógł się temu zbyt długo opierać, był w końcu nastolatkiem, na Merlina. Dodatkowo, też nie miał za sobą Salazar wie, jakiego doświadczenia!

Przycisnął Blacka nieco mocniej do ściany, wsuwając kolano między jego rozchylone nogi. To była też chwila na oddech, zanim ponownie zmienił kąt ich twarzy, gdyż od poprzedniej czuł już lekki skurcz w szyi. Puścił nadgarstek Ślizgona, by przesunąć dłoń na jego twarz, a dokładniej - na policzek. Po chwili to samo zrobił z tą dotychczas wplątaną we włosy Regulusa; jego dotyk był niespodziewanie delikatny. Pogładził kciukami wystające kości policzkowe, przesuwając dłonie nieco w dół, na szyję chłopaka. Trzymał twarz chłopaka w zdecydowanym uścisku, jednakże nie był on ani trochę tak agresywny, jak jego poprzednie poczynania. Podrapał lekko paznokciami lekko zaróżowiony kark i uśmiechnął się lekko w pocałunek, słysząc pomruk aprobaty. Przesunął delikatnie paznokciami prawej dłoni po lewej stronie jego szyi, by ponownie zanurzyć dłoń we włosach Ślizgona i pobawić się przydługimi włosami znajdującymi się tuż przy karku. Lewą nadal ni to głaskał, ni drapał szyję Regulusa, okazjonalnie także gładząc go po policzku.
Poczuł, jak Black w końcu uspokaja swoje rozgorączkowane dłonie i jedną z nich kładzie na jego biodrze, a drugą chwyta go za lewy nadgarstek, jednak nie po to by go odepchnąć, bynajmniej. Pogładził kciukiem wierzch dłoni Severusa, co było bardziej miłym odczuciem, niż logicznie miało prawo być. Snape westchnął w usta drugiego Ślizgona, przerywając na moment pocałunek, by wziąć oddech, bo zaczęło brakować mu - i Regulusowi pewnie także - tlenu. Nie dał jednak czasu ani jemu, ani sobie na rozmyślenie się i gdy tylko złapał powietrze w płuca, od razu na nowo przyssał się do jego ust.

Nie usłyszał wiele mówiącego chrząknięcia, które dobiegło zza jego pleców; chociaż może słyszał, jednakże zignorował.

___________________________________

And if I only could,
Make a deal with God,
And get him to swap our places...



Our time is running out...
Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumyo.com
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 21
Liczba postów : 351
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Czw Sty 29 2015, 21:57

Regulus czuł się... oszołomiony. Nie był nawet pewien, co tak naprawdę robi, jedyne czego chciał to więcej. Więcej dotyku, więcej języka, więcej tego piżmowego zapachu. Więcej... Severusa.

Czy kiedykolwiek myślał, że jego pierwszy pocałunek będzie wyglądał właśnie tak?

Zdecydowanie nie. Jednak nie mógł sobie wyobrazić, by miał być inny, a gdy się dłużej nad tym zastanowił, by miał być z kimś innym. Może do tego to wszystko miało dążyć, a ten impuls, ze strony Severusa po prostu mu to uświadomił. Jeżeli tak... Naprawdę sobie współczuł bo był pewny, że nie będzie łatwo, nie z nim. Teraz, kiedy już uświadomił sobie, że jego zainteresowanie chłopakiem może sięgać głębiej, nie wiedział, co ze sobą zrobić.

Czuł się w tym nowym doświadczeniu jak ślepiec, co rusz przesuwając dłonie w inne miejsce. Wiedział, że to się nie powtórzy, a na pewno nie w najbliższym czasie i po prostu chciał wyciągnąć z tego jak najwięcej.

Zatracił się w tym pocałunku, jednocześnie mając umysł zajęty setką pytań i rozważań i pusty. To było dziwne, zupełnie jakby tracił kontrolę i nie był pewien, czy to z powodu chłopaka pieszczącego jego skórę, czy może tak po prostu, bo było to nowe.

Nie walczył z nim, zamiast tego dostosował się do narzuconego przez Severusa tempa. Momentem, w którym w jego gardle formował się pomruk aprobaty było wsunięcie przez chłopaka kolana między jego nogi. Merlinie, od dawna nie czuł. Po prostu. Dni zlewały mu się w jedno, jednak teraz, ta intensywność wszystkiego była po prostu oszałamiająca. Miał świadomość tego, że chłopak się z nim drażni, możliwe zresztą, że później za to zapłaci, biorąc pod uwagę poprzedni wybuch, jednak to nie było teraz ważne.

Te krótkie momenty na złapanie oddechu, ponowne zetknięcie warg, tak, dotyk tych cudownie miękkich warg maltretujących jego własne... Wydawało mu się, że Severus mógłby dać mu to, czego pragnie. Może. Nie był pewien, wszystko zależało od tego, jak bardzo lubi dominować.

Nagle Regulus usłyszał chrząknięcie i tak jak Severus, zignorował je. Wiedział, że to Slughorn. Nie miał jednak śmiałości, by otworzyć oczy. Gdyby matka wiedziała...

Odsunął tę myśl od siebie i zrobił jedyne, co przyszło mu do głowy w tej sytuacji. Spodziewał się, że Severus i tak bez problemu się z tym upora, ale cóż... niech wie.

I z tą myślą, wycofał się, w ostatniej chwili przygryzając wargę drugiego Ślizgona aż poczuł krew pod językiem i zamruczał zadowolony, odsuwając głowę na tyle, by skierować zamglony wzrok na Opiekuna, wciąż trzymając Severusa przy sobie.

- Panie Profesorze! My... - Udał, że jest przerażony, w głębi duszy sobie gratulując. - Wierzę, że Severus wszystko profesorowi wyjaśni!

___________________________________

Zamierzam rozpalić ogień w twoich zimnych oczach ~






~ Wielbię cię ~

Powrót do góry Go down
http://devon-syberyjczyk.pl
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Poznań
Liczba postów : 507
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Pią Sty 30 2015, 22:12

Syknął, czując ugryzienie chłopaka. Nie dlatego, że bolało, ale dlatego, że go zaskoczyło. Przesunął językiem po lekko zranionej wardze i spojrzał na Regulusa z wyrzutem, jednak zanim zdążył na niego warknąć i opieprzyć od góry do dołu usłyszał ponowne chrząknięcie, które nie było już takie łatwe do zignorowania, jak wcześniejsze.

Wzdrygnął się, odwracając głowę do tyłu nie mogąc się obrócić całkowicie przez to, że Black nadal go trzymał w dość... kleszczowym uścisku. Zmrużył oczy, porażony jasnością Lumos padającego z końcówki różdżki osoby, która ich "nakryła". Za nimi stał ich Opiekun i patrzył na nich z mieszaniną niedowierzania, nagany oraz rozbawienia (widocznego także w kącikach jego ust); Snape zmarszczył brwi. No tak, to przez niego (i przez ciebie, Severusie. Głównie przez ciebie) znaleźli się w tej niedorzecznej sytuacji, ale cóż, nie mógł teraz przestać i musiał grać uczniaka przyłapanego na czymś, czego robić nie powinien. Co było aż za bardzo bliskie prawdzie, więc łatwiej niż przypuszczał przyszło mu kontynuowanie tej szopki. Puszczając Blacka i zmuszając go do tego samego, odwrócił się przodem do nauczyciela eliksirów, jednakże dla pozorów nadal trzymając dłoń na dole pleców drugiego Ślizgona.

— Profesorze Slughorn — powiedział i skinął lekko głową, ze wszystkich sił wmawiając sobie, że jego głos wcale nie chrypiał. Spiorunował Regulusa wzrokiem, gdy ten powiedział iż to on, Severus powinien to wszystko wyjaśnić - nie dlatego, że nie miał racji, ale dlatego, że ich Opiekun takiej reakcji oczekiwałby po Snapie. — My...

— Och, dajcie spokój chłopcy — przerwał mu profesor (chociaż Severus naprawdę zamierzał się wytłumaczyć) machając dłonią w bagatelizującym geście. — Tak jakbym nigdy nie był świadkiem młodzieńczego zakochania i związanego z tym trudu z utrzymaniem rąk przy sobie! — wyjaśnił - widocznie zauważył u któregoś z nich zaskoczenie, albo coś podobnego. Snape jedynie siłą woli powstrzymał się przed wywróceniem oczami. — Albo sam nie był młody i zakochany — dodał, puszczając im oczko.

Nie wyobraził sobie właśnie młodego, migdalącego się Slughorna. Nie wyobraził. Ugrh.

Severus uśmiechnął się uprzejmie jedynie po to, by nie skrzywić się na wizję, która pojawiła się w jego głowie. Wybujała wyobraźnia to zło.

— Tak, przepraszamy profesorze — powiedział, patrząc na Blacka, który w porę przybrał wystarczająco skruszony wyraz twarzy. Snape był niemal pod wrażeniem jego zdolności aktorskich. — Trochę się zapomnieliśmy...

Profesor ponownie machnął na odczepnego dłonią i uśmiechając się szeroko - widocznie nie mógł już się powstrzymywać.

— Och, już w porządku, Severusie — powiedział. — Poza tym, że za dwie minuty zaczyna się cisza nocna i powinniście być już w swoich dormitoriach albo chociaż w Pokoju Wspólnym — dodał, starając się być surowym i z góry przegrywając. — Cóż, obędziecie się tym razem bez żadnej kary, ale zmykajcie już! — Przegonił ich ręką żartobliwie. — I to szybko, zanim Argus zacznie patrolować korytarze, bo z tego co słyszałem, we wtorki zaczyna od lochów — zakończył, kiwając głową, tak jakby upewniając się, iż dobrze zapamiętał.

Severus wiedział, że było to wierutne kłamstwo; Filch nigdy nie zaczynał swych patroli od lochów, chyba że akurat ktoś go o to specjalnie poprosił. I Snape doskonale wiedział, kto to zrobił, ta osoba stała niecałe pięć metrów od niego i Regulusa. Paranoja Opiekuna właśnie weszła na nowy poziom. Cóż... jego szalony i nie do końca przemyślany plan właśnie dostał kilka punktów ekstra.

— Oczywiście, proszę pana — odpowiedział potulnie, kiwając z szacunkiem głową. — W takim razie pójdziemy i obiecuję, że nie damy się już złapać — dodał, uśmiechając się lekko - wiedział, że nauczyciel eliksirów podłapuje tego typu żarty za wyjątkowo zabawne; nie pomylił się i tym razem, bo Slughorn zachichotał i ponownie puścił mu oczko.

— Dobranoc! — powiedział i odszedł wgłąb korytarza.

— Dobranoc — odpowiedzieli równocześnie Severus i Regulus.

Snape uniósł brew i skinął na Blacka, ruszając w stronę przeciwną do tej, którą obrał ich Opiekun, czyli do Pokoi Slytherinu.

___________________________________

And if I only could,
Make a deal with God,
And get him to swap our places...



Our time is running out...
Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumyo.com
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 21
Liczba postów : 351
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Pią Sty 30 2015, 23:06

Regulus właściwie nie był zainteresowany całą tą rozmową. Przytakiwał w odpowiednich momentach, zawczasu przybrał skruszony wyraz twarzy, chociaż myślami był dalej, dużo dalej. A może właśnie bliżej? Spojrzał spod rzęs na oddalającego się Severusa i zastanowił nad swoimi ostatnimi rozważaniami. Mógł oczekiwać od niego wyjaśnień, w końcu pocałunek jednak nie był czymś, co pierwsze przychodzi do głowy, kiedy zbliża się opiekun. Zdrowy rozsądek nakazywał ucieczkę, czy cokolwiek. Zawsze można było wymówić się pobytem chociażby w bibliotece, a skoro nie było po ciszy nocnej, to tak naprawdę Slughorn nie mógł ich jakoś szczególnie ukarać, jedynie pośpieszyć. I tak, dotarło to do Regulusa dopiero po tym, gdy rozpoczęli już tę farsę. Dlatego teraz zastanawiał się, jak mógłby coś na tym ugrać. Przysługa za przysługę nie wchodziła raczej w grę, biorąc pod uwagę to, że chłopak łatwo mógłby zaargumentować tym, że obaj uniknęli w ten sposób "szlabanu". Nawet gdyby powiedział, iż nie miałby przed takowym nic przeciwko i zrobił to po to, by ocalić dupę starszemu Ślizgonowi, zostałby tylko wyśmiany. Jednak to on ryzykował i miał nadzieję, że Snape zdawał sobie z tego sprawę.

Warte przemyślenia.

W końcu ruszył za chłopakiem, a gdy weszli do środka, odkrył, że w Pokoju Wspólnym nikogo nie ma. Wolał nie czekać na to, co zrobi chłopak, całkiem możliwe było, że po prostu ucieknie do dormitorium.

Regulus zrobił krok w jego stronę, jednak się zawahał. Jak to wytłumaczy? Był Ślizgonem i teraz już Severus mógłby to wykorzystać. Przystanął. Nie, to zły pomysł. Miał jednak nadzieję, że chłopak nie okaże się jednak aż takim dupkiem, by nie zgodzić się na propozycję Regulusa.

- Cóż, Severusie, mam nadzieję, że jesteś usatysfakcjonowany - zaczął, prostując się. - Mam nadzieję, iż jesteś świadom tego, że mam zamiar w przyszłości odebrać sobie tę przysługę.

___________________________________

Zamierzam rozpalić ogień w twoich zimnych oczach ~






~ Wielbię cię ~

Powrót do góry Go down
http://devon-syberyjczyk.pl
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Poznań
Liczba postów : 507
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Sob Sty 31 2015, 17:44

Snape miał w planach uciec do swojego dormitorium zaraz po przekroczeniu progu Pokoju Wspólnego. Niestety, zostało mu to udaremnione, przez - jakżeby inaczej - Regulusa, który postąpił krok w jego stronę, odcinając mu łatwą i bezkontaktową ucieczkę do przejścia dormitoriowego. Teraz musiałby go przepchnąć i już samo wyobrażenie sobie tego wystarczyło, by pomyślał o tym, jak idiotyczny to był pomysł (a już limit idiotyzmów na dzisiejszy dzień... nie, miesiąc, wyczerpał). Założył więc ręce na piersi w obronnym odruchu i spojrzał na Blacka spod byka z uniesioną brwią, która pytała: "powiesz to wreszcie?".

Zazgrzytał zębami, gdy chłopak nazwał go po imieniu, ale cóż, nie miał już do tego prawa - bądź co bądź, kilka minut temu miał jego język w swoich ustach. I swój w jego, ale o to już mniejsza. Mógł - ba, nie mógł mu zabronić - mu pozwolić na mówienie do siebie po imieniu.

Przełknął sarkastyczny i bardzo złośliwy komentarz odnośnie drugiego wypowiedzianego przez Regulusa zdania. Powstrzymał się też przed graniem głupka (ustaliliśmy już przecież, Severusie, że ci to nie wychodzi) i odpowiedzeniem: "jaką przysługę?". Nie mógł się jednakże powstrzymać, przed wbiciem przysłowiowej "szpili", więc zanim powiedział coś na temat przysług, wysunął do przodu podbródek i wysyczał:

— Bez trudu potrafię sobie wyobrazić bardziej satysfakcjonującą osobę na twoim miejscu, ale ujdzie w tłoku. — Uśmiechnął się złośliwie. — Nie mówiąc o tym, że już wielce satysfakcjonowałoby mnie gdybyś zrobił to, o co prosiłem na początku, wtedy nie byłoby tych, jakże przykrych dla nas obu... komplikacji — zawiesił głos na chwilę, z rozkoszą przypatrując się wyrazowi twarzy Blacka, na której gościła mieszanina bardzo wielu emocji. Czyżby już wiedział, jak prosto go wyprowadzić z równowagi? Wyśmienicie. Przyda się. — Ale owszem, jestem tego świadom — dodał, nie zwracając uwagi na to, czy Regulus pozostał na tyle skoncentrowany na rozmowie, by wiedzieć do czego się odnosił. — Nie sądzę jednak, by teraz był dobry czas na dyskusję o tym i — podniósł palec, widząc iż Black chce mu przerwać — nie będziemy o tym rozmawiać teraz. Ani tutaj, skoro już przy tym jesteśmy. Ściany mają uszy, a te w lochach są wyjątkowo wrażliwe i chętne plotkom.

Z tymi słowy, gestem poprosił Blacka, by się odsunął, aby mógł spokojnie pójść do siebie. Ten zrobił to niemal machinalnie, więc Snape od razu to wykorzystał i przeszedł obok niego.



___________________________________

And if I only could,
Make a deal with God,
And get him to swap our places...



Our time is running out...
Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumyo.com
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 21
Liczba postów : 351
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Sob Sty 31 2015, 18:00

Mógł się tego spodziewać, oczywiście, że tak. Ale cóż, to wciąż było... niewygodne. No dobrze, nieco go zabolało, jednak już jego w tym głowa, by "naprawił" to wrażenie. Bardziej satysfakcjonująca osoba, doprawdy!

Słuchał dalszej części jego wywodu jednym uchem, już rozważając odpowiedni moment na odbicie sobie przysługi. Miał ochotę wyszczerzyć się na kiełkujący w jego umyśle plan. Był... dobry. Co prawda wciąż napotykał kilka komplikacji, ale był pewien, że będzie w stanie coś z tym zrobić. Jakby nie patrzyć, wszystko dało się jakoś rozwiązać, a konsekwencje... Będzie musiał to przemyśleć. Ważne póki co było to, że Snape miał u niego dług, a Regulus zamierzał już upewnić się co do tego, by go spłacił.

Kiedy chłopak skończył swoją jakże intensywną przemowę, w której to jasno pokazał Blackowi, jak bardzo niewygodna była dla niego myśl, że jest cokolwiek mu winien, Regulus przesunął się, by umożliwić mu powrót do dormitorium. To nie było tak, że naprawdę miał zamiar pozwolić chłopakowi mieć ostatnie słowo. Nie, było jeszcze coś, co chciał mu powiedzieć, by przypadkiem ten nie zawiódł, gdy będzie potrzebny.

No i przecież wciąż pozostawała kwestia, w której to Regulus czerpał przyjemność z irytowania starszego chłopaka. Jak na razie wychodziło mu to całkiem... znośnie. Będzie dążył do perfekcji.

Patrząc jak chłopak go mija, nie mógł opędzić się od myśli, że od teraz należał do niego. Będzie musiał się tym zająć, nie pozwoli, by dłużej działo się to, co dotychczas. Nikt nie ma prawa drażnić Severusa. Czyżby Regulus musiał w końcu przypomnieć wszystkim, że odkąd nie ma Malfoya, którego krew i tak jest mniej znacząca, niż jego, to on powinien mieć w Slytherinie najwyższą pozycję? Nie chciał tego. Nie teraz, bo o skomplikuje kilka kwestii, ale cóż. Był skłonny do poświęceń, zwłaszcza, że jego nagroda póki co była niezwykle oporna...

Uśmiechając się pod nosem ruszył za chłopakiem, a gdy znaleźli się już na schodach, podszedł do niego, aż się o niego otarł, jednocześnie przytrzymując za prawe ramię. Nachylił się mu do ucha i wyszeptał:

- Nie ma nad czym dyskutować. Będziesz wiedział, kiedy do tego dojdzie. Miłych wakacji.

Po czym wyminął go i pchnął drzwi do dormitorium swojego rocznika.

Gdy je za sobą zatrzasnął, oparł plecy o drzwi i się wyszczerzył.

___________________________________

Zamierzam rozpalić ogień w twoich zimnych oczach ~






~ Wielbię cię ~

Powrót do góry Go down
http://devon-syberyjczyk.pl
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Poznań
Liczba postów : 507
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Sob Sty 31 2015, 20:11

~.Następny dzień.~


Severus obudził się z niejasnym przeczuciem, że coś było nie tak. Otworzył oczy; syknął, natychmiast zamykając oczy i czując jak pod powiekami zbierają mu się łzy - odpowiedź na ostre słońce atakujące źrenicę. Jego oczy zawsze były bardzo wyczulone na światło, dlatego wolał funkcjonować w półmroku lub całkowitej ciemności, niż za dnia - ale szkoła nie pozwalała na taki tryb życia. Dodając do tego to, że wczoraj miał kłopoty z zaśnięciem - że ostatnio ciągle miał z nim kłopot - nie jest dziwnym, iż już miał zły humor - a jeszcze nawet nie wyszedł z łóżka!

Usiadł na posłaniu i zasłonił sobie dłonią twarz, żeby światło ponownie go nie zaatakowało, po czym odwrócił się tyłem do sztucznie wygenerowanego światła (i ciepła) słonecznego w magicznie zaprojektowanych oknach - ubiegłoroczny pomysł Slughorna, za co Severus miał chęć go przeklinać po tysiąckroć każdego ranka. Nie po to mieszkali kurde w lochach, żeby ich "natura" atakowała skoro świt!

Powoli zsunął się z łóżka, stopniowo uchylając oczy coraz bardziej i przyzwyczajając się do światła. Przeciągnął się mocno, aż głośno mu strzyknęło w kilku kościach.

I dopiero wtedy uświadomił sobie, co było nie tak. Zaatakowały go wspomnienia wczorajszego wieczora i pocałunku z cholernym Blackiem. No niech on mu tylko w ręce wpadnie dzisiaj, albo co gorsza zacznie wymagać oddania przysługi, to tak jak stał, Snape przetrąci mu kark - naprawdę się tym nie przejmował w tej chwili.
Nie mógł uwierzyć, że wpadł na tak idiotyczny pomysł! Gorzej, że wtedy uważał, iż jest on znośny. Poczuł, jak robi mu się słabo. Pal sześć pocałunek, od dość dawna już wiedział, iż podobają mu się niektórzy przedstawiciele płci męskiej tak samo, jak żeńskiej, ale zaciągając dług u Ślizgona? U Blacka?

Co jest z tobą nie tak, kretynie? — spytał sam siebie, wmaszerowując do łazienki. Jeśli dzisiaj będzie musiał zmierzyć się z konsekwencjami, naprawdę ktoś dzisiaj ucierpi... z dużym prawdopodobieństwem, on sam.

~.Lekcja eliksirów.~


Severus wystukiwał niecierpliwie rytm palcami. Gniew nie przeszkadzał mu dzisiaj wyjątkowo i postanowił skorzystać z jego nieobecności - mimo że wiedział, iż wróci. Nawet nie wiedział dlaczego sobie poszedł, ale nic go to nie obchodziło, póki miał spokój.
Jego eliksir był już gotowy i, oczywiście, idealny. Co prawda, dawno nie zdarzyło mu się uwarzyć idealnego eliksiru, ostatnio były jedynie dobre, ale ten - Snape to wiedział - był niemalże dziełem sztuki. No, w każdym razie na pewno znajdował się w pierwszej dziesiątce najlepiej uwarzonych kiedykolwiek przez Severusa eliksirów.
Dlatego nie martwił się oceną, niemniej jednak Slughorn niemalże z premedytacją omijał jego stanowisko, chodząc jakimś dziwnym torem pomiędzy ławkami i sprawdzając postępy innych uczniów. Nawet kiedy Snape zaczął przelewać eliksir do fiolek i zakorkowywać je, żeby ciepło nie uciekło, bo mikstura by się popsuła, nic nie powiedział - a powinien, w końcu eliksir Severusa nie został jeszcze zaakceptowany i odpowiednio pochwalony.

Ślizgon nie był głupi, wiedział czemu profesor omija jego stanowisko. Wbrew temu, co można byłoby sądzić o jego ostatnich porażkach w eliksirach, Slughornowi wcale nie chodziło o to, że Snape z dużym prawdopodobieństwem również dzisiaj zepsuł swój eliksir, swoją drogą ostatni przed przystąpieniem do SUMów. Nie, Opiekun Slytherinu chciał z całą pewnością zadawać pytania temat wczorajszego, wieczornego zdarzenia. Severus z całą pewnością nie chciał być o nie wypytywany.

Kiedy Slughorn zaczął drugą rundkę pomiędzy szkolnymi ławkami i ponownie ominął jego ławkę omal nie wybuchnął i nie zaczął krzyczeć. Powstrzymał się tylko dlatego, że był naprawdę kulturalny, no i ostatecznie nie mógł tego zrzucić na gniew, bo sobie poszedł. Nie, żeby Snape na to narzekał.

Zacisnął wargi, w myślach krzycząc na tych wszystkich idiotów, którzy jeszcze zostali w sali, żeby albo się pośpieszyli, skończyli i wyszli, i zdali Severusa na łaskę/niełaskę pytań Opiekuna, albo żeby coś wysadzili, żeby Slughorn zwolnił ich z reszty zajęć. Po raz pierwszy w życiu, Snape preferował tą drugą opcję.

Kolejne minuty wlekły się jak wodne żółwie po piasku, ale w końcu sala opustoszała i Severus został sam na sam z profesorem. Poczuł zimny pot spływający mu po plecach. Miał oczywiście wytłumaczenie za wczoraj już starannie przygotowane, ale i tak się denerwował. Przez cały dzień uparcie nie myślał o wczoraj, właściwie ciągle myślał jedynie o tym, by o tym nie myśleć, a teraz musi nie dość, że przywołać to sobie do pamięci, to jeszcze się wytłumaczyć. Czemu on wczoraj był na tyle naiwny i uwierzył, że Slughorn zostawi ich w spokoju?

Ciekawe, co by się stało, gdybym go tak zoblivatował? - zastanowił się mimo woli, gdy profesor w końcu podszedł do jego stanowiska.

Slughorn chwycił jedną z trzech buteleczek eliksiru i spojrzał na nią pod światło. Pokiwał z zadowoleniem głową, zgarniając wszystkie trzy do kieszeni swej szaty.

— Severusie, cieszy mnie, że twój mały kryzys związany z pogorszeniem się umiejętności w mej dziedzinie już zażegnany — powiedział, a Snape'owi na ustach zamarło wytłumaczenie, które miał w planach od razu z siebie wyrzucić. Co? Tego się nie spodziewał. — Salazar mi świadkiem, widziałem już tyle gasnących i wypalających się talentów do tej dziedziny, zarówno dojrzewających tak, jak ty, jak i tych będących już autorytetami i smutno było patrzeć na kolejny z nich — dodał, uśmiechając do niego promiennie. — Niewątpliwie jest to coś, za co będę musiał podziękować panu Blackowi. I za co ty także powinieneś.

Snape zacisnął usta w wąską linię, usilnie starając się nie prychnąć. Black, tak, jasne. Gdyby Opiekun znał całą prawdę o tym wymuszonym pocałunku, o gniewie i tym, jak bardzo Regulus go wkurza wcale by tego nie powiedział. Ale oczywiście nie wiedział i nie mógł się dowiedzieć, przynajmniej do następnego roku. Severus "zerwie" z Blackiem w wakacje, a raczej powie o tym Slughornowi zaraz po nich, że w wakacje się rozstali i będzie spokój, bo Snape i tak będzie geniuszem z dziedziny eliksirów, a Opiekun i tak będzie się nim zachwycał i wcale nie będzie czuł potrzeby dziękowania Blackowi. Severus już się o to postara.

— Oczywiście — odpowiedział jednak, uśmiechając kącikami ust. — Nie omieszkam. Mogę już iść? — zapytał, wskazując głową na drzwi. — Niebawem mam transmutację i nie chciałbym się spóźnić... — dodał przepraszająco-proszącym tonem.

Slughorn machnął ręką i odsunął się, uśmiechając się do niego jakby był personifikacją Gwiazdki, która przyszła wcześniej. A przynajmniej Snape miał wrażenie, że tak patrzą ludzie, którzy Boże Narodzenie kochają - cóż, on się do nich nie zaliczał.

— Oczywiście, idź, idź!

___________________________________

And if I only could,
Make a deal with God,
And get him to swap our places...



Our time is running out...
Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumyo.com
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 21
Liczba postów : 351
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Sro Mar 11 2015, 07:31

Regulus po raz ostatni spojrzał na siedzącą w fotelu matkę i z zaciśniętymi w złości ustami, odwrócił się. Wyszedł z pomieszczenia, jednak nie zatrzasnął za sobą drzwi, jak po każdej kłótni robił to Syriusz. Nie, nie był taki. To pozostawiona za sobą głucha cisza dawała pożądany efekt.

Przeszedł obok salonu i tylko skinął ojcu głową, po czym złapał swój  kufer i z zaciętą miną ruszył ku drzwiom. Tego jeszcze nie było, nie wątpił jednak, że sobie poradzi. Nie było dla niego rzeczy niemożliwych. Całe wakacje zresztą rozważał różne scenariusze. I z każdym kolejnym dniem coraz lepiej rozumiał to, jak bardzo zaryzykował tamtej nocy z Severusem. Mało tego, gdyby na jaw wyszły jego preferencje, byłoby to ostateczne i niepodważalne. A trwająca całe wakacje awantura dotyczyła jedynie jego silnego sprzeciwu na wiadomość o planowanym przez rodziców, aranżowanym małżeństwie. Teraz tylko dolał oliwy do ognia, kiedy zignorował oficjalne spotkanie, na które miał się udać, by poznać wybraną przez matkę dziewuchę.

Cóż, powinna była się z tym liczyć, zwłaszcza, że niejednokrotnie powtórzył, że nie ma zamiaru prowadzić tej gry. Zamiast tego, jak to ujęła, skompromitował ich rodzinę. Właściwie Regulus niemal jej współczuł; gdyby równie ważna była dla niego krew, był pewien, że sam siebie rozniósłby zarówno za swoje śliskie plany jak i zachowanie. Jednak kwestia krwi nie miała dla niego żadnego znaczenia. Dzięki temu przynajmniej miał zdrowszy sen, nie martwiąc się bardziej niż powinien złym ulokowaniem swojego aktualnego zainteresowania.

Pchnął drzwi. Na zewnątrz przywitał go spokojnie siąpiący deszcz i wspomnienie gorących warg Severusa na jego własnych.

Severus.

Niesamowite było, jak jego postać skomplikowała całe życie Regulusa. Przed tamtą nocą nie był świadom intensywności swojego zainteresowania; wszystko dlatego, że do tamtej pory skupiał się wyłącznie na psychologii drugiego Ślizgona. Prawdziwym wyzwaniem stał się jednak cały. Jego złożona osobowość w połączeniu z krwią, byciem Ślizgonem, tym, jak go traktowano, aż w końcu z jego urodą - może i nie nazwałby Severusa przystojnym, ale chłopak zdecydowanie miał w sobie coś magnetyzującego. Czaiło się to w jego oczach i zaciętej minie - sprawiała, że nie potrafił porzucić myśli o nim.

Dlatego całe wakacje myślał nad planem, który miał zrujnować jego dotychczasowy porządek w świecie.  Wciąż nie był pewien, czy wypali, jednak nie byłby Blackiem, gdyby nie spróbował.

*

Stanął na uboczu, dziwnie czując się z tak opustoszałym peronem. Było dobrych kilkadziesiąt minut przed planowanym przyjazdem Hogwart Expressu i miał wrażenie, że tylko desperaci pojawili się o tej godzinie. Westchnął, unosząc rękę do skroni.

Nagle ruch po jego prawej stronie przykuł jego uwagę i w szoku uderzył głową o wznoszącą się za jego głową ścianę. Przejściem na peron właśnie pojawił się Syriusz z Jamesem. Od razu zwrócili na siebie jego uwagę, śmiejąc się głośno. Wyglądali jak rodzina i coś ścisnęło się w klatce piersiowej Regulusa. Nie pamiętał już uczucia bycia tak blisko Syriusza, radosnego poklepywania się po plecach. A już na pewno dłoni ściskającej go za ramię w pokrzepiającym geście. Skrzyżował wzrok z Haroldem Potterem, nie okazując, by zrobiło to na nim jakiekolwiek wrażenie. Wręcz przeciwnie, odwrócił wzrok, ale to nie wystarczyło, by zignorować uważne spojrzenie państwa Potter, które mu rzucili. Rok wcześniej pojawił się niemal spóźniony, z matką depczącą mu po piętach i ojcem, który na pożegnanie sztywno podał mu rękę. Dzisiaj był sam. Reakcja Syriusza była jednak co najmniej zastanawiająca. Regulus nie musiał na niego patrzyć, by wiedzieć, w którym momencie go dostrzegł. Od wesołej gromady rozległa się cisza i samą siłą woli Regulus zmusił się, by nie patrzeć w ich kierunku.

- Mówiłem ci, że tak będzie.

Momentalnie spojrzał prosto w oczy stojącego przed nim brata. Jego spojrzenie było twarde, a sytuacja niepokojąco przypominała mu tę z ich ostatniego pożegnania, gdy patrzyli na siebie wściekle, każdy z nich, czując się zdradzonym przez tego drugiego.

- Myśl sobie co chcesz - odparł tylko, po czym zupełnie zignorował obecność brata. Nagle poczuł jak jego serce zaczyna szybciej bić na widok kolejnej osoby, która przeszła przez bramkę i wyglądała, jakby chciała zniknąć. Regulus był pewien, że jego oczy zdradzały jego uczucia, dlatego wbił wzrok w ziemię, czekając, aż rozlegnie się głuchy łoskot i ciche śmiechy, gdy mimo obecności rodziców, James Potter, niby niechcący, pomoże kufrowi Severusa spaść na ziemię.

Już niedługo.

___________________________________

Zamierzam rozpalić ogień w twoich zimnych oczach ~






~ Wielbię cię ~

Powrót do góry Go down
http://devon-syberyjczyk.pl
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Poznań
Liczba postów : 507
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Sro Kwi 06 2016, 19:17

Severusa, jak zwykle, obudziły wrzaski i dźwięk tłuczonych naczyń – ojciec przyszedł po paru dniach i oczywiście od razu się awanturuje. Uchylił powieki i zapatrzył się na na mokrą plamę na suficie na prawo od jego łóżka – znowu padało w nocy. Westchnął, przewracając na drugi bok, przodem do drzwi. Wcale nie miał ochoty mierzyć się z innymi mieszkańcami tego domu wcześniej, niż to było absolutnie konieczne, ale nie oznaczało to, że będzie odwracał się tyłem do ewentualnego ataku – kto wie, co temu kretynowi strzeli do łba.
Może mu się nawet poszczęści i „rodzice” nawet nie przypomną sobie o jego obecności – w końcu, to ostatni dzień, jutro z rana wraca do Hogwartu, mogliby...

– Severusie! Chodź tu natychmiast i mi pomóż!

A przecież wie, że nadzieja matką głupich. Westchnął raz jeszcze, tak jakby to miało mu jakoś pomóc i zwlekł się z łóżka, uważając by nie wejść w kałużę wody na podłodze – oczywiście, ojciec znowu rzygał, więc matka zabrała wiadro z pokoju, żeby zaopiekować się „biednym, chorującym małżonkiem”. Snape skrzywił się i ruszył do szafy, wyciągając stamtąd pierwsze lepsze ubrania.

– Już idę, mamo! – odkrzyknął, w pośpiechu zakładając ciuchy. Może i nienawidził ojca, i może miał za złe matce jej słaby charakter (jakim cudem ona była w Slytherinie?!), ale nadal była jego matką, która po kryjomu warzyła z nim eliksiry, organizowała mu książki i składniki do eliksirów narażając się na nowe sińce i złamania.

Po co wróciłeś? Nie mogłeś zdechnąć, albo przynajmniej zostać tam, gdzie byłeś? – zastanowił się mgliście, wchodząc do zagraconego salonu.
~*~*~*~*~*~

Przeładowany peron na stacji Kings Cross nigdy nie był jego ulubionym miejscem - krzyki i piski dzieciaków, które zjadły za dużo cukru, olbrzymi, niezsynchronizowany hałas towarzyszący setkom wleczonych kufrów (naprawdę, jakby rodzice nie mogli rzucać na nie zaklęć wyciszających!), dziesiątki huczących sów i kumkających żab... i wiele innych, irytujących rzeczy. Niemniej, Snape poczuł niejaką ulgę wkroczywszy na Peron 9 i 3/4. W końcu skończyły się wakacje i mógł wrócić - już na swój szósty rok - do Hogwartu. Znów mógł zapomnieć o swoim "domu rodzinnym"... na szczęście, to ostatni rok, gdy ojciec go tak upodlił - w styczniu Severus skończy 17 lat i wreszcie będzie dorosły. I będzie mógł w końcu...

Jego przemyślenia przerwał głośny stukot jego własnego kufra spadającego z wózka, a różnorodne dźwięki towarzyszące wypadaniu z niego różnych rzeczy. Jak to? Przecież go mocowałem pasami... - pomyślał i wtedy usłyszał cichy chichot. Obrócił się i - co już było oczywiste - zobaczył Huncwotów, którzy niemalże pękali ze śmiechu. Potter posłał mu kpiące spojrzenie, zanim odwrócił się, by odpowiedzieć na pytanie swojego ojca. Syriusz pomachał mu ironicznie dłonią, w której trzymał scyzoryk szwajcarski. Snape zacisnął szczęki niemal ścierając zęby na proch - ale nie będzie przecież wszczynał bójki na środku peronu. Już tak dobrze opanował gniew, nie ma co na nowo rozniecać tego płomienia. Zresztą, był ponad te wszystkie dziecinne zagrywki. Były męczące i wkurzające, ale najlepszą opcją było po prostu ignorowanie ich - wtedy dawali sobie spokój na dłużej.

Z westchnieniem zaczął zbierać rozsypane rzeczy z powrotem do kufra, piorunując wzrokiem absolutnie każdego, kto ośmielił się spojrzeć w jego stronę.

~*~*~*~*~

Wpadł na korytarz pociągu w ostatniej chwili - tuż po tym, jak udało mu się wsiąść, drzwi się zamknęły i pociąg ruszył. Durni Huncwoci nie dość, że przecięli mu paski przytrzymujące bagaż na wózku to dodatkowo jakimś cudem zaklęli jego kufer tak, że nie chciał się zamknąć i ciągle wyrzucał z siebie każdą rzecz, którą do niego włożył. Cudem... okazało się, że po prostu podrzucili mu impa - diabli wiedzą, skąd go wzięli i jak to zrobili, niemniej jednak ledwie zdążył na pociąg. Teraz już na sto procent nie uda mu się znaleźć żadnego w miarę znośnego miejsca - a przecież specjalnie po to przyszedł kilkadziesiąt minut przed odjazdem! Zazwyczaj nikt nie chciał siedzieć z nim w przedziale, a jak już został do tego ten ktoś zmuszony to przeważnie był to jakiś profesor albo ktoś, kto go zupełnie ignorował. Teraz to Severus będzie musiał się dostosować i na samą myśl o tym dostawał ciarek.

Nie chcąc dalej użalać się nad sobą, ruszył korytarzem, szukając jakiegoś wolnego miejsca - oczywiście, z dala od Gryfonów. Podejrzanie, wszystkie przedziały nie zawierające pierwszoroczniaków lub Gryfonów były pozajmowane w całości - nawet pełna gotowość Snape'a do tego, by dzielić przedział z Puchonami nic nie dawała, bo zwyczajnie nie było gdzie się wcisnąć. Rzeczywiście, w tym roku w pociągu było bardzo dużo nowych uczniów, o jedną trzecią więcej niż w poprzednim, niemniej jednak Severus przecież nie spędzi całej podróży w pociągowej toalecie! Nie dlatego, że nie mógł, ale dlatego, że niestety przepisy Hogwart Express mówiły, że nikt nie może spędzać tam więcej niż 15 minut - i naprawdę rzetelnie tego pilnowano. Nie mówiąc już o tym, że nie miałby gdzie zostawić kufra... A przecież dzielenie przedziału z Gryfonami totalnie odpada!

Przeszedłszy już niemal cały pociąg zaczął powoli oswajać się z myślą, że będzie musiał zostać na korytarzu i kłócić się z panią od wózka ze słodyczami, gdy ta zacznie swoją "podróż" o terytorium. Został mu tylko jeden wagon. Ruszył w jego stronę bez większego przekonania i dochodząc do końca już zaczął zastanawiać się nad strategią "bitwy" ze sklepikarką, gdy nagle - o cudzie! - dopadł do przedziału, który był praktycznie pusty! Siedziała tam tylko jedna osoba!
Radość Snape'a nie trwała jednak długo, gdy tylko zdał sobie sprawę, kto tam siedzi.

Gdzie twój fanclub, Black? - pomyślał złośliwie, otwierając drzwi od przedziału - nie będzie przecież uciekał i chował się przed smarkaczem. Nie miał jednak ochoty z nim rozmawiać, więc jedynie wpakował kufer na górę - dzięki Merlinowi, oprócz jego kufra był jeszcze jeden, czyli nie będą tam sami - i wyszedł z przedziału na korytarz. Poczeka, aż ten ktoś, kimkolwiek by nie był, wróci i dopiero wtedy Snape być może także tam usiądzie. W końcu, stanie przez całą podróż na korytarzu jest męczące... Severus otworzył okno i zapatrzył się na widok za nim, rozmyślając.


___________________________________

And if I only could,
Make a deal with God,
And get him to swap our places...



Our time is running out...
Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumyo.com
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 21
Liczba postów : 351
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Czw Kwi 07 2016, 13:50

Regulus nie zdążył otworzyć ust, by odezwać się do odkładającego swój kufer Snape’a, bo ten, ledwo jego palce puściły rączkę, już zdążył znaleźć się po drugiej stronie przeszklonych drzwi. Black poderwał głowę akurat w chwili, gdy chłopak zasunął je za sobą i zniknął mu z oczu.

Prychnął, krzyżując ręce na piersi.

Nie przewidział, że dostanie szanse konfrontacji z chłopakiem już pierwszego, a tym bardziej, iż ten tak szybko zdecyduje za nich obu, że do żadnej rozmowy nie dojdzie.

Po jego trupie.

Tym razem jego działanie nie było pochopne, jak tamtejszej nocy. Wielokrotnie w ciągu tych wakacji rozważał, czy gdyby sytuacja powtórzyła się znowu, zachowałby się tak samo. I cóż, korzyści, chociaż osiągnięcie ich bez strat będzie ciężkie, będą wystarczającą zapłatą za wszystko to, co zapewne jeszcze niejednokrotnie stanie mu na drodze.

Sam Snape nie powinien narzekać, w końcu został mu tylko rok i jeśli ich umowa nie orzyneisie mu wystarczających profitów, będzie mógł nawet się oblivate’ować, nie miało to dla Regulusa znaczenia.

Ale skoro los uśmiechnął się do niego tamtej nocy, zamierzał wykorzystać swoją szansę.

Rozciagnął się wygodnie na siedzeniu; teraz miał kogoś, kto zaprzątałby jego myśli.

**

Drzwi rozsunęły się i w przejściu pojawiła się siwowłosa głowa sprzedawczyni.

- Coś z wózka kochanieńki?

Regulus w pierwszej chwili miał odmówić, ale szybko posłane spojrzenie w kierunku wózka wystarczyło, by nie mógł oprzeć się swojemu ulubionemu napojowi.

- Skoro już się pani fatygowała, czemu by nie skorzystać?

**

Black z zadowoleniem przeciągnął się, rozprostowując zastygłe kończyny. Nie był pewien, kiedy przysnął, ale za oknami już robiło się ciemno. Nie potrafił stwierdzić, ile drogi im zostało, ale dobrym pomysłem wydawało mu się przebranie w szaty.

Sięgnął do swojego kufra, ostrożnie grzebiąc za potrzebnym mu odzieniem, starając się zbytnio nie naprzewracać w posegregowanym bagażu. Kiedy już wyjął prostą szatę i odłożył ją na bok, a w ślad za nią poszła jego ulubiona, czarna koszulka, sięgnął do swoich obecnych ubrań, chcąc już w końcu uwolnić się od wykrochmalonej przez matkę koszuli.

Stał tyłem do wejścia, w rogu przedziału, wiedząc, że będzie niewidoczny dla oczu z zewnątrz. Właśnie skończył rozpinać guziki i zsunął koszulę z ramion, odrzucając ją na siedzenia, gdy drzwi rozsunęły się z łoskotem.

Spojrzał przez ramię, by zobaczyć stojącego raptem kilka kroków od niego Severusa i nie mógł nic poradzić na uśmiech cisnący mu się na usta, który, starając się zdusić, przeszedł w coś na kształt grymasu.

___________________________________

Zamierzam rozpalić ogień w twoich zimnych oczach ~






~ Wielbię cię ~

Powrót do góry Go down
http://devon-syberyjczyk.pl
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Poznań
Liczba postów : 507
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Czw Kwi 07 2016, 15:31

Słońce powoli chylące się ku zachodowi uświadomiło Severusowi, że owszem, już czas wrócić do przedziału i ubrać szatę. Czas umknął mu nie wiadomo gdzie - w sumie jedynym przeszkadzającym momentem był ten, gdy pani z wózkiem przejeżdżała korytarzem, ale jakoś zdołała się przecisnąć obok niego - ale może to i dobrze. Będzie miał spokój od smętnych rozmyślań przez przynajmniej... ta, kilka dni. No, może do jutra. Albo do dzisiejszego wieczora. Wszystko zależało od czynników wkurwiających. Pełnym zrezygnowania spojrzeniem potraktował drzwi do "swojego" przedziału, gdzie przez całą podróż nikt nie wrócił po swój bagaż. A może oba kufry należały do Blacka?

Kuferek z kosmetykami, hę? - pomyślał Snape, będąc już w trochę lepszym nastroju. W sumie, członkowie rodu Black byli tak bardzo wydelikaceni i nieskazitelni, że cholera ich wie, czy nie używają tony kosmetyków do utrzymania tego "imidżu". Prawdopodobnie tak, nawet Syriusz powinien używać jakiegoś środka na pchły.

Z cierpiętniczym westchnieniem, Severus ruszył w stronę przedziału - przecież nie będzie przebierał się na korytarzu, narażając na śmieszność. Przy Blacku też nie miał zamiaru się przebierać, ale nie wydawało się, że ten jest chętny do opuszczenia swojego miejsca. Poza tym, nie będzie wstydził się jakiegoś głupiego smarkacza! Zwłaszcza brata tego zapchlonego kundla.

Rozsunął drzwi z pewnością i zaciętością, której w sumie nie czuł - grunt, że odniosła sukces - Black zauważył, że nie jest w tym przedziale sam i najlepiej byłoby, gdyby z łaski swojej się pośpieszył i wypierniczał stamtąd w podskokach. Ten jednak, zamiast poprawnie odczytać intencje Severusa w odpowiedzi na jego wtargnięcie jedynie posłał mu olśniewający, radosny uśmiech. Posłał. Uśmiech. Jemu.

Naprawdę, olśniewający? Nie mogłeś wymyślić innego słowa? - naigrywał się z niego cicho głosik w jego głowie. Całe szczęście, że był już wystarczająco uodporniony na tego typu przytyki, więc zwyczajnie go zignorował.

I dopiero wtedy dotarło do jego mózgu, że w gruncie rzeczy, Black jest już w połowie rozebrany - nie miał na sobie górnej części garderoby, prezentując mu w całej okazałości swoje blade - i, oczywiście, nieskazitelne (nawet cholernymi pieprzykami, żeby go szlag trafił!) - plecy. Snape był świadom, że się na niego gapi ale, cholera by to wzięła, drugi Ślizgon miał naprawdę ładne ciało, zwłaszcza, że właśnie obrócił się do niego przodem i Severus mógł dojrzeć te cudownie zarysowane mięśnie na jego torsie, i... jasna cholera, ten smarkacz naprawdę się prosi, by coś mu zrobić!

Lanie. Pomyślałem o malowniczym spuszczeniu mu łomotu - przekonywał się w myślach, odwracając w końcu wzrok... który padł na rzuconą niedbale na siedzenia koszulę. Snape skrzywił się paskudnie, żeby tym jednym grymasem wyrazić całą swoją dezaprobatę dla rozrzucania przez młodocianych Adonisów koszul w miejscach publicznych.

— Nie zapomnij o swojej szmince — rzucił ironicznie do Blacka, wskazując wymownie głową na drugi kufer.

Oczywiście, że jest idealny - pomyślał, ściągając swój kufer z półki. - Pieprzeni arystokraci w tym swoim "ojć, uważaj bo się pobrudzisz" chowie, gdzie nawet każdy ich upadek w trakcie był amortyzowany przez pętające się wszędzie skrzaty... - perorował w myślach, otwierając kufer (w którym, rzecz jasna, po porannej "katastrofie" był bajzel) i szukając w niej szaty. Rzecz jasna, nie było mowy, by ściągnął tutaj swoją koszulę - w przeciwieństwie do Blacka, on posiadał na plecach całą masę blizn - czy to od poparzeń, czy od uderzeń paskiem, tych co powstały od wbitego w skórę szkła i... cóż,  po prostu różnorakiego pochodzenia. Ludzie uwielbiali plotkować, zwłaszcza Ślizgoni, a on naprawdę nie potrzebował spadać jeszcze niżej w hierarchii - z trudem jakoś udało mu się zostać w tej "średniej warstwie" i było mu tam dobrze. Plotki może i przysparzały popularności, ale na pewno nie były dobre dla wizerunku. Jakkolwiek marny wizerunek Snape'a by nie był.

Znalazłszy w końcu szatę, włożył z powrotem wszystkie te rzeczy, które w czasie poszukiwań wylądowały na siedzeniu obok. Jak na złość, jedna z książek musiała zsunąć się z całej tej kupki i wślizgnąć pod siedzenie naprzeciwko... całe szczęście, nie pod Blacka, inaczej musiałby się pogodzić ze stratą książki. Zawahanie się więc byłoby wyznacznikiem perwersji, więc czym prędzej schylił się i wymacał drogę do książki, dopiero poniewczasie zdając sobie sprawę, że podczas tego jego koszula nieznacznie się podwinęła ukazując jego najnowszą ranę - z wczoraj - biegnącą w poprzek skóry tuż nad jego spodniami. Wyszarpnął szybko książkę spod fotela i poprawił ubranie, po czym spojrzał na Blacka - całkiem gotowy go zoblivatować - ale ten, na szczęście, wcale na niego nie patrzył, zaabsorbowany zapinaniem guzików od swojej szaty. Snape odetchnął cicho z ulgą, czym prędzej chwytając szatę i naciągając ją na siebie. Książkę schował do kufra i zatrzasnął go, po czym sam zaczął walczyć ze swoimi zapięciami.

___________________________________

And if I only could,
Make a deal with God,
And get him to swap our places...



Our time is running out...
Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumyo.com
Disharmony
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 21
Liczba postów : 351
Rejestracja : 20/01/2015

PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   Pią Kwi 08 2016, 10:20

Mentalnie przewrócił oczami, bo doprawdy, nie miał pojęcia, o co tak naprawdę Severusowi chodziło. Poza tym, czy chłopak nie mógł znaleźć jakiejś lepszej docinki? Nie był nawet pewien, jak odebrać jego słowa i skąd się wzięły; bez przesady, przecież po prostu się przebierał; nie został nakryty na manicure czy innych babskich bzdetach. Tak czy inaczej, najwyraźniej Snape nie był obojętny na sam fakt jego istnienia.

Zignorował zaczepkę, wiedząc, że być może iż dałby się pokonać mu na słowa, a nie był do końca pewien, co by za tym stało; sprawny język Snape'a, czy może chęć obserwacji, dowiedzenie się, jak ten by zareagował. Wiedza była w jego świecie wszystkim, najwspanialszą z walut, bez których nie osiągnie postawionych przed sobą celów. Dobrze jednak było, by dotychczasowo zbudować swoją pozycję w Slytherinie, w końcu przydałoby się o czegoś zacząć. Aż w końcu... aż w końcu pokaże tym wszystkim, którzy w niego wątpili. A co najważniejsze, Syriusz go dostrzeże. Będzie musiał, będzie musiał zrobić coś innego, niż spojrzeć na niego z pogardą, bo on został z rodzicami.

Syriusz nie rozumiał jednej rzeczy; nie liczyła się krew jako krew, to nie ona była istotna. Liczyły się więzy krwi, magia silniejsza niż jakakolwiek inna. W te wakacje spędził wiele czasu w rodowej bibliotece i posiadał mgliste pojęcie o jej możliwościach. Najgorsze było to, iż była to gałąź magii, o której doniesienia były niezwykle rzadkie' nikt nie kwapił się do dzielenia swoimi doświadczeniami, a sama magia zdawała się raczej instynktowna, niż ukierunkowana zaklęciami, rytuałami czy nawet różdżką.

Nagły ruch ze strony chłopaka wrócił jego myśli na właściwy tor. Obserwował niezdecydowanego chłopaka, gdy ten najwyraźniej bił się z myślami, czy dobrym pomysłem będzie odwrócić się do niego tyłem i sięgnąć po zagubioną książkę. Jednak dopiero, gdy ten to zrobił, Regulus nie mógł uwierzyć własnym oczom. Kiedy Snape sięgał pod siedzenie, jego koszulka uniosła się, ukazując dolną część pleców. Nie trwało to długo, może kilka sekund, nim chłopak wyciągnął książkę, a Regulus odwrócił wzrok, udając, że z wielką uwagą zapina szatę.

Na plecach Severusa, tuż ponad spodniami, widniała brzydka, czerwona rana, a przez tę krótką chwilę, dostrzegł również błyszczącą, niemal srebrzystą skórę, w miejscu blizny.

Regulus nie słyszał, by chłopak miał wypadek. Niemożliwym było również, by były to ślady, które wzięły się z jednej z licznych przepychanek Snape'a z Huncwotami. Więc...

Z kamienną miną poprawił szatę, po czym sięgnął o rzuconą wcześniej koszulę, zwinął ją w kulkę - naprawdę jej nie znosił - po czym sięgnął do drugiego kufra, w którym zabrał rzeczy Syriusza. Może i większość jego ubrań, które zostawił i tak do niczego się nie nadawała, bo z niej wyrósł, a reszta została zniszczona przez matkę, ale Regulus zawczasu zabrał do siebie co cenniejsze ze zbiorów brata; właściwie był zaskoczony, że ten jeszcze się po nie nie upomniał. Starał się patrzeć ukradkiem i nie dać po sobie poznać, jak bardzo zaintrygowało go ciało Seversa.

Nie. Zaintrygowało, nie było dobrym słowem.

On po prostu musiał się dowiedzieć, jakie piekło spotkało chłopaka. Czuł palącą go wewnątrz potrzebę dotknięcia jego jasnej skóry, przesunięcia palcami po jego bliznach.

Czekał, czy zobaczy coś więcej, nie chciał zrobić czegoś głupiego, jego głowa była pusta, nie potrafił nawet znaleźć słów, którymi sprowokowałby jakąś rozmowę. I podejrzewał, że Snape wcale jej nie chciał. Chociaż Regulus nie był zepsuty przez krew, ani nie był swoim bratem.

Regulus wielokrotnie marzył, by mieć z kim porozmawiać, ilekroć przemykał do własnej sypialni, po tym jak matka wpadła w szał. Tego lata pragnął, by Syriusz znowu wsunął swoją głowę to jego pokoju, a potem usiadł i pomógł Regulusami ze złośliwą magią, kąsającą jego własną. Był bliski zauważenia, że nie miał nikogo, ale skłamałby. Pośród tych starych murów, pośród szaleństwa, miał jednego sprzymierzeńca, niezauważanego przez większość. Zawsze mógł liczyć na Stworka, na skrzata, który opiekował się nim i Syriuszem odkąd pamiętał.

Zazdrościł bratu przyjaciół, czasami nawet zazdrościł domu, bo wiedział, że w Slytherinie pojęcie przyjaźni nie istnieje. Nie pośród tych wszystkich, którzy w każdej chwili gotowi są wbić ci ostrze w plecy. Ale Severus, on...

Spojrzał spod rzęs na smukłe palce przesuwające się po podniszczonym odzieniu chłopaka, na jego skrzywioną w grymasie twarz.

Severus był inny, a przez to interesujący. I z całą pewnością był kimś, kogo w nadchodzącym czasie, musi mieć za sojusznika.

- Nienawidzisz mieć u mnie długu, czy za twoją ostentacyjną niechęcią kryje się coś więcej? - rzucił mimochodem, zatrzaskując kufer.

___________________________________

Zamierzam rozpalić ogień w twoich zimnych oczach ~






~ Wielbię cię ~

Powrót do góry Go down
http://devon-syberyjczyk.pl
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}   

Powrót do góry Go down
 
[ZAMKNIĘTA] Severus Snape & Regulus Black {Czasy Huncwotów}
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Regulus Black
» [uczeń] Regulus Black
» Regulus Arkturus Black
» Severus Snape
» Kroniki Hogwartu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: WONDERLAND :: Role-Play-
Skocz do: