IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [Sherlock BBC] [M] Baby, it's cold outside [JW/SH]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
myk-myk
Stenograf
Stenograf
avatar

Female Wiek : 25
Liczba postów : 67
Rejestracja : 16/01/2015

PisanieTemat: [Sherlock BBC] [M] Baby, it's cold outside [JW/SH]   Nie Sty 25 2015, 23:19

Fandom: Sherlock BBC
Autor: myk-myk
Beta: zerknęła Luna
Pairing: johnlock
Gatunek: romans
Ostrzeżenia: brak
N/A: Tytuł bezczelnie ściągnięty z mojej ulubionej piosenki świątecznej. Moja ulubiona wersja do posłuchania tutaj

Baby, it's cold outside



Ta swojego rodzaju bomba zegarowa rozpoczynała swoje odliczanie jeszcze zanim Halloween zdążyło się dobrze zakończyć. Wiedźmy ustępowały miejsca aniołkom, szkielety bałwanom, a wampiry otyłym starcom ubranym w idiotyczny, czerwony kostium.

Każdego dnia przybywało coraz więcej świątecznych ozdób, słodyczy, zabawek i innych, jakże niezbędnych w około świątecznym okresie, rzeczy. Z każdym tik tak zegarka było ich coraz więcej.

Aż w końcu wraz z początkiem grudnia następował Wielki Wybuch i wszystko jaśniało blaskiem tysięcy światełek.

Londyn był gotowy na przyjście świąt. Czego nie można było powiedzieć o Sherlocku.

To nie tak, że Sherlock nie lubił świąt. Po prostu nie uważał, że są istotne. Poza tym, kiedy przedświąteczna gorączka zakupów i szał przygotowań w końcu mijał, wydawało mu się, że cały świat jakby zwolnił. Pewnie przez to, że ludzie są zbyt ociężali z przejedzenia, aby popełniać jakiekolwiek przestępstwa. O ciekawych przestępstwach już nie wspominając.

Święta, oprócz tej całej komercyjnej otoczki, to głównie sentyment. Wiara, że ludzie potrafią w tym „szczególnym” okresie w roku się zjednoczyć, że dobro zostaje zawsze wynagrodzone, a zło pokonane. Sherlock nie jest dobry w sentymentach.

W przeciwieństwie do Johna.

W trakcie Wielkiego Wybuchu John jest w samym jego środku. Ale nie spala się. Swoim blaskiem przyćmiewa jaśniejący Londyn i dla Sherlocka nie ma piękniejszego widoku niż John Watson w ohydnym, czerwono-zielonym swetrze ubierający choinkę i nucący pod nosem Let it snow, chociaż za oknem nie ma śladu śniegu, za to deszczu jest pod dostatkiem.

John nie stara się rozbudzić w Sherlocku świątecznego ducha. Po prostu chce, żeby mężczyzna się do czegoś przydał, więc niech może z łaski swojej zajmie się girlandami nad kominkiem i niech wykorzysta swój wzrost i powiesi jemiołę, w porządku?

I Sherlock robi to, o co prosi go John. Wycina pierniki z panią Hudson (uhu, łapki przy sobie, Sherlock, to na świąteczny kiermasz!), rozwiesza girlandy, światełka i jemiołę. Sprząta kuchnię (to akurat robi tylko dlatego, że jeśli zostawiłby sprzątanie Johnowi to z całą pewnością większość jego bardzo ważnych eksperymentów wylądowałaby w koszu, a na to Sherlock przecież nie może sobie pozwolić). Nawet wychodzi z Johnem na świąteczne zakupy.

Sherlock lubi obserwować, jak John wybiera prezenty, bo robi to powoli, wręcz metodycznie. Długo zastanawia się, co będzie najlepsze, najładniejsze, najbardziej odpowiednie, najbardziej przydatne. John to człowiek praktyczny; wierzy, że prezent, oprócz bycia ładnym, powinien również do czegoś służyć.

I tak na przykład kolorowa apaszka w koty dla Molly służy do chronienia szyi przed zimnem. Całkowicie logiczne, prawda?

- Jak to się mówi, najgorsze na koniec, więc został nam już tylko twój brat. Jakieś pomysły? Bo ja niestety nie mam żadnych. Może oprócz jakiejś małej wojenki gdzieś na zachodzie, żeby Mycroft miał się czymś zająć w Sylwestra – powiedział John, kiedy wychodzili z księgarni, gdzie kupowali prezenty dla rodziców Sherlocka.

- Garfield – odpowiedział Sherlock bez zastanowienia. - Najlepiej obwiązany czerwoną wstążeczką.

John przystanął i spojrzał na niego z niedowierzaniem.

- Po jaką cholerę twojemu bratu tłusty, rudy kot z komiksu? I może jeszcze lasagne do tego? Czekaj, wiem. To jakiś nowy sposób żeby mu dopiec, tak? Zamiast pytać „jak twoja dieta, braciszku”, chcesz mu pokazać, jak wygląda jego zwierzęcy odpowiednik?

- Jaki znowu kot? - Sherlock nie miał pojęcia, o co chodziło Johnowi.

- Garfield. Taki rudy, leniwy kot, który uwielbia lasagne. Nie o to ci chodziło?

- Nie. Miałem na myśli... Grahama?

- Grahama?

- Gavina? - Sherlock spróbował jeszcze raz.

- Gavina?

To zaczynało robić się denerwujące.

- Lestrade! - wykrzyknął w końcu Sherlock. John rozejrzał się dookoła.

- Co? Gdzie? Nie widzę go nigdzie.

- Chodzi mi o Lestrade'a. Lestrade to idealny prezent dla Mycrofta.

- Greg?!

- Tak. Przecież cały czas o nim mówiłem.

John przez chwilę nic nie mówił, aż w końcu wybuchnął śmiechem.

- Tylko ty, Sherlock. Tylko ty nie jesteś w stanie zapamiętać, jak ma na imię policjant, z którym współpracujesz od kilku lat. - John wciąż się uśmiechał i z niedowierzaniem kręcił głową. - Nie wiedziałem, że Mycroft tak bardzo... lubi Grega. Ale nieważne. Nie możemy przecież porwać Grega i położyć go pod choinką twojego brata.

Spojrzenie, które Sherlock posłał Johnowi mówiło „a dlaczego nie?”.

- Bo nie – powiedział John, bo doskonale umiał odczytać spojrzenia swojego przyjaciela. - Musimy pomyśleć nad czymś innym. Nad czymś, co nie zakłada porywania ludzi.

Sherlock już otwierał usta, żeby coś powiedzieć, ale John mu przerwał.

- I nie, ciasto nie jest dobrym prezentem. Karnet na siłownię też nie.

Tym razem to Sherlock musiał pokręcić głową i uśmiechnąć się.

- W porządku. W takim razie kupmy krawat. Ładny, całkowicie nudny krawat. Mycroft będzie zachwycony.

John nie wyglądał na przekonanego, ale z braku lepszych pomysłów zgodził się na krawat (wybrali brązowy, prążkowany i tak, jak przewidział Sherlock, całkowicie nudny).

W wigilię w końcu spadł śnieg. Sherlock musiał przyznać, że chociaż widok zza okna nie bardzo przypominał to, co przedstawiały świąteczne pocztówki, to jednak wirujące na wietrze, oświetlone blaskiem ulicznych latarni i kolorowych światełek, płatki śniegu wyglądały... ładnie. To była jedna z tych rzeczy, która sprawiała, że John się uśmiechał. A Sherlock bardzo cenił sobie rzeczy wywołujące uśmiech u Johna.

- Piękne, prawda? - powiedział John, stając przy Sherlocku i podając mu kubek z gorącą czekoladą. John zawsze robił gorącą czekoladę w wigilijny wieczór.

- Piękne – odpowiedział Sherlock, wcale nie mając na myśli śniegu za oknem. John miał wąsy z bitej śmietany, ale szybko, za szybko, zlizał krem z warg.

- Wesołych świąt, John.

- Wesołych świąt, Sherlock.

Następnego dnia, zgodnie z tradycją zapoczątkowaną kilka lat wcześniej, odwiedzili ich przyjaciele. Nawet Mycroft pojawił się „na chwilę”. John podejrzewał, że zrobił to tylko dlatego, by mieć wymówkę do zobaczenia Grega. John zastanawiał się, czy obaj bracia Holmes wolą patrzeć z daleka i podziwiać, niż zrobić pierwszy krok. Nie wiedział, jak Greg, ale on miał już dość tego tańczenia wokół siebie.

Dlatego kiedy wszyscy goście już sobie poszli, John wykorzystał moment, w którym Sherlock znalazł się pod jemiołą.

- Poczekaj – powiedział i złapał mężczyznę za ramię, tym samym zmuszając go, aby stanął w miejscu.

- Coś się stało?

- Tak. Widzisz... Myślę, że nie dostałem jeszcze od ciebie prezentu.

Sherlock spojrzał na niego ze zdziwieniem.

- Jak to? Przecież rozpakowałeś go przy wszystkich.

Tak, John rozpakował śliczny, nowy stetoskop, ale nie o taki prezent mu chodziło. Westchnął cicho, bo zrozumiał, że zabawa w subtelności nie ma sensu, jeśli chodzi o Sherlocka. Dlatego bez słowa chwycił twarz Sherlocka w swoje dłonie i nim Sherlock zdążył jakkolwiek zareagować, John już go całował.

Początkowo Sherlock nie odpowiadał, szybko się jednak opamiętał i przestał być bierny.

Kiedy zakończyli pocałunek, John powiedział:

- Myślę, że mam jeszcze jeden prezent do rozpakowania.

Sherlock zaśmiał się i nachylił się, by znowu go pocałować.

___________________________________

No, we didn't date.
Technically he wasn't an ex-boyfriend.
But he was an ex-something, an ex-maybe.
An ex-almost.
Powrót do góry Go down
http://www.myk-myk-myk.tumblr.com
Croyance
Skryba
Skryba
avatar

Female Wiek : 21
Liczba postów : 90
Rejestracja : 22/01/2015

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC] [M] Baby, it's cold outside [JW/SH]   Pon Sty 26 2015, 16:24

Ooooch, to takie słodkie! Przynajmniej John nie jest ostatnim fajtłapą i potrąfi zrobić pierwszy krok. Brawa dla niego!

Tak strasznie świątecznie, choć u nas śnieg spóźnił się o miesiąc. Rozmowa w sklepie o prezentach to jeden z najlepszych momentów. W końcu po co pamiętać imię defektywa? Ale prezentem dla Mycrofta byłby niezłym.

Dobrze, że doktor wziął sprawy w swoje ręce, inaczej jeszcze przez długi czas kręcili by się w kółko. Teraz to samo musi zrobić Greg Wink

Tekst jak dla mnie świetńy. Uwielbiam Sherlcka!
Croy

___________________________________

Sherlock „I'm not a hero, I'm a high-functioning sociopath. „
Supernatural"Co cię nie zabije, to cię wzmocni. A nawet jeśli zabije, to i tak nie zabije."

Powrót do góry Go down
http://niger-stories.blogspot.com/
BeeAdict
Analfabeta
Analfabeta
avatar

Female Liczba postów : 6
Rejestracja : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC] [M] Baby, it's cold outside [JW/SH]   Sob Sty 31 2015, 00:29

Metafory! Jak ja ostatnio uwielbiam metafory (To wina czytania biografii Alana Turinga). Porównanie nadejścia sezonu świątecznego do Wielkiego Wybuchu bardzo trafne.
myk, Ty wiesz, że ja całuję Twoje teksty i ziemię po której stąpasz od samego początku. Zawsze masz takie fajne pomysły, a ja lubię fajne pomysły.
Ten fic to jeden z tych, które mogłabym czytać w kółko, bo nigdy się nie nudzi.

Wena!
Neko

___________________________________

- Do you ever wonder if there's something wrong with us?
- All lives end. All hearts are broken. Caring is not an advantage, Sherlock.


Na innych forach jako Neko-wa/Neko_wa
Powrót do góry Go down
http://iamcumbercollected.tumblr.com
Wirka.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 27
Liczba postów : 862
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC] [M] Baby, it's cold outside [JW/SH]   Pią Lut 27 2015, 22:57

Już dawno po świętach, ale jakoś tak i tak miło Smile Wiesz, że ja fanką fluffów nie jestem, ale tu się uśmiechnęłam, bo nie przesadziłaś, jest tak scherlockowo, praktycznie kanonicznie (tak, kanonicznie!). Piosenkę tytułową poznałam stosunkowo niedawno, przez chorobę. Pochorowałam się i znalazłam filmiki z glee w sieci... i jakoś tak wyszło, że jestem na piątym sezonie, masakra. Śpiewali tam tę piosenkę, był też odcinek świąteczny, zwierucha, chatka, i męska parka w środku - bardzo miły klimat.

Podobało mi się zagranie z imionami, na prawdę przez chwilę sądziłam, że mogło chodzić o Garfielda i wyobraziłam sobie Mycrofta z wielkim kotem na kolanach. Pasowałoby mu.

Dzięki, wenuj się myk :*

___________________________________

Powrót do góry Go down
akken
Analfabeta
Analfabeta
avatar

Liczba postów : 2
Rejestracja : 14/02/2015

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC] [M] Baby, it's cold outside [JW/SH]   Czw Mar 05 2015, 17:45

myk-myk,
Ładny, świąteczny tekst, mimo że już skończyłam lekturę cały czas się uśmiecham. Bardzo klarownie napisane, ciekawym stylem (nie gniewaj się, ale czasem widać, że dużo siedzisz w angielskich tekstach, zdarzają się kalki). Nie ma w nim przesady, a odrobina dystanu do bohaterów tylko dobrze im robi. Wydaje mi się, że dobrze uchwyciłaś istotę relacji między Sherlockiem a Johnem, w każdym razie ja widzę ich podobnie - że z całą butą i drwiną i pychą Sherloka - nie zrobiłby pierwszego kroku. Od tego jest odważny, poukładany John.
Pisz więcej! (szczególnie snarry Razz)

a.
Powrót do góry Go down
Myst
Jeździec Apokalipsy
Jeździec Apokalipsy
avatar

Female Wiek : 24
Liczba postów : 247
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC] [M] Baby, it's cold outside [JW/SH]   Wto Mar 17 2015, 18:02

Odrobinkę, tylko odrobinkę żałuję, że nie zatrzymałam sobie tego opowiadania na jakiś zimowy wieczór, z tańczącymi za oknem płatkami śniegu, ale zima dopiero się skończyła i raczej nie wytrzymałabym tak długo. Z resztą nawet bez odpowiedniej otoczki muszę przyznać, że było bardzo klimatycznie i przez chwilkę poczułam się, jakbym wraz z Johnem i Sherlockiem spędzała święta w Londynie.

Na samym początku odniosłam wrażenie, że ta dwójka już jest razem, dlatego tak bardzo zaskoczyło mnie przemyślenie Johna, że zarówno Sherlock jak i Mycroft nie potrafią wyznać tego, co czują. Naprawdę cieszy mnie, że Watson postanowił sam rozpakować swój prezent.

Śliczna miniaturka, wenuj dalej.
Pozdrawiam, M.

___________________________________



To grant another chance means to give opportunity to correct past mistakes.

— pod prywatnym patronatem —
W NAJGORSZYM ŚWIETLE + NOKTURN + PO WOJNIE + ULUBIENIEC ŚMIERCI + 365 DNI Z MYSTRADEM

Powrót do góry Go down
http://motylebezskrzydel.blogspot.com/
bellatrix
Skryba
Skryba
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Bytom
Liczba postów : 12
Rejestracja : 02/02/2015

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC] [M] Baby, it's cold outside [JW/SH]   Nie Lis 08 2015, 14:17

O, mimo że Sherlocka znam już jakiś czas, to dopiero teraz postanowiłam wziąć się za jakieś teksty z serialu. Uwielbiam Johnlocka i takie opka/miniaturki będą cieszyć mnie chyba najbardziej. No, i takie, które są dobrze napisane (nie tylko pod względem gramatycznym, ale głównie też pod względem charakterów postaci).
Twój krótki tekst jest bardzo pocieszający i nie żałuję, że od niego zaczęłam. Jest lekki, przyjemny i czytając dialogi, używałam w myślach głosu Sherlocka i Johna. Świetna scenka z Gregiem! I ta aluzja, coś w tym jest. Fajnie, że nie ma Molly, mimo że ją lubię, ale najlepszy i tak jest pocałunek. John, brawo! Zawsze to właśnie Johna widzę jako takiego, który robi pierwszy krok. Sherlock do tego się nie nadaje, haha.
Brawo raz jeszcze za tekst i dziękuję za niego! Very Happy

___________________________________

Powrót do góry Go down
http://story-of-bellatrix.blogspot.com/
Havoc
Skryba
Skryba
avatar

Female Liczba postów : 35
Rejestracja : 24/11/2015

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC] [M] Baby, it's cold outside [JW/SH]   Czw Lis 26 2015, 19:00

myk-myk napisał:
Po prostu chce, żeby mężczyzna się do czegoś przydał, więc niech może z łaski swojej zajmie się girlandami nad kominkiem i niech wykorzysta swój wzrost i powiesi jemiołę, w porządku?
Cudowne. santa
myk-myk napisał:
- Jak to się mówi, najgorsze na koniec, więc został nam już tylko twój brat. Jakieś pomysły? Bo ja niestety nie mam żadnych. Może oprócz jakiejś małej wojenki gdzieś na zachodzie, żeby Mycroft miał się czymś zająć w Sylwestra
Ten cytat uświadomił mi, że na 100% już to gdzieś czytałam, bo pamiętam, że śmiałam się z tego fragmentu. XD

I jeszcze Garfield był bezbłędny. Z początku pomyślałam jak John, że rudy, tłusty kot to przytyk do tuszy przeukochanego braciszka, a to tylko Greg.
Bardzo fajny tekst, cieszę się, że raz w życiu natrafiłam na opis świąt niemal w odpowiednim czasie, bo zdarzało mi się już czytać o grudniu w środku wakacji (a uwierz, trudno się wczuć w świąteczną atmosferę, gdy na dworze 30 stopni XD).

___________________________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC] [M] Baby, it's cold outside [JW/SH]   

Powrót do góry Go down
 
[Sherlock BBC] [M] Baby, it's cold outside [JW/SH]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Serial & Film & Adaptacje :: Slash :: +12-
Skocz do: