IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [Sherlock BBC][T][NZ] Detektyw i Szpieg [MH/GL][4/7]

Go down 
AutorWiadomość
Olgie.
Moderator
Moderator
avatar

Female Wiek : 21
Skąd : Warszawa - czasem Poznań
Liczba postów : 388
Rejestracja : 03/01/2016

PisanieTemat: [Sherlock BBC][T][NZ] Detektyw i Szpieg [MH/GL][4/7]   Pon Sie 07 2017, 16:16

Fandom: Sherlock BBC
Oryginalny tytuł i link: The DI and the Spy
Autor: chasingriver
Tłumacz: Olgie. & Fantasmagoria.
Beta: Fantasmagoria.
Zgoda: Jest, na wszystko
Paring: Mycroft Holmes x Greg Lestrade
Gatunek: Obyczajówka
Ostrzeżenia: Brak
N/T: Postacie są totalnie niekanoniczne, ale co tam, bo tekst jest naprawdę cudowny. Ja zaczęłam tłumaczyć ten tekst, ale prawda jest taka, że bez nieocenionej pomocy Fan. już dawno bym to porzuciła. Tekst podzieliłam na części, po jeden dzień, bo tak łatwiej mi tłumaczyć. Z radością przedstawiam Wam jeden z najpopularniejszych Mystradów w j.angielskim na AO3.

Detektyw i Szpieg

Dzień 1.

To. Właśnie dlatego biegł; dlatego podniósł się o wpół do czwartej rano i zawiązał buty do biegania z na wpół przymkniętymi oczami.

Wczesno-poranna mgła formowała piramidy światła i łagodziła zwykle ostry blask lamp ulicznych. Ale nawet o tej porze ich światło było więcej niż wystarczające. Nie jak o zmierzchu, gdy zanim zapaliły się latarnie, trzeba włożyć wiele wysiłku, żeby dojrzeć szczeliny w chodniku. Równe światło pokrywało ulicę w stożkach i wyznaczało jego ścieżkę, jak na pasie startowym lotniska.

Mgła nadawała miastu nieco surrealistycznych cech, dzięki czemu wyrzucała z głowy wszystkie te paskudne rzeczy, z którymi musiał sobie radzić w ciągu dnia. Morderstwa, przemoc, narkotyki: mógł zapomnieć o tym, gdy stopy niemalże przelatywały nad betonem. Gdy tak biegł, jego umysł oczyszczał się, pozostawała tylko cisza i spokój. Samo to było warte katorżniczego biegu.

To nawet lepsze niż mgła. Mgła była cholernie zimna.

Spokój i cisza nie miały żadnych wad.

Samochód dostawczy robił rundy pomiędzy sklepami, rozwożąc świeży chleb. Kilka pustych taksówek pędziło gdzieś od czasu do czasu. Ale nie było ludzi: żadnych natarczywych okrzyków: "Lestrade, znaleźli kolejne ciało w Tamizie", ani zirytowanych jęków jego personelu, związanych z tym, że przymusza ich do pracy z Sherlockiem Holmesem.

Panowała cisza i nieskalane szczęście.

***

“Zajęty” było stanem, który idealnie opisywał Mycrofta Holmesa. Zawsze. Choćby się próbowało, nie dałoby się znaleźć żadnego innego przymiotnika. Każdego ranka przybywał do swojego biura o siódmej rano i zwykle nie wyjeżdżał przed szóstą wieczorem. Czasami siedział do ósmej. Jeśli miał szczęście, mógł szybko wyskoczyć na lunch w Klubie Diogenesa, ale najczęściej to Anthea przyniosła mu kanapkę do biura.

Zazdrościł ludziom, którzy pracowali na tylko jedną zmianę. Każdego dnia, kiedy przyjeżdżał do pracy, czekał na niego stos raportów z nocnych zmian. Czuł się niczym Syzyf, gdy tak siedział z tymi niekończącymi się stosami dokumentów.

To dlatego wstawał o wpół do czwartej rano. Dawało mu to dobrą godzinę, podczas której mógł na spokojnie myśleć o niczym.

Czasami czytał gazetę, ale tylko te zabawne kawałki. Podejrzewał, że fragmenty, które on uważał za zabawne, prawdopodobnie dla reszty ludzkości takie nie były. Podejrzewał też, że inni krzyczeliby, gdyby wiedzieli dlaczego pewne rzeczy go bawią.

Wyglądał przez okno, ignorując szczególnie śmieszny kawałek o niepewności zbliżających się wyborów, kiedy zobaczył zaskakująco przystojnego mężczyznę. Osobliwe, biorąc pod uwagę, że spoceni mężczyźni w dresach nie byli zazwyczaj w jego typie. Ten jednak tak; przystojna twarz, modnie obcięte, siwe włosy i ... no cóż, to wszystko, co zapamiętał, ponieważ widział go tylko przez dwie sekundy. Wstał z krzesła i przysunął twarz do kotary, która zasłaniała okno, ale w porannej mgle mężczyzna był tylko oddalającym się, rozmytym kształtem. Spojrzał na zegar: za pięć piąta.

***

— Dzień dobry, Greg.

— Dzień dobry, Jill. To co zwykle, proszę. Och, i jeden z tych czekoladowych pączków. Dzięki.

Pięć mil dzisiaj rano; zasłużył na każdą z tych lepkich kalorii. Nie to, żeby je jakoś specjalnie liczył.

Greg wyjął z kieszeni dresów portfel i zapłacił, będąc wdzięczny niebiosom, że żadnego z jego współpracowników nie ma tu w tej chwili i nie mogli zobaczyć, jak wygląda, gdy jest spocony tak bardzo, jakby jeszcze niedawno uciekał przed sforą wściekłych psów.

Opadł na jedno z tych “wygodnych” krzeseł w kawiarni i popijał kawę (ze śmietanką i dwiema łyżkami cukru) i czekał na godziny szczytu. To kolejny powód, dla którego biegał: pierwsza dawka kofeiny łączyła się miło z zastrzykiem endorfin po ćwiczeniach. Było to prawie tak dobre, jak nikotyna i znacznie bardziej akceptowalne społecznie.

___________________________________

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobi będę głupi - Edward Stachura

What we're doing here ain't just scary
It's about to be legendary

I can't adult today

Mój podpis zaczyna być dłuższy od moich komentarzy, niech ktoś mnie powstrzyma.


Ostatnio zmieniony przez Olgie. dnia Pią Lut 02 2018, 12:55, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Lilka
Skryba
Skryba
avatar

Female Wiek : 51
Skąd : 9 krąg piekielny
Liczba postów : 95
Rejestracja : 16/01/2015

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] Detektyw i Szpieg [MH/GL][4/7]   Sro Sie 09 2017, 21:53

Bardzo fajna narracja ze strony autora opowiadania. Niemal ja się czuję jakbym wchodziła w tę mgłę. Choć niedaleko czuję pełzający smród spalania w domu bóg wie czego (np. plastiku) - to wina łażenia tam, gdzie się nie powinno...anyway. Wprowadzenie do klimatu oceniam na 6-, bo momentami jeszcze czuję się senna niczym biegacz. Ale się rozkręcam! Kolejne zdania, choćby to:

Olgie napisał:
Morderstwa, przemoc, narkotyki: mógł zapomnieć o tym, gdy stopy niemalże przelatywały nad betonem. Gdy tak biegł, jego umysł oczyszczał się, pozostawała tylko cisza i spokój. Samo to było warte katorżniczego biegu.

Napełniają nadzieją człowieka, że będzie się DZIAŁO. A jednak czuję się lekko rozczarowana brakiem trupa. Wprawdzie miał być jako taka sugestia, ale trup to trup. I zawsze...ożywia czytającego, gdyż podnosi napięcie. Tutaj mamy jednak studium nad zachowaniem się Mycrofta, który momentami przypomina wyleniałego kota. W końcu mamy jego wzdychania do Lestrada, a z kolei Lestrad rozkoszuje się sportem. I pączkami, które mają być zaprzeczenie fit - stylu życia. A jako osoba nadaktywna muszę powiedzieć, że TRZEBA raz na 1-2 tygodnie zjeść coś wysokokalorycznego, by podnieść metabolizm. Więc sądzę, że nasz sportowiec się do tego odnosi.

Pliz, poproszę o gęsto usłanego trupa, albo coś konkretnego. To było fajne, ale za mało...drastyczne. Ale psychodeliczne. W sumie fajne.

Weny,
Lilka

___________________________________

Wracam po długiej przerwie od komciania
Proszę o wyrozumiałość!!!
Powrót do góry Go down
Olgie.
Moderator
Moderator
avatar

Female Wiek : 21
Skąd : Warszawa - czasem Poznań
Liczba postów : 388
Rejestracja : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] Detektyw i Szpieg [MH/GL][4/7]   Sob Sie 19 2017, 22:34

Dzień 2.

Alarm rozdzwonił się irytującym dźwiękiem. Mycroft otworzył oczy i zaczął wpatrywać się w biały, gipsowy medalion, który przyjemnie kontrastował z bladoniebieskim sufitem. Wczorajsza noc była szczególnie wyczerpująca i zastanawiał się, czy może zignorować budzik i pospać jeszcze przez godzinę. Wtedy przypomniał sobie, że jeśli dopisze mu szczęście, to może będzie mieć dzisiaj coś ciekawszego do roboty, niż czytanie porannej gazety. Na wszelki wypadek zszedł na dół już za dwadzieścia piąta. Odsłonił zasłonę. Ostatecznie, jeśli mam go zobaczyć, to chcę mieć jak najlepszy widok. Za kwadrans piąta jego wzrok był już skupiony na widoku za oknem.

Tylko regularni biegacze wstawali o tej porze. Cóż, regularni biegacze lub ludzie, którzy właśnie rozpoczęli swój trening i podeszli do niego zbyt entuzjastycznie. Ale ci, którzy dopiero zaczęli, nie byli tak dobrzy, jak ten mężczyzna; oni przebiegając przed jego oknem wyglądali, jakby ta czynność sprawiała im niewyobrażalny ból, a on robił to bez większego wysiłku.

Czwarta czterdzieści pięć. Nie ma go.

Albo mężczyzna nie biegał o regularnej porze - mało prawdopodobne, pewnie biegał przed domniemaną pracą - albo miał wiele tras. Co miałoby sens. Ta sama odległość każdego dnia hamuje rozwój.

Usiadł, żeby poczekać.

Może go przegapił? Co, jeśli pobiegł zupełnie inną drogą, ale i tak był tu wcześniej?

Zerknął na pustą filiżankę. W kuchni stał pełen dzbanek herbaty, ale Mycroft nie chciał odejść od okna na wypadek, gdyby biegacz miał się jednak zjawić. Dziesięć po piątej. Jutro muszę przynieść dzbanek na dół. Mleko też.

Potrząsnął głową. To głupie, zrugał sam siebie. Szanse, że ten mężczyzna jest gejem, nie wspominając o tym, że miałby się mną zainteresować, są śmiesznie małe. Poza tym, z moją pracą ... porzucił rozmyślania, zanim stały się zbyt przygnębiające. Odrzucił ogólną koncepcję relacji, gdy jego stanowisko stało się takie... wszechstronne i wymagające. Z tak długimi godzinami pracy i koniecznością posiadania tajemnic z nią związanych, romantyczne związki były z góry skazane na porażkę.

Kiedy skierował się w stronę schodów, zobaczył coś srebrnego za oknem. Mycroft, podekscytowany, prawie upuścił filiżankę. I praktycznie rzucił się do okna. Oczywiście, że to on, kto inny mógłby to być? Biegacz zmierzał w tym samym kierunku co wczoraj.

Zerknął na zegar stojący na kominku. Piąta piętnaście, dziś dwadzieścia minut później. Jeśli miałby zgadywać, opierając się na szybkości biegu w porównaniu z przeciętną szybkością chodzenia, powiedziałby, że przebiegł dziś dwie mile więcej, niż wczoraj. Ostatecznie zrobi co najmniej cztery dodatkowe mile, chyba że mój dom jest w pobliżu końca jego trasy. Zanotował, aby przeprogramować CCTV w okolicy i uśmiechnął się. Mógł nie mieć szans u tego mężczyzny, ale to nie powstrzyma go od wykorzystania swojej bujnej wyobraźni. On z pewnością sprawi, że moje poranne prysznice będą ciekawsze niż zwykle.

***

Greg Lestrade pracował jako inspektor w Metropolitan Police. Płacili mu, aby zauważał rzeczy, ale o tej porze nie było wiele do zauważenia. I to wcale nie tak, że usilnie próbował skupić swoją uwagę na dostrzeganie dziwnych rzeczy; po prostu samo bieganie znudziło go do tego stopnia, że nie miał za bardzo co ze sobą zrobić.

Zazwyczaj poruszał się po okręgu, bo wydawało mu się tak cholernie bez sensu, żeby docierać do jakiegoś stałego punktu i z niego zawracać. W ten sposób przynajmniej oglądał dwie różne scenerie.

Na przestrzeni lat, ta nuda odczuwana podczas biegu rozwinęła jego ciekawość, często więc spoglądał w oświetlone okna, aby zobaczyć, jak żyła reszta świata. O tej porze światła w większości domów były już zapalone, szczególnie w pokojach na górnych piętrach, gdzie z dużym prawdopodobieństwem mieściły się sypialnie. Nie był jedynym nieszczęśnikiem, który wcześnie rozpoczynał swój dzień.

Ostatni fragment jego trasy przechodził przez wyjątkowo przyjemną dzielnicę Kensington. Lestrade zawsze zastanawiał się, jakie sekrety kryją te domki za swoimi białymi drzwiami. Nigdy jednak nie miał szczęścia. Przez większość czasu okna w tej części Londynu były zaciągnięte zasłonami, które oferowały tylko zamglony kształt życia ich mieszkańców.

Dzisiaj jednak zdarzył się przyjemny wyjątek - w jednym z “regularnie oświetlonych" domów okno zostało odsłonięte, ukazując mały stół w okiennym wykuszu. Lestrade pomyślał, że zobaczył nawet jakiś ruch, kiedy go mijał, ale nie był pewien. Może innym razem będzie mieć więcej szczęścia. Zawsze zastanawiał się, kto mieszka w takich miejscach; pewnie obrzydliwie bogaci ludzie, prawdopodobnie bankierzy. Wydawało się, że dziś to jedyni ludzie, którzy zarabiają pieniądze.

Siedem mil dzisiaj. Jutro wrócę do pięciu, co da mi dodatkowe dwadzieścia minut na kawę pomyślał z uśmiechem.

___________________________________

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobi będę głupi - Edward Stachura

What we're doing here ain't just scary
It's about to be legendary

I can't adult today

Mój podpis zaczyna być dłuższy od moich komentarzy, niech ktoś mnie powstrzyma.
Powrót do góry Go down
Olgie.
Moderator
Moderator
avatar

Female Wiek : 21
Skąd : Warszawa - czasem Poznań
Liczba postów : 388
Rejestracja : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] Detektyw i Szpieg [MH/GL][4/7]   Sob Lut 03 2018, 22:52

Beta: brak.

Dzień 3.

Nie trzeba było wiele, by przestawić kamery w pobliżu domu Mycrofta. Nawet nie pytał o jakieś tam pozwolenie. Kiedy zajmuje się takie stanowisko, po prostu robisz takie rzeczy.

Jedna kamera skierowana jest na kierunek, w którym zazwyczaj biegnie, druga w przeciwną stronę - na wszelki wypadek, a trzecia na okno. Włączył podgląd na wszystkie trzy kamery na ekranie laptopa i usiadł z gazetą. Szczerze mówiąc, nie był pewien, po co mu ta gazeta - utkwił spojrzenie w ekranie komputera, czekając na swojego biegacza. Mój biegacz. Już go sobie przywłaszczasz. Trochę zbyt szybko, nie sądzisz, Mycroft?

Był przygotowany: tosty, dżem, pełen dzbanek herbaty i mleko. Wcześniej  był w toalecie. Nie miał żadnych powodów, dla których musiałby odejść od stołu wcześniej niż o wpół do szóstej, czyli tak późno, jak tylko mógł.

Za piętnaście piąta.

Dziesięć minut później ujrzał ruch w kamerze. Biegacz. Zamierzał obejrzeć film potem; kamery służyły temu, by mógł zauważyć, kiedy mężczyzna  będzie przebiegał przy jego oknie, by mógł zobaczyć go osobiście. Biegacz właśnie wrócił na swoją trasę ze Stanhope Gardens. Nerwowe podniecenie przebiegło przez jego ciało. Pierwszy raz zobaczy go naprawdę; to było jak obserwowanie rzadkich gatunków ptaków - amatorów sportowców.

Miał nadzieję, że jeśli on nie będzie miał dobrego widoku, to będzie go miała kamera. Wciąż wpatrywał się w ekran komputera, który pokazywał biegacza. Gdy ten zbliżył się dostatecznie blisko, spojrzał na okno.

Teraz.

Biegacz podbiegł na wysokość jego domu, zerknął w jego stronę i ... O, cholera, chyba mnie widział.

Mycroft, przerażony przyłapaniem, natychmiast cofnął się w cień.
Serce wciąż drgało mu w piersi, gdy biegacz pojawił się w polu widzenia. O Boże. Zatrzymał się i podszedł tu.

Biegacz oparł dłonie na kolanach, aby złapać oddech i spojrzał na żelazne kraty w oświetlonym oknie. Zmrużył oczy, by lepiej widzieć, potem potrząsnął głową w geście zaprzeczenia i pobiegł dalej.

Było blisko. Boże, mam nadzieję, że mnie nie widział.

Dopiero później tego samego dnia, kiedy siedział w biurze, rozmawiając z premierem, zdał sobie sprawę, że powinien był pozostać w oknie. Trudno było flirtować z kimś, kto cię nigdy nie widział.

***

Greg niemal potknął się o własne stopy, kiedy spojrzał na okno. Ostatnią rzeczą, jaką się spodziewał ujrzeć, był mężczyzna, który wpatrywał się w niego. Nie tylko patrzył na ulicę, ale właściwie śledził ruchy - spodziewał się go - po tym jak Greg drugi raz spojrzał na okno. Widział go tylko przez chwilę, a potem mężczyzna zniknął. To było dziwne.

Próbował przypomnieć jak najwięcej szczegółów o jego tajemniczym obserwatorze. Blada skóra, kasztanowe włosy. Prawdopodobnie mógłby powiedzieć dystyngowany, gdyby nie to, że twarz mężczyzny wykrzywiła się w szoku i panice. Uśmiechnął się. Nie sądzę, że spodziewał się, że go zauważę.

***

Wieczorem Mycroft przejrzał nagranie. Biegacz był tak atrakcyjny, jak przypuszczał. Kamera po drugiej stronie ulicy zapisała bardzo ładny widok jego tyłka, kiedy pochylił się, aby złapać oddech. Szkoda, że nie nosił krótkich spodenek, przyłapał się na rozmyślaniach Mycroft. Zapisał parę ujęć na później.

Nie mógł pozbyć się dręczącego poczucia, że już gdzieś widział tego mężczyznę.

Dzień 4

Mycroft ukrył się; wyłączył światła, zaciągnął zasłony i czekał na biegacza w ciemności. Chciał go ponownie zobaczyć, ale nie mógł ryzykować przyłapania.

Jego wcześniejsza brawura dotycząca flirtu poszła w diabły. Działania z poprzedniego dnia sprawiły, że dla biegacza będzie boleśnie oczywistym, że Mycroft będzie na niego czekał.

Greg zwolnił, widząc ciemne okno. Było to podejrzane, ponieważ wcześniej o tej porze zawsze paliło się tu światło. Czemu nie pali się teraz?

Podszedł do domu i zatrzymał się przed oknem, ale odbite światło sprawiło, że nie mógł nic zobaczyć. Co gorsza, krata uniemożliwiła mu przytknięcie rąk do szyby, by lepiej widzieć. Poza tym zasłony były zaciągnięte.

Nie było żadnego śladu ruchu. Cóż, cholera. Nie mogę wtargnąć tam z odznaką na podstawie “podejrzanej działalności”, bo ewidentnie nie ma żadnej działalności, nie tylko podejrzanej.

Przez kilka sekund patrzył na swoje odbicie w szybie. Nie robisz się coraz młodszy, pot leje ci się z czoła i masz na sobie paskudny dres. Całkiem trafny opis. Czegokolwiek człowiek zza zasłony chce, ma teraz widok na najprawdziwszą wersję mnie.

Potem wzruszył ramionami i kontynuował bieg.

Mycroft stał w cieniu, ledwo oddychając. To było nawet lepsze, niż się spodziewał. Powinienem był założyć kamerę również wewnątrz. Głupiec. Ale mógł popatrzeć na niego. Cóż, prawdopodobnie to było tylko kilka sekund, ale wydawało się znacznie dłużej.

Włosy biegacza były zachwycające - bardzo krótkie i siwe na skroniach; trochę dłuższe i nieco, ciemniejsze na reszcie głowy. Pot na jego skroniach wydał mu się pociągający. Nigdy nie widział kogoś tak atrakcyjnego. Jestem śmieszny. Jego oczy hipnotyzowały: głęboki, ciepły brąz - nie tak jak jego własne, lodowato niebieskie.

Dłonie Mycrofta trzęsły się, gdy podniósł filiżankę w ciemności. Naprawdę jestem śmieszny. Odsłonił zasłonę i stanął w oknie, w nadziei, że dostrzeże jeszcze biegacza, ale nie było po nim śladu.

Westchnął, włączył światło i usiadł, by obejrzeć nagranie.

***

Greg odszedł tylko kilka kroków, kiedy wpadł na ten pomysł. Spojrzał do tyłu, upewniając się, że ma dobry widok i przykucnął między dwoma zaparkowanymi samochodami. Czekał długo, aż wkrótce ujrzał, jak ktoś odsłaniał zasłonę i w oknie stanęła wysoka, niewyraźna postać, patrząca w dal. Patrzy w kierunku, w którym zazwyczaj biegnę. Nie ma pojęcia, że tu jestem.

Po kilku sekundach zapaliło się światło. Mógł dostrzec wyraźnie, jak mężczyzna siada przed komputerem. Pod tym kątem laptop niemal zasłaniał jego twarz, ale Greg był w stanie potwierdzić swoje wcześniejsze spostrzeżenia dotyczące bladej skóry i kasztanowych włosów. Mężczyzna miał na sobie kosztowny szlafrok, a pod nim chyba piżamę. Pił coś z filiżanki, wyglądającej na zrobioną z drogiej, chińskiej porcelany.

Przyglądał mu się tak, dopóki mężczyzna nie wstał od komputera i nie zniknął w głębi domu. Greg zapamiętał numer budynku i wrócił do treningu. Najwyższy czas na zrobienie reaserchu.
Gdy wrócił do swojego mieszkania, było już za późno na poranną kawę. Stał pod prysznicem i zastanawiał się, dlaczego ten człowiek go obserwuje. Czuł się jak w “Oknie na podwórze”.

Nawet ja nie jestem w stanie dokładnie przewidzieć, ile zajmie mi trasa. Albo ma dużo czasu, albo wiele czasu poświęcił na myślenie o mnie, by poprawnie móc założyć ile zajmie mi trasa. Mężczyzna nie wydał się Gregowi typem, który siedział przez cały dzień w domu, co sprawiło, że druga opcja stawała się niepokojąco prawdziwa.

Kiedy wszedł do biura, zaczął szukać go w rejestrze publicznym na swoim komputerze. Nie miał zamiaru naruszyć regulaminu dla czegoś tak błahego - przynajmniej jeszcze nie. Rejestr sprzedaży i kupna nieruchomości znajdował się na stronie internetowej miasta, wszedł więc tam i wpisał adres.

Huh. To niezwykłe.

Zwykle rejestr pokazywał imię właściciela lub najemcę; tu widniała nazwa kancelarii prawniczej. Czy to może być prawda? A może chcą zachować tożsamość tego mężczyzny w tajemnicy? Przez kilka minut myślał. Była taka sprawa, kilka miesięcy temu, w którą zamieszany był znany aktor. Miał bzika na punkcie swojej prywatności. Greg obejrzał dokumenty i znalazł adres aktora. Sprawdził rejestr podatkowy. Ciekawe: jego agencja jest wymieniona jako właściciel. W porządku, to nie jest takie niespotykane, ale firma prawnicza... może pracuje w tej firmie i jest to jakiś rodzaj odpisu podatkowego.

Odchylił się na krześle i rozważył możliwości: aktor, człowiek z manią prześladowczą, adwokat lub szpieg, pomyślał z uśmiechem. Pierwsza opcja najprawdopodobniej odpadała; nie wydawał się być takim typem. Pozostałe trzy były nadal możliwe. W porządku, ostatnia wersja jest mało prawdopodobna, ale o wiele ciekawsza niż "człowiek ze świrem na punkcie prywatności" lub adwokat.

Motyw?

Maniak: nie ma wiele motywacji; być może zdenerwowało go to, że spoglądam w jego okno.
Adwokat - być może ktoś chce mnie inwigilować w sprawie jakiegoś swojego klienta, ale raczej nie umieszcza się człowieka w przypadkowym domu i nie liczy na to, że będę akurat tamtędy przebiegał o piątej rano.

Szpieg - podobnie jak adwokat. Poza tym, zdążyłbym zauważyć, że ktoś mnie śledzi (na pewno? Może powinienem być bardziej uważny. Nie bądź głupi, Lestrade, on nie jest szpiegiem).

Wracamy do punktu wyjścia. Absolutny brak motywu.


Nieprzytomnie podrapał się po brodzie. To było bardzo dziwne.

Do jego biura weszła Sally Donovan.

— Ciężka sprawa?

Wyprostował się w krześle, próbując wyglądać profesjonalnie.

— Um ... tak.

— Która?

Greg westchnął. Nawet nie warto było próbować, i tak zazwyczaj udawało się jej go przejrzeć.

— No cóż, to nie do końca sprawa.

Uniosła brwi i uśmiechnęła się.

— Och, coś osobistego?  — W jej głosie dało się wyczuć insynuację.

Zmarszczył brwi.

— Nie wiem, co to jest. Wiesz, że biegam rano, prawda?

— Tak.

— Cóż, od kilku dni jakiś facet obserwuje mnie przez okno swojego domu. Jakby czekał właśnie na mnie.

Sally uniosła brwi.

— Biegasz w leginsach?

— Nie! — sapnął.

— Może powinieneś — powiedziała z uśmiechem i wyszła.

Absurdalny pomysł.

Wziął łyk kawy.

Jest przystojny. Może to nie taki absurd.

Kiedy kupował tego wieczoru swoje pierwsze sportowe leginsy w sklepie na Oxford Street, dostał masę deprymujących spojrzeń. Cóż, większość z nich taka była; mógł niemal przysiąc, że sprzedawca z nim flirtował.

___________________________________

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobi będę głupi - Edward Stachura

What we're doing here ain't just scary
It's about to be legendary

I can't adult today

Mój podpis zaczyna być dłuższy od moich komentarzy, niech ktoś mnie powstrzyma.
Powrót do góry Go down
Lilka
Skryba
Skryba
avatar

Female Wiek : 51
Skąd : 9 krąg piekielny
Liczba postów : 95
Rejestracja : 16/01/2015

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] Detektyw i Szpieg [MH/GL][4/7]   Nie Lut 04 2018, 22:47

Eh, dlaczego pominęłam dzień drugi? Trudno.
Zaległe komcie też muszą się odrobić xD
Dzień drugi:

W zasadzie to nie lubię biegania (może ewentualnie na bieżni) i nie rozumiem jak Mycroft może sobie przebiec bez wysiłku. Po bieganiu jesteś czerwona, spocona i zmęczona. Co innego energiczny chód. Za to cytat:

Olgie napisał:
Cóż, regularni biegacze lub ludzie, którzy właśnie rozpoczęli swój trening i podeszli do niego zbyt entuzjastycznie.

Nie ma czegoś takiego jak zbytni entuzjazm. Ewentualnie możesz mieć "brak znajomości możliwości własnego ciała"...a to nie to samo. I ośli upór - jak się do tego doda. Plus braki w makro i mikroskładnikach - a mówiąc po ludzkiemu "niedożywienie". Ono wbrew pozorom dotyczy wielu sportowców (amatorów zwłaszcza).
O matko! *piszczy jak mała miss na widok czegokolwiek, co jest puchate i...różowe*
Ten rozdział chyba był pisany dla mnie <3 Tak. Jak ja doskonale rozumiem rozterki Mycrofta. Zakochany i to beznadziejnie. W człowieku, który nie dostrzega Myc'a. No ale dobrze jest być KIMŚ. I mieć monitoringi na usługach. Cóż... kontrola podstawą zaufania, nie? Very Happy Na czymś trzeba zbudować potencjalny i hipotetyczny i mający szansę na spełnienie związek dwojga osób.

Dzień trzeci i kolejny

Fantastycznie budujesz napięcie, choć momentami zastanawiałam się, czy nie wybuchnąć śmiechem. Ach te rozterki Mycrofta. Co z tego, że wykonuje coś, co...jest lekko wątpliwe moralnie? Nic xD. Tylko się przejął faktem, iż ktoś go widział. No tak, bo plan nie powinien spalić na panewce już na wstępie. Później? Może. Ewentualnie. Zajść. Taka. Okoliczność. Na początku jednak winno być idealnie. A tak nigdy nie jest. Stąd w sumie osiągnęłaś efekt komiczny.
Olgie napisał:
Szkoda, że nie nosił krótkich spodenek, przyłapał się na rozmyślaniach Mycroft. Zapisał parę ujęć na później.

Jakoś przez to, że dzieje się to wszystko w Anglii, to mam fazę. No bo przecież przynajmniej mali chłopcy do ukończenia któregoś tam roku życia NIEZALEŻNIE od pogody (czy tym wyspiarzom...?) każą nosić eleganckie krótkie spodenki. Nie wiem jak ze sportowymi, ale chyba podobnie tak jest. Naprostuj mój światopogląd. I po co od razu się obnażać? Można zapalić iskrę i podtrzymywać ten ogień. Potem w sypialni niech będzie pożar z dymem. Ale na wstępie? Jakieś emocje muszą być... Chyba. Nie znam się Smile Tak sobie wyobrażam.
Olgie napisał:

Jego oczy hipnotyzowały: głęboki, ciepły brąz - nie tak jak jego własne, lodowato niebieskie.

Gdyby jednak istniał mpreg, to sorry My, ale potomstwo miałoby ten hejzelowy odcień tęczówki. A nie te piękne dwie góry lodowe. Smile

[Nigdy, NIDGY nie tknę przy tłumaczeniu czegoś co jest mpregiem. Ani tego nie napiszę. Damska ciąża jest wystarczająco wstrętna. Olgie.]

Olgie napisał:

Kiedy kupował tego wieczoru swoje pierwsze sportowe leginsy w sklepie na Oxford Street, dostał masę deprymujących spojrzeń. Cóż, większość z nich taka była; mógł niemal przysiąc, że sprzedawca z nim flirtował.

No wiele zależy od tego, kto ci takie spojrzenia śle. Bo jeśli to człowiek, którego uznajesz za zagrożenie - podświadomość decyduje za Ciebie. Sorry, ale jesteśmy zwierzętami. Więc jeśli to człowiek uznany za zagrożenie, to faktycznie może sprawiać dyskomfort. A jeśli ktoś jest atrakcyjny, to ... można się tym chełpić. I podnieść sobie samoocenę.

Opisy masz jak zwykle soczyste i aż przyjemnie się czyta. Czy Greg rozwiąże sprawę i ... wpadnie w objęcia Mycrofta? Byłoby fajnie. Jak na razie wylewa miodek i liczy, że Puchatek wyjdzie z chatki xD Niech mu się uda. Starszemu Holmesowi trzeba trochę pomóc w miłości. Czy osaczeniu ofiary. Jedno wiąże się z drugim.

Weny,
ściskam,
Lilka

___________________________________

Wracam po długiej przerwie od komciania
Proszę o wyrozumiałość!!!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][T][NZ] Detektyw i Szpieg [MH/GL][4/7]   

Powrót do góry Go down
 
[Sherlock BBC][T][NZ] Detektyw i Szpieg [MH/GL][4/7]
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Rozpruwacz, detektyw i zagadka - idealny kryminał.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Serial & Film & Adaptacje :: Slash :: +12-
Skocz do: