IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [OUaT][mM] Trochę spokoju [RL/DG]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Olgie.
Moderator
Moderator
avatar

Female Wiek : 21
Skąd : Warszawa - czasem Poznań
Liczba postów : 377
Rejestracja : 03/01/2016

PisanieTemat: [OUaT][mM] Trochę spokoju [RL/DG]   Wto Lip 11 2017, 17:24

Fandom: Once Upon a Time
Autor: Olgie.
Beta: Moja Mama
Paring: Ruby Lucas x Dorotka Gale
Gatunek: Obyczajówka
Ostrzeżenia: Chyba spojler do sezonu 3.
N/A: Prompt nr 9. Napisz teksty (minimum drabble) do przynajmniej trzech fandomów, w których do tej pory nie pisałaś.
Co było po tym, jak Ruby obudziła Dorotkę? Szkoda, że serial porzucił je i do tej pory nie przybliżył nam ich dalszych losów. Więc zrobiłam to za nich. To chyba mój ulubiony paring z OUaT. I w dodatku kanon Very Happy

Trochę spokoju

Kiedy jest się zwierzęciem, wszystko odczuwa się mocniej. Las intensywniej pachniał mokrą ściółką, żywicą, krwią i dymem, ale spod tego wszystkiego wciąż było czuć obcy ślad. Wiatr głaskał sierść na karku, krople deszczu uderzały głucho o poszycie, ale Ruby nadal mogła dostrzec ciemny kształt, oddalający się od niej dość rozpaczliwie.

Udało jej się wbić ostre kły w jego nogę, więc czarownik poruszał się stosunkowo wolno - wyraźnie kulał. Ale przy siłach utrzymywały go złe moce, moce, którymi chciał skazić Krainę Oz.

Wystarczyło, żeby Ruby i Dorotka udały się w krótką podróż do Kansas, a w Oz zapanował chaos. W Krainie pojawił się nowy gracz, szybko eliminując strażniczki tego miejsca, Wiedźmy Wschodu, Północy i Południa. Tą ostatnią udało mu się zabić, dwie pozostałe uwięził.

Ten zwyrodnialec miał nadzieję przejąć władzę i przywrócić terror z czasów rządów Zeleny. Zlękniona ludność przekazała jednak wiadomość dziewczynom, dzięki czemu teraz ścigały czarownika przez gęsty las.  

Pragnęły tylko spokoju. Dorotka nie miała go od momentu, w którym trafiła do tego przeklętego miejsca, opanowanego wówczas przez Zieloną Wiedźmę. Niedługo po obudzeniu z klątwy snu udały się do Świata bez magii. W Kansas było cudownie. Całe dnie spędzały w pokoju cichego motelu na obrzeżach Lawrence, kochając się i ciesząc się sobą. Słuchały muzyki i oglądały filmy, jadły specjały amerykańskiej kuchni, które Ruby świetnie przyrządzała, wydzierały się podczas śpiewania karaoke, śmiały się; po prostu żyły, tak normalnie i zwyczajnie, jak dwie młode, zakochane w sobie kobiety u progu życia.

Sielanka trwała tylko - lub aż -  dwa miesiące i skończyła się wiadomością, która zawierała w sobie rozpacz i panikę. Ruby przez moment chciała zatrzymać Dorotkę. Chciała utulić ją w ramionach, ochronić przed złem i kolejnymi ciężkimi przeżyciami, zostać z nią w Kansas, wziąć ślub, co w tej krainie było możliwe i żyć długo, szczęśliwie i przede wszystkim - spokojnie. Sama chciała być bezpieczna i beztroska, tak długo, jak się da. Ale Dorotka spojrzała na nią swoimi pięknymi oczami, a potem wstała i splatając włosy w warkocz powiedziała:

— Nie możemy ich zostawić. Kocham żyć z tobą w Kansas, ale Oz też kocham. Potrzebują nas.

Więc wróciły.

Tym razem im się nie wymknie. Polowały na niego od ośmiu miesięcy. Osiem miesięcy podjazdowych walk z jego armią ożywionych trupów, osiem miesięcy wysadzania jego arsenałów i napaści na spiżarnie. Serce krajało im się na widok całych wymordowanych wiosek, których nie udało się ewakuować lub chociaż ostrzec, rannych sierot, z których część umierała jeszcze przed świtem czy spalonych domostw. Musiały się ukrywać po jaskiniach, norach i zniszczonych budynkach, bo szybko wydano za nimi list gończy. W takie noce, ciemne i zimne, Ruby zamieniała się w wilka i ogrzewałą Dorotkę swoim futrzanym ciałem. Miały tylko siebie, i wiedziały, że są jedynymi osobami, zdolnymi poprowadzić nielicznych ochotników Krainy do walki. Wiedziały, jaką mogą zapłacić za to cenę, ale mimo to przejęły dowództwo nad rebelią, przysięgając sobie, że jeśli obie przeżyją, przeniosą się na zawsze do Kansas.

Ta długo przygotowywana zasadzka była niepowodzeniem. Czarownik, nieznany z imienia, nazywany przez wieśniaków Straszliwym, powinien być już martwy. Niestety, wywiadowcy zawiedli. W momencie ataku, żywych trupów było trzy razy więcej, niż twierdzili szpiedzy rebelii. Kiedy Ozowczanie zaatakowali, Straszliwemu udało się uciec zabijając magią kilkanaście osób. Bitwa przeciągała się, a Ruby musiała zrezygnować z natychmiastowego pościgu, by zamienić się w wilka i pomóc nielicznym w walce. Dogoniła mężczyznę i ugryzła go, ale on odpowiedział zaklęciem. Zrobiła unik, ale i tak przypalił jej ogoń. Musiała go przygasić łapami, zanim pognała dalej.

Teraz więc pędziła za wrogiem, klucząc slalomem, unikając ciskanych przez wroga zaklęć, skupiając się na zadaniu. Ten potwór musi odpowiedzieć za zbrodnie. Ruby, w wilczej postaci, kierowana zwierzęcym instynktem, pragnęła tylko poczuć smak jego krwi.

Przyśpieszyła, ledwo odnajdując w sobie siłę, dostrzegła bowiem, że Straszliwy zwalnia, osłabiony przez ranę na nodze. Nie, nie dogoni go, nie da rady, sama jest ranna, z jej boku ciekła cienką strużką krew, łapy bolały, ogon piekł niemiłosiernie.

Nagle rozległ się świst. Ruby uskoczyła lekko, bo wyczerpana walką nie była w stanie rozpoznać źródła hałasu. Obawiała się, że to Straszliwy rzuca kolejne zaklęcie. Szybko jednak przekonała się, że to nie on.

Dotarła do leżącego na ziemi ciała, dokładnie w momencie, w którym Dorotka, również ranna, w poszarpanym ubraniu, z kuszą w dłoni, kopnęła zwijającego się z bólu maga w brzuch, wbijając mu głębiej strzałę. Mężczyzna wrzasnął potępieńczo.

— No, myślę Ruby, że to wreszcie ten moment, w którym możesz przegryźć mu gardło.

***

Ruby, otulona swoim czerwonym płaszczem, opierała głowę na ramieniu Dorotki, pozwalając jej wyciągać ze swoich włosów liście i gałązki. Przyglądały się ludziom, cieszącym się ze zwycięstwa, wznoszącym radosne okrzyki, ściskającym swoich bliskich. Wielu szukało członków rodziny wśród żywych trupów, teraz już znów martwych, aby ich ponownie pochować.

Ludzie dogaszali płonące wozy, opatrywali rannych, oddzielali martwych od żywych, otrząsywali się z szoku. Pozdrawiali dziewczyny, ktoś podał wodę, ktoś inny zaproponował opatrzenie ran. Ruby jednak czuła się znacznie lepiej, w końcu była wilkołakiem, rany szybko się na niej goiły.

Za chwilę z całej Krainie Oz zapanuje nieposkromiona radość, a potem przyjdzie żałoba i smutek. Ale po każdej nocy przychodzi dzień, przynosząc spokój i codzienność.

— Myślałam, że przegramy. — Głos Dorotki był ochrypły, zmęczony i smutny. — W momencie, w którym okazało się, że jest ich trzystu a nie stu. Myślałam, że przegramy i w dodatku zginiemy na marne.

Ruby podniosła głowę i spojrzała Dorotce w oczy.

— Kocham Cię, Dorotko. Będziemy żyć w Kansas, jak żona i...no, dwie żony, będziemy słuchać dobrej muzyki, jeść hamburgery i żyć — roześmiała się rozpaczliwie. Usta Ruby dotknęły spierzchniętych ust jej kochanki. — Będziemy żyć.

___________________________________

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobi będę głupi - Edward Stachura

What we're doing here ain't just scary
It's about to be legendary


Powrót do góry Go down
Online
 
[OUaT][mM] Trochę spokoju [RL/DG]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Las Spokoju
» Srebrzyste Źródła Spokoju

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Serial & Film & Adaptacje :: Femslash :: +12-
Skocz do: