IndeksRejestracjaSzukajFAQZaloguj

Share | 
 

 [Sherlock BBC][NZ] Pakt o nieagresji [MH/GL][2/?]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Olgie.
Moderator
Moderator
avatar

Female Wiek : 21
Skąd : Warszawa - czasem Poznań
Liczba postów : 381
Rejestracja : 03/01/2016

PisanieTemat: [Sherlock BBC][NZ] Pakt o nieagresji [MH/GL][2/?]   Nie Sty 15 2017, 12:47

Fandom: Sherlock BBC
Autor: Olgie.
Beta: Tony. (która odwaliła kawał dobrej roboty)
Paring: Mycroft Holmes x Gregory Lestrade
Gatunek: Obyczajówka, jeśli się uda, to w późniejszych rozdziałach przygodówka
Ostrzeżenia: OC
N/A: Mój pierwszy tekst wielorozdziałowy, który składa się z rozdziałów, a nie powiązanych za sobą drabbli. Opowiadanie, na który teoretycznie mam pomysł, pytanie, czy uda mi się go przełożyć na tekst. Wszelkie sugestie i uwagi mile widziane.

Pakt o nieagresji

Rozdział 1.

Inspektor Lestrade wydawał się być interesujący od pierwszego spotkania, na którym to w dość żartobliwy, acz wyraźny sposób odmówił Mycroftowi szpiegowania Sherlocka, pomimo obietnicy sowitej zapłaty. Z biegiem lat ich znajomość zacieśniała się, bo po kilku(nastu) wyskokach Lestrade nie wytrzymał, więc dla dobra własnego i Sherlocka sam zaczął przekazywać Mycroftowi najważniejsze wieści. To właśnie od niego Holmes dowiedział się o Johnie Watsonie. Mycroft był człowiekiem ostrożnym. Lestrade wydawał się naprawdę altruistycznie dbać o Sherlocka i z tego powodu Mycroft obdarzył go zaufaniem, choć z początku ograniczonym. Z czasem jednak starszy Holmes przekonał się, że Gregory’emu można w pełni zaufać.

Im dłużej się znali, tym inspektor, jak na złość, robił się coraz przystojniejszy, a z każdym spotkaniem był też coraz sympatyczniejszy.

Mycroft dość szybko zauważył u siebie objawy fizycznego zainteresowania Lestradem, który wyglądał młodo, chociaż większość jego włosów pokryła siwizna; który mimo kiepskiej jakości koszul i tanich marynarek prezentował sobą widok miły dla oka; który po prostu był przystojny z tym swoim życzliwym uśmiechem. Zdecydowanie dłużej zaprzeczał sentymentalnej mrzonce, jaką stanowiły uczucia, ale w końcu musiał przyznać przed samym sobą, że uległ urokowi oficera. Zainteresowanie i doza sympatii przemieniła się w coś głębszego. Mogło to mieć związek z tym, że po spotkaniach i telefonach czysto sherlockowo-służbowych przyszła kolej na te mniej oficjalne. Bo choć Lestrade nie mógł równać się poziomem intelektualnym z człowiekiem nazywanym Rządem Brytyjskim, to jednak dziwnie przyjemnie było z nim rozmawiać, albo nawet tylko przebywać w jego towarzystwie, jakby człowiek ten mógł rozprzestrzeniać swój optymizm i pogodę ducha, dzielić się z nią z innymi. Mycroft wciąż jednak utrzymywał znajomość na poziomie koleżeńskim, jednocześnie starając się nie wysyłać dwuznacznych sygnałów oraz nie zauważać takowych ze strony Gregory’ego. Być może właśnie to przyczyniło się do tego, że zorientowanie się, iż prawdopodobnie był zakochany, zajęło Mycroftowi przeszło 10 miesięcy (co nie powinno dziwić, w końcu jest zajętym człowiekiem, ma ważniejsze sprawy na głowie). Nie zmieniało to faktu, że miał związane ręce, dopóki Gregory miał żonę, z którą się rozstawał, a potem naiwnie do niej wracał, tylko po to, by znów dać się porzucić, ale wciąż ją miał.

Emma Lestrade była kobietą piękną. Piękną, głupią, zapatrzoną w siebie, niewierną, kłamliwą. Mycroft najchętniej by się jej pozbył, ale powstrzymał się, bo coś takiego byłoby niezmiernie głupie. Po pierwsze; gdyby się wydało, a tego typu sprawy wbrew pozorom ukryć najtrudniej, Lestrade uznałby go co najmniej za stalkera. Po drugie; uczucia Mycrofta nie były tak gwałtowne (prawda?). Lecz właśnie wtedy, ku jego cichej uciesze, państwo Lestrade rozeszli się, bez jego ingerencji.

Niestety, nie na długo. Wrócili do siebie, i to tuż przed Świętami. To nie był żaden wyjątkowy czas, ale taka utrzymywała się wokół niego atmosfera. Rodzinności, przebaczania wszelkich krzywd, w tym sypiania z trenerem fitness.

Jeśli Mycroft kiedykolwiek był za coś wdzięczny Sherlockowi to za to, że powiedział Lestradowi o tym, że żona znów go zdradza, teraz jednak z nauczycielem WF-u ich własnej córki.

I teraz to dziecko, dwunastoletnia Sandra o pięknych blond włosach swojej matki, katowała Mycrofta jakąś kakofonią w wykonaniu zespołu pseudo-rockowego. Mycroft nie był specjalistą od muzyki rozrywkowej, ale dorastał w takich a nie innych czasach, więc wiedział, jak brzmi prawdziwy rock. To wycie, które sączyło się z góry, nawet koło niego nie stało.

“Muzyka” dudniła, odbijając się bólem migrenowym po jego głowie. Jak to się działo, że w robieniu hałasu, akurat kiedy Holmes ma migrenę, Gregory nie widział wstrętnej, podłej złośliwości?

— Ona nie jest Sherlockiem. Nie czyta w myślach. Jak jej nie powiesz, że cię boli, to nie
zauważy. Gdybyś się chociaż krzywił, ale nie, zawsze zachowujesz pokerową twarz, więc nie możesz mieć jej tego za złe.

Mycroft wziął sobie do serca te słowa i dlatego teraz wstał z kanapy, na której dotychczas leżał, wyszedł z salonu i skierował się na górę, gdzie Sandra miała swój pokój. Z każdym krokiem piski wokalisty stawały się coraz głośniejsze.

— Sandro, informuję cię, że mam migrenę, niewykluczone, że wywołaną tą muzyką. Ścisz to, proszę.

— Nie zapukałeś! — dziewczynka odwróciła się na obrotowym krześle w jego kierunku, przekrzykując hałas. Ubrana była jak zwykle nieodpowiednio, bo kto to widział, żeby dwunastoletnie panny, córki oficerów New Scotland Yardu, nosiły tak krótkie szorty? Nawet, jeśli miały pod nimi rajstopy, co też było absurdalną modą. Mycroft nie wnikał. Nie miał dzieci, ale jego córka nie chodziłaby w takich ubraniach. Już dawno odnotował w pamięci, że tak jak w przypadku Grega powinien i Sandrze sukcesywnie i podstępem wymienić całą garderobę na bardziej odpowiednią. Chyba czas najwyższy się za to zabrać.

— Zapukałem, tylko nie usłyszałaś — skłamał gładko. — Natychmiast to ścisz.

— A co, jeśli nie? Idź stąd! Nie możesz mi mówić, co mam robić! — Dziewczynka chwyciła jakąś książkę z biurka i rzuciła nią z wściekłością w kierunku drzwi.

Książka na szczęście nie doleciała do Mycrofta - wylądowała na środku pokoju - bo chyba by się nie powstrzymał i udusił tę małą jędzę.

Zamknął drzwi. Miał serdecznie dosyć i postanowił, że tej rozgrywki nie przegra. Logiczne argumenty nie trafiały do nabuzowanej hormonami, zbuntowanej i nienawidzącej go całym sercem Sandry. Czasem aż tęsknił za dziecięcymi sporami z Sherlockiem, ten przynajmniej używał logicznych argumentów. Jedynym wyjściem było pokonać ją siłą.
Zszedł na dół i udał się do schowka. Trochę mu zajęło otwarcie zardzewiałego zamka, ale wreszcie dostał się do środka.

Wybrał odpowiedni korek i wykręcił go, odcinając dopływ prądu na całym piętrze.

Ach, błoga cisza.

___________________________________

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobi będę głupi - Edward Stachura

What we're doing here ain't just scary
It's about to be legendary




Ostatnio zmieniony przez Olgie. dnia Wto Lis 28 2017, 22:13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Fantasmagoria.
Admin
Admin
avatar

Female Wiek : 22
Skąd : Poznań
Liczba postów : 507
Rejestracja : 21/12/2014

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][NZ] Pakt o nieagresji [MH/GL][2/?]   Wto Wrz 19 2017, 11:20

#UrodzinyOlgie.

W tekście tym ujęły mnie przede wszystkim dwie rzeczy - Mycroft, który jest zbyt zajęty przejmowaniem całkowitego panowania nad światem, żeby pomyśleć o tym, że jest zakochany i walka Mycrofta ze steroetypową zbuntowaną nastolatką. To ostatnie jest przecudowne i ma zajebisty potencjał. Jak wiele na złość mogą robić sobie Sandra ze starszym Holmesem, zanim Greg wyjdzie z siebie i stanie obok? Czekam niecierpliwie. I na dedukcje Sherlocka z tym związane. I na ingerencję medyczną Johna. I wgl powinny przyjechać bagiety, jak na facebooka.
Generalnie zapowiada się dobrze, czekam na dalsze części.

Pozdrawiam,
Fan.~



___________________________________

And if I only could,
Make a deal with God,
And get him to swap our places...



Our time is running out...
Powrót do góry Go down
http://imaginarium.forumyo.com
Lilka
Skryba
Skryba
avatar

Female Wiek : 51
Skąd : 9 krąg piekielny
Liczba postów : 94
Rejestracja : 16/01/2015

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][NZ] Pakt o nieagresji [MH/GL][2/?]   Pią Lis 10 2017, 21:15

Olgie napisał:
Nie zmieniało to faktu, że miał związane ręce, dopóki Gregory miał żonę, z którą się rozstawał, a potem naiwnie do niej wracał, tylko po to, by znów dać się porzucić, ale wciąż ją miał.
Czy przypadkiem Lestrade nie jest uzależniony emocjonalnie od żony? To dziwne, że on wraca do niej chociaż się rozstają. Chyba, że dojrzałość u niego szwankuje. Nie wiem, nie znam się, nie pomogę. Ale chyba jeśli człowiek się rozstaje to ok. Kończy pewien etap w życiu. Chyba, że wraca doświadczony. I chyba mądrzejszy. To po co się znów rozstawać?

Olgie napisał:


Mycroft najchętniej by się jej pozbył, ale powstrzymał się, bo coś takiego byłoby niezmiernie głupie

Uwielbiam Cię Olgie za to <3. Po co komplikować sobie życie i brudzić łapki? A nie. Mycroft miał od tego ludzi. Zawsze jednak można liczyć na łut szczęścia - zepsuty pociąg na torach i zatrzaśnięte drzwi od środka. Albo jakiś palant okupujący centrum handlowe a w nim Pani Lestrade... Z opisu wynika, że nie jest to osoba, którą bym polubiła. A Ty jako autor postarałaś się abym jej NIE polubiła. No cóż...

Sandrę za to polubiłam. To tylko dziecko. Dziecko można spacyfikować różnymi sposobami. Dorosłego ciężej. Po prostu ta migrena nie dawała Mycroftowi odpowiednich działań do realizacji.
Olgie napisał:


Wybrał odpowiedni korek i wykręcił go, odcinając dopływ prądu na całym piętrze.

Słabe w moim ujęciu. Genialne. Ale proste. I działa. Ale po TYM Holmesie spodziewałam się czegoś więcej. Odcięcie prądu to ostateczność.
Bardzo mi się podobało. Opowiadanie w Twoim stylu - pełne dowcipu i właściwych zwrotów akcji. Potrafisz przekazać czytelnikowi, że jednak relacje Sherlock- mycroft nie są takie złe.

Cóż, Weny <3

___________________________________

Wracam po długiej przerwie od komciania
Proszę o wyrozumiałość!!!
Powrót do góry Go down
Olgie.
Moderator
Moderator
avatar

Female Wiek : 21
Skąd : Warszawa - czasem Poznań
Liczba postów : 381
Rejestracja : 03/01/2016

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][NZ] Pakt o nieagresji [MH/GL][2/?]   Pon Lis 27 2017, 11:32

Dziękuję za komentarze <3

Rozdział 2.

Greg nie lubił więzień. Niestety, musiał bywać w nich dość często, ze względu na swoją pracę. Ale czuł nieprzyjemny ucisk w żołądku, wiedząc, że był tu prywatnie.

Dziwnie było przechodzić przez te wszystkie procedury bezpieczeństwa. Zdarzało się, że był przeszukiwany, ale nigdy wcześniej nie czuł się z tym tak niekomfortowo. Ciężkie, osądzające spojrzenia strażników, szczekanie psów szukających narkotyków i materiałów wybuchowych. Nerwowa, nieprzyjemna atmosfera, wśród której unosił się strach, choć bezpodstawny. Sporo dzieci, nawet małych. W końcu to więzienie dla kobiet.

Grupa odwiedzających została zaprowadzona do sali widzeń. Było to wielkie, szare, piwniczne pomieszczenie, z małymi, zakratowanymi oknami, a w kącie znajdowała się mała budka, służąca za kantynę. Było tak zimno, że Greg zdecydował się nie zdejmować płaszcza.

Pomieszczenie zajmowały zielone, plastikowe stoliki, na których umieszczone były kartoniki z cyframi. Przy każdym z nich stały cztery krzesła, w tym jedno białe. Gdy rodziny zasiadły już do stolików, dołączyli do nich osadzeni, sprowadzani do sali pojedynczo. W końcu przyszła i Emma. Wyglądała dobrze, nawet w tym więziennym kombinezonie. Jeszcze. Siedziała tu dopiero od pięciu tygodni. Za dwanaście lat będzie wrakiem człowieka.

Usiadła naprzeciwko niego, taksując go niebieskimi oczami.

— Dobrze wyglądasz. Holmes dba o ciebie.

Greg nie zdążył odpowiedzieć, bo do ich stolika podeszła strażniczka.

— Jako osadzona musisz się przesiąść na białe krzesło.

Emma spojrzała na nią spode łba, ale wykonała polecenie.

Przez chwilę milczeli. Greg nie chciał tu być, wolałby siedzieć w domu i wysłuchiwać pretensji Mycrofta, albo w pracy, użerając się z Andersonem, wolałby być gdziekolwiek, byle nie tu. Bawił się nitką, wystającą z jego rękawa.

— Gdzie jest Sandra?

— W domu.

— Czemu jej nie przyprowadziłeś?

— Do więzienia? Ledwo oswoiła się z myślą, że siedzisz. — Greg przetarł dłonią twarz. Był tu od siedmiu minut, ale już czuł się zmęczony tą rozmową. — Nie mogę jej tego zrobić.

— Zobacz, ile tu dzieci. Inni ojcowie jakoś nie mają problemu.

Lestrade milczał, bo to, co musiał powiedzieć, było podłe. Nie chciał tego robić, ale wiedział, że było to konieczne, bo inaczej nic nigdy się nie ułoży.

Czemu to zawsze ja mam być w porządku? Czemu ona nigdy nie potrafiła być?

Greg wyjął z wewnętrznej kieszeni płaszcza kopertę. W środku było kilka kartek. Rozłożył je i zaczął czytać podkreślone fragmenty.

— “Nigdy nie przestałam kochać ciebie i twojego taty i nigdy nie przestanę, pomimo tego, jak bardzo mnie zranił”. “Ten rozwód to była pomyłka i myślę, że tata o tym wie. Bardzo za nim tęsknię.” “To nie tak, że tata jest zły. Nie jest ani złym człowiekiem, ani złym ojcem. Jeśli ktoś jest zły, to ten Holmes. Tata i ja mieliśmy problemy i tata się zagubił. Ja też nie byłam święta, miałam romans, wiesz przecież, ale zobacz, gdzie mnie to zaprowadziło. Musisz dbać o tatę, nie pozwolić mu upaść, tak jak ja upadłam”. “Homoseksualizm jest obrzydliwy, ale tata nie jest gejem, nie naprawdę, Holmes uwiódł go, jest manipulantem i kłamcą, pod żadnym pozorem mu nie ufaj…”. Mam czytać dalej? Cholera, Emma, robisz dziecku sieczkę z mózgu! — Lestrade rzucił kartki na stół. — Rozwód był błędem? Ja cię zraniłem? Co to są za bzdury?! Ty wiesz, jak ona się zachowuje w stosunku do Mycrofta?

— Nic mnie to nie obchodzi. Jeśli myślisz, że pozwolę parze gejów wychowywać moje dziecko…

— To jest moje dziecko. Nie nasze, tylko moje, bo sąd odebrał ci prawa rodzicielskie…

— Nie sąd, tylko Holmes. Myślisz, że ja jestem głupia?

— Wbrew powszechnej opinii Mycroft nie jest władcą absolutnym w tym kraju. Zajmuje się jego bezpieczeństwem, nie ma wpływu na sędziów rodzinnych.

— A na innych?

— Odczep się od Mycrofta! Przestań sugerować Sandrze, że nasze małżeństwo rozpadło się przez niego. Byłem ci wierny, od początku do końca. Z Mikem związałem się po rozwodzie. Doskonale wiesz, jak było, to ty cały czas sypiałaś z byle kim. Zobacz, do czego doprowadziła twoja bezmyślność. Dziecko nie ma matki i nie będzie mieć przez kolejne dwanaście lat.

— Dwóch ojców też nie będzie mieć. A mama mówiła, że nie powinnam była wychodzić za coś takiego, jak ty. Biseksualizm, phi. Przyznaj, że po prostu sypiasz ze wszystkim co się rusza.

— I ty śmiesz zarzucać mi rozwiązłość? Doprawdy, jak mogłem nie dostrzegać, jak wielką hipokrytką jesteś?

— Lepsza hipokryzja niż pedalski seks. Twój kochaś musiał mieć w tym swój udział, żaden porządny sędzia nie dałby dziecka gejom.

— Ciekawe, jeszcze niedawno nie byłaś do nich uprzedzona.

— Bo nie wiedziałam, że mam jednego z nich w domu.

— Przestań, na litość boską, po prostu wkurza cię, że ułożyłem sobie życie po rozwodzie.

— Tak, ułożyłeś sobie życie, z bogatym facetem, z dala od problemów, nawet tych własnej córki.

— Przestań. — Warknął. Czuł,  że ta rozmowa zaczyna go przerastać. — Nie masz prawa tak mówić. Byłem na każde zawołanie, płaciłem regularnie alimenty, jeździłem na wszystkie mecze, nawet te wyjazdowe. Nie miałaś jej z kim zostawić, to podrzucałaś ją do mnie, złamała rękę, kiedy była pod twoją opieką i to ja - ja! - siedziałem w szpitalu na ostrym dyżurze i pocieszałem ją. Swoją drogą to, jak złamała tą rękę, jest bardzo podejrzane.

— Mówiłam ci, że się potknęła.

— Tak, widywałem takie potknięcia. U dziesiątek ofiar przemocy domowej.

— To dlaczego mnie nie aresztowałeś? Albo Pete’a? Bo nie miałeś dowodów.

— Wtedy nie. Ale na szczęście znalazły się na przemyt. Jak mogłaś być tak głupia? — wysyczał wściekle. — Ale wiesz co? W przeciwieństwie do mnie nie musisz się martwić, Mycroft nigdy Sandry nie uderzy.

— Nie miałyśmy za co żyć.

— Trzeba było przyjść z tym do mnie. Na Sandrę zawsze bym ci dał.

— Miałam być na twojej łasce?

— Oczywiście, lepiej wpakować się w przestępstwo. A ten twój powinien zgnić w piekle, żeby nauczyciel rozprowadzał narkotyki w szkole! A gdyby Sandra je wzięła? Kurwa, jesteś dorosłą kobietą. Czas najwyższy, żebyś wzięła odpowiedzialność za swoje czyny!

— Stolik dwunasty, ciszej!

Greg spojrzał na kartonik stojący na stoliku. Dwanaście. Pochylił głowę, i ukrył ją w dłoniach. Potem odchylił się w tył na krześle, opuścił ręce i przyglądał się chwilę sufitowi, oddychając ciężko.

— Posłuchaj mnie. — Znów spojrzał na swoją byłą żonę. — Nie przyprowadzę tu Sandry, nie w najbliższym czasie. Nie będę przychodził często, bo mam pracę i córkę na wychowaniu. Możesz do niej pisać, ale będę czytał wszystkie listy i nie dam jej tych, w których szkalujesz mój styl życia i obrażasz Mycrofta. Teraz to my jesteśmy jej rodziną i jeśli chcesz jej dobra i szczęścia, jeśli chcesz, żeby wyrosła na normalnego człowieka, nie będziesz jej buntować przeciwko nam — powiedział i podniósł rękę, przywołując strażnika.

— Co robisz?

— Wychodzę.

***

Greg stał oparty o swój samochód i palił papierosa.

Musiał być twardy. Emma nie mogła kontynuować swojej antymycroftowej krucjaty, bo to nie zniszczy życia jej, tylko Sandrze. Dziewczyna potrzebowała spokoju i stabilizacji, a nie sprzecznych sygnałów z różnych stron.

No i musiał stanąć w obronie Mycrofta. Ktoś inny mógłby uznać, że to przesada, ale  pod względem interakcji społecznych Holmes nie był normalny - naprawdę się poświęcił i Greg to doceniał. Zrezygnowanie z własnej przestrzeni, z własnej wolności, pozwolenie, żeby Sandra z nimi zamieszkała… dla kogoś pokroju Mycrofta to było więcej, niż Lestrade mógł żądać. Dla kogoś pokroju Mycrofta problemem było umówić się na randkę. Wpuszczenie dziecka partnera pod swój dach, to był krok, na który starszy Holmes ewidentnie nie był gotowy, ale zrobił to.

Każde z nich miało swoją szansę. Emma ją zaprzepaściła i była to wyłącznie jej wina.

Greg wyrzucił niedopałek i wsiadł do auta.

___________________________________

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobi będę głupi - Edward Stachura

What we're doing here ain't just scary
It's about to be legendary




Ostatnio zmieniony przez Olgie. dnia Wto Lis 28 2017, 22:13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Lilka
Skryba
Skryba
avatar

Female Wiek : 51
Skąd : 9 krąg piekielny
Liczba postów : 94
Rejestracja : 16/01/2015

PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][NZ] Pakt o nieagresji [MH/GL][2/?]   Wto Lis 28 2017, 21:53

Olgie napisał:

— To jest moje dziecko. Nie nasze, tylko moje, bo sąd odebrał ci prawa rodzicielskie…

Emma się wykoleiła. Ale dalej jest tą, która urodziła Sandrę. Dała jej życie jakby nie patrzeć. Chyba, że w ramach nowomowy nazwałoby się ją Reproduktorką a dla Grega podtrzymano by termin "ojciec". Jak tak... Dalej jednak czynnikiem łączącym zbiór A (emma) i zbiór B (greg) jest zbiór C (sandra).

Olgie napisał:

— Dwóch ojców też nie będzie mieć. A mama mówiła, że nie powinnam była wychodzić za coś takiego, jak ty. Biseksualizm, phi. Przyznaj, że po prostu sypiasz ze wszystkim co się rusza.

Wg mnie to było słabe. Myślę, że szkoda że Emma nie myślała o Sandrze gdy zdradzała męża z tym człowiekiem. A teraz ma żal, że Greg decyduje się na szczęśliwe życie z Mycroftem. Bo co ? Dwóch facetów nie może dobrze wychować dziecka? Sherlock też swoje 5 funtów dorzuci i Sandra wyjdzie na ludzi. W kwestii opieki nad dzieckiem i złamanej ręki, to cóż... ludzie po rozwodzie lubią się przerzucać odpowiedzialnością gdy dziecku coś się stanie. Nie zmienia to faktu, że jeśli Sandrze faktycznie działa się krzywda pod opieką Reproduktorki (wiem, okropne określenie ale inaczej jej nie nazwę), to dobrze iż mała zamieszka w miarę normalnym środowisku. Nawet jeśli ojcu towarzyszą jego przyjaciel oraz szwagier taty z dość... ciekawym podejściem do życia. Najważniejsze jest dobro dziecka. Tyle razy się o tym mówi w różnych sądach. Więc warto faktycznie iść tym tropem a nie głosić puste frazesy.

Olgie napisał:
— Nie miałyśmy za co żyć.
— Trzeba było przyjść z tym do mnie. Na Sandrę zawsze bym ci dał.
— Miałam być na twojej łasce?

Od tego właśnie są ALIMENTY. Dostaje (lub winno dostawać sumiennie) je DZIECKO. A rozporządza nimi mądrze (przynajmniej powinno) opiekun dziecka sprawujący nad nim opiekę. Co tu jest niejasne? Nie ma ich matka na swoje potrzeby, tylko potrzeby dziecka. To naiwne co piszę. Ale myślę, że każdy myślący wg kategorii "moralność itd" będzie uważał podobnie...
Czy Emma straciła swoją szansę? nie wiem.

Myślę, że opowiadanie ładnie się rozwija i może być naprawdę obiecujące. Rozterki Grega jako ojca i ex-męża Emmy są świetnie pokazane, a Mycroft... Tak. On naprawdę się poświęcił biorąc pod uwagę jego zaburzone relacje międzyludzkie a i Sherlock skorzysta na związku Mycrofta. W końcu on i Watson powinni mieć kiedyś jakieś małe Sherlowatsionko Razz Sandra na królika się nadaje... Wink Tylko szkoda, że jest już taka DUŻA.
Emmy nienawidzę ale mi jej żal. Ale uśmierć ją za kilka odcinków. Proszę...

Weny,
Lilka

___________________________________

Wracam po długiej przerwie od komciania
Proszę o wyrozumiałość!!!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [Sherlock BBC][NZ] Pakt o nieagresji [MH/GL][2/?]   

Powrót do góry Go down
 
[Sherlock BBC][NZ] Pakt o nieagresji [MH/GL][2/?]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
~.Imaginarium.~ :: FANFICTION :: Serial & Film & Adaptacje :: Slash :: +12-
Skocz do: